Raport przedstawiono w środę na posiedzeniu sejmowej komisji ds. energetyki i surowców energetycznych. Jak podkreślił przewodniczący komisji Andrzej Czerwiński (PO) prezentacja raportu ma dać posłom podstawowe informację dotyczące problemów modernizacji energetycznej budynków w Polsce.

Zapewnił, że komisja będzie się zajmować tym problemem w przyszłym roku.
Przedstawiający raport Andrzej Guła, prezes Instytutu Ekonomii Środowiska podkreślił, że zawiera on nie tylko analizę problemu, ale też analizę potencjału polskiego budownictwa pod względem modernizacji budynków oraz zestaw rekomendacji dla rządu i władz regionalnych. Jego zdaniem instytucje państwa powinny wspierać modernizację energetyczną nie tylko budynków publicznych, ale też budynków prywatnych, kładąc szczególny nacisk na modernizacje domów jednorodzinnych.

Przypomniał, że krajach europejskich efektywność energetyczna stała się jednym z priorytetów i jest silna tendencja kierowania środków na ten cel. "W UE mówi się o modernizacji energetycznej budynków pod względem redukcji gazów cieplarnianych, bardziej racjonalnego gospodarowania energią i pobudzania lokalnej gospodarki. W Polsce najważniejszym celem modernizacji powinna być poprawa jakości powietrza" - wskazał.

Jak poinformował w Polsce stężenie benzoalfapirenu w powietrzu, substancji silnie rakotwórczej, jest tak duże, że wdychanie takiego powietrza przez rok jest porównywalne z wypaleniem 3 tys. papierosów - dla porównania w Belgii takie porównanie to 50 papierosów.

"To nie przemysł, to nie energetyka, ale domy jednorodzinne są źródłem tego problemu i dotyczy on nie tylko dużych miast" - mówił Guła. Według niego w Europie stężenie benzoalfapirenu mieści się w przedziale 0, 2-0, 8 nanograma na m3. "Zawartość tej substancji zmierzona w Suchej Beskidzkiej wynosi 28 nanogramów na m3. To jest polski rekordzista, a jest to mała miejscowość, gdzie nie ma transportu samochodowego, nie ma przemysłu, natomiast jest to kotlina, w której wszyscy stosują paliwa stałe(najczęściej węgiel i pochodne -PAP) do ogrzewania swoich budynków" - stwierdził dodając, że banzoalfapiren nie jest jedyną szkodliwą substancją zawartą w polskim powietrzu.

Zapewnił, że normy europejskie w tym zakresie, których Polska nie spełnia, nie są najbardziej rygorystyczne na świecie. Bardziej rygorystyczne są one np. w USA. "Stopień naruszenia prawa (unijnego przez Polskę -PAP) jest, zatem u nas znacznie większy niż innych krajów. Polska będzie wiec płacić kary za naruszenie norm unijnych" - przestrzegł.

W jego ocenie w Polsce jest 5 mln domów jednorodzinnych, z których 70 proc. jest nieocieplona lub słabo ocieplona. Taki sam odsetek domów korzysta z węgla, jako paliwa stałego do ogrzewania. Ponadto udział węgla w ogrzewaniu stale wzrasta. W przypadku gospodarstw domowych, co wynika z najnowszych danych resortu środowiska, tylko w ostatnim roku wzrost ten wyniósł prawie 10 proc. - z 32 proc. na 41 proc. "Ta tendencja się potwierdza także w przypadku domów jednorodzinnych, bo Polacy odchodzą od ogrzewania gazowego na rzecz węglowego" - wyjaśnił Guła.

Według niego rozwiązaniem byłoby dofinansowanie modernizacji energetycznej domów jednorodzinnych ze środków unijnych i krajowych. "Ta intensywność dotacji nie musi być na znaczącym poziomie, żeby pobudzić inwestycje w przypadku budynków jednorodzinnych" - przekonywał. Wyjaśnił, że w przypadku domów wielorodzinnych proces termomodernizacji zmniejszający szkodliwą emisję ruszył na skalę masową, gdy dofinansowanie do takich inwestycji wyniosło 12 proc.

Guła zwrócił też uwagę na fakt, że w Polsce rocznie sprzedaje się 200 tys. kotłów węglowych, brakuje jednak regulacji dotyczących dopuszczalnych poziomów emisji tych urządzeń. Większość z nich to, zdaniem Guły, kotły "bezklasowe" zwane potocznie "kopciuchami”, które emitują bardzo wiele zanieczyszczeń. Także jakość węgla używanego w Polsce do opalania jest bardzo słaba - rocznie spalmy około 1 mln ton mułu węglowego, który charakteryzuje się poziomem zanieczyszczeń porównywalnym do powstających podczas spalania śmieci. W tym kontekście Guła przypomniał, że Polska będzie musiała wprowadzić regulacje dotyczące takich kotłów i stosowanego w nich węgla, bo od 2020 r. zaczną nas obowiązywać bardzo surowe standardy emisji.

Arkadiusz Węglarz z Krajowej Agencji Poszanowania Energii oceniając korzyści płynące z dotowania modernizacji energetycznej budynków oszacował, że jedna złotówka wydana na ten cel może dać, co najmniej 4,6 zł korzyści w różnych częściach gospodarki i życia społecznego - w tym ostatnim przypadku bardzo ważne są oszczędności w systemie ochrony zdrowia. (PAP)