Wyniki badań ogłoszono na łamach pisma „Proceedings of the Royal Society B”.

Mamut włochaty pojawił się ok. 250 tys. lat temu, najpierw w Europie i w Azji, później zaś w Ameryce Północnej. Mierzył do 3,4 m wysokości i ważył do sześciu ton. Jego pięciometrowej długości ciosy służyły mu do wygrzebywania roślin spod śniegu.

Zespół pod kierunkiem dr. Love Dalena ze Szwedzkiego Muzeum Historii Naturalnej pobrał DNA z ok. 300 próbek szczątków mamutów włochatych. Dzięki analizie różnorodności genetycznej próbek, naukowcy mogli zrekonstruować liczebność populacji oraz migracje mamutów.

Jak wyjaśniają badacze, wśród wielu naukowców pokutuje pogląd, że mamuty włochate przez cały czas tworzyły liczną, stabilną populację. Okazuje się jednak, że wcale tak nie było. Ten statyczny obraz należy zastąpić dynamicznym. Gatunek przechodził bowiem przez lokalne wymierania i migracje.

Z badań wynika, że mamuty włochate znajdowały się na skraju wyginięcia około 120 tys. lat temu, kiedy klimat ocieplił się. Pogłowie spadło wówczas z kilku milionów sztuk do kilkudziesięciu tysięcy. Kiedy jednak klimat znów się ochłodził, liczba mamutów wzrosła.

Na okres pomiędzy 50 tys. a 20 tys. lat temu przypada z kolei wielki ruch migracyjny w obrębie gatunku. Mamuty z terenów Europy były zastępowane przez fale migracji ze wschodu.

Ponowny spadek liczebności rozpoczął się ok. 20 tys. lat temu, podczas kulminacji epoki lodowcowej. Zdaniem badaczy, spowodowane to było znikaniem trawy, którą mamuty żywiły się. Kiedy ociepliło się 14 tys. lat temu, stepy zaczęły zanikać wypierane przez tundrę i lasy. Ostatecznie mamuty wyginęły ok. 10 tys. lat temu.

Dodatkową przyczyną wyginięcia mamutów mogła być konkurencja ze strony innych zwierząt, która wzrosła wraz z końcem epoki lodowcowej, oraz polowania prowadzone przez człowieka. Główną przyczyną wymierania był jednak klimat – konkludują badacze.