Perspektywy energetyki odnawialnej były w piątek jednym z tematów zorganizowanego w Katowicach X Forum Nowej Gospodarki. Uczestniczący w debacie minister ochrony klimatu, środowiska, rolnictwa, natury i ochrony konsumenta Nadrenii Północnej-Westfalii Johannes Remmel przekonywał, że nie ma odwrotu od radykalnego przestawienia energetyki z paliw kopalnych na odnawialne źródła.

„Zmiana musi nastąpić w formie serii skoków technologicznych, nie mamy czasu na ewolucję; musimy wykonać duży skok, wprowadzając technologie, które mogłyby być od razu zastosowane na świecie na skalę przemysłową; musimy działać całościowo, nie tylko w jednym obszarze” – mówił minister niemieckiego regionu.

Prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej Grzegorz Wiśniewski przypomniał, że w ciągu minionych 10 lat globalne inwestycje w odnawialne źródła energii były większe od inwestycji w sektorze paliw kopalnych; tylko w ubiegłym roku na rozwój OZE wydano na świecie w sumie 350 mld USD.

Jak mówił Wiśniewski, inwestycje w OZE są drogie w początkowej fazie, ale późniejsze koszty eksploatacji – niskie, dlatego energia w efekcie będzie tańsza. W przypadku inwestycji w tradycyjnej energetyce początkowe nakłady mogą być niższe, ale późniejsze koszty – większe, co negatywnie przekłada się na cenę energii.

Według danych Instytutu, aby w 2020 r. Polska osiągnęła wskaźnik 15 proc. udziału źródeł odnawialnych w produkcji energii, konieczne są inwestycje wartości ok. 66 mld zł, w tym ponad 24 mld zł w sektorze mikroinstalacji i małych instalacji oraz ponad 40 mld zł w segmencie energii elektrycznej, w zasadniczej części wspieranej systemem aukcyjnym.

„Te 66 mld zł wydane w latach 2016-20 to byłyby najlepsze inwestycje jakie sobie w ogóle możemy wyobrazić” – ocenił Wiśniewski, szacując, że ok. 60 proc. tych środków powinno być wydane na instalacje do produkcji energii elektrycznej, a 40 proc. na inwestycje w segmencie ciepła.

Według ekspertów Instytutu, poniesienie tych wydatków jest o wiele bardziej uzasadnione niż np. osiągnięcie 15-procentowego wskaźnika udziału OZE w produkcji energii poprzez spalanie biomasy wraz z węglem w konwencjonalnych kotłach.

Według wyliczeń Instytutu, każdy megawat mocy zainstalowanej w energetyce odnawialnej w postaci kolektorów słonecznych daje cztery miejsca pracy, w tym dwa przy produkcji tych urządzeń, natomiast w przypadku fotowoltaiki na jeden megawat mocy przypada 7,5 miejsca pracy, z czego pięć przy produkcji urządzeń.

„Jeżeli pójdziemy inną drogą, to wszystkie pomysły na innowacje zawiodą. Np. nie wprowadzimy komunikacji elektrycznej, jeśli będzie dominować energia z węgla, która jest w tej chwili najdroższa na rynkach hurtowych w Europie. W starym systemie nie ruszymy też sprawy elektromobilności; zostaniemy skansenem” – przekonywał prezes IEO.

Minister Johannes Remmel z Nadrenii Północnej-Westfalii zaznaczał, że przejście z energetyki konwencjonalnej do odnawialnej nie oznacza pogorszenia sytuacji przemysłu, zużywającego do produkcji duże ilości energii. Przekonywał, że także przemysł musi być zorientowany na ochronę klimatu, która musi być integralną częścią polityki przemysłowej. Podkreślał, że przemiana energetyczna musi objąć nie tylko przemysł, ale wszystkie dziedziny życia – od komunikacji po sposób, w jaki korzystamy z energii w naszych domach.

Szef komitetu ds. energii i polityki klimatycznej Krajowej Izby Gospodarczej Herbert Leopold Gabryś zauważył, że również w Niemczech trwa obecnie liczenie kosztów i dyskusja o tym, czy inwestycje w OZE nie są zbyt kosztowne i pogarszające konkurencyjność gospodarki oraz skłaniające przemysł do lokowania produkcji w innych krajach. Podkreślał też wartość niezależności energetycznej, jaką dają rodzime surowce – jak mówił, w ogólnym bilansie Polska jest zależna od surowców z zewnątrz w 22,5 proc. podczas gdy cała UE – średnio w 64 proc.

Z danych Ministerstwa Energii wynika, że w ub. roku udział energii odnawialnej w ogólnym bilansie przekroczył 12 proc., wobec wymaganych na 2015 r. 10 proc. Wyliczono, że z powodu większego od wymogów udziału Polacy wydali w zeszłym roku na prąd ok. 600-700 mln zł więcej niż byłoby to przy mniejszym o 2 proc. udziale OZE w bilansie. W 2015 r. energetyka odnawialna "kosztowała" obywateli w cenie energii 4,7 mld zł. Obecnie moc zainstalowana w OZE to w Polsce ok. 5,5 tys. megawatów, jednak realne zużycie widoczne na wykresach dyspozycji mocy jest znacznie mniejsze.

Komentując trwającą obecnie w Polsce dyskusję dotyczącą propozycji ograniczenia wsparcia dla OZE, minister Remmel powiedział, że w Niemczech również było kilka etapów publicznej dyskusji o energetyce odnawialnej. Jak mówił, w pierwszej fazie, kilkanaście lat temu, zwolennicy OZE byli ignorowani i wyśmiewani, zaś w kolejnym etapie zwalczani i zbywani fałszywymi argumentami. „Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo jest obecnie w drugiej fazie” – skomentował.

Trzecia faza – jak mówił Remmel – to próba integracji OZE z istniejącym systemem energetycznym. „Również nie o to chodzi, bo rzecz nie w integracji, ale w przedstawieniu się na zupełnie inny system; chodzi o odejście od systemu, gdzie energię produkuje się centralnie a konsumuje lokalnie, na rzecz systemu, gdzie lokalna jest zarówno produkcja jak i konsumpcja” – podsumował minister w rządzie niemieckiego regionu. (PAP)