Gowin akcentował, że w pracach tych położono duży nacisk na rozmowy. Konkurencyjne koncepcje szczegółowych założeń do ustawy kończą przygotowywać obecnie trzy niezależne zespoły, wyłonione w konkursie resortu nauki. Równolegle od października ub. roku ruszył cykl konferencji - debat, poświęconych głównym problemom polskiej nauki.

Ich zwieńczeniem ma być we wrześniu br. Narodowy Kongres Nauki w Krakowie. Tam ministerstwo ma zaprezentować projekt ustawy określającej kierunek i strategię rozwoju nauki i uczelni.

„Przedstawię projekt wydyskutowany ze środowiskiem akademickim, który na pewno nie będzie podobał się dwóm trzecim tego środowiska, niezależnie jaki to będzie projekt. (…) Nie dążę do konsensu, bo byłoby to utopią. Dążę, by projekt miał poparcie przynajmniej tej najbardziej promodernizacyjnej części środowiska” - zasygnalizował Gowin.

Jak przekazał, w toku dotychczasowych prac i konsultacji wyłoniły się już określone „oddolne tendencje”; także w ministerstwie powstały pewne wnioski. Założeniem jest m.in., aby w miarę możliwości scalić wszystkie zagadnienia dotyczące polskich uczelni, polskiej nauki, znalazły się w jednej ustawie, a także aby ustawa była znacznie szczuplejsza niż dzisiejsze akty prawne – dzięki określeniu jedynie generalnych ram.

Ministerstwo chce w ustawie m.in. zwiększyć autonomię uczelni – powierzając szerszy niż dzisiaj zakres spraw np. statutom uczelni. „Przykładowo nie widzę powodu, by np. drogą ustawy państwo narzucało uczelniom ich wewnętrzną strukturę. Dlaczego uczelnie mają się dzielić na wydziały? Chcą? Proszę bardzo, ale może są uczelnie, które uważają, że lepiej będzie podzielić się na szkoły” - wskazał minister akcentując, że zwiększenie zakresu wolności uczelni to „sprawa przesądzona.

Ustawa ma też bardziej niż dotąd zróżnicować typy uczelni – ponad obecne zawodowe i dydaktyczno-badawcze. „Potrzebujemy nowego typu uczelni: uczelni przede wszystkim tzw. badawczych, koncentrujących się na badaniach naukowych, a dydaktykę prowadzących przez wciągnięcie studentów w proces badań” - wyjaśnił Gowin zastrzegając, że to w środowisku temat „zapalny”, budzący emocje.

Ministerstwo chce także stworzyć nowy model zarządzania uczelnią – wobec obecnego, który zakłada m.in. oddolny wybór mającego stosunkowo ograniczone możliwości rektora, a także nadaje duże kompetencje poszczególnym wydziałom.

Jak wyjaśniał Gowin, najważniejszym ciałem uczelni jest cała wspólnota akademicka. Zgodnie z nowym modelem wspólnota ta ma na dotychczasowych zasadach wyłaniać z siebie senat, który będzie wybierał nowe ciało: radę uczelni (w mniejszej części składającej się z pracowników uczelni, w większej z osób spoza niej).

Rada ma wyłaniać rektora, który ma być kimś w rodzaju menedżera - wyposażonego w szersze kompetencje niż dzisiaj, np. z możliwością wskazywania dziekanów (w razie zachowania przez uczelnię struktury wydziałowej).

„Chcemy także przenieść uprawnienia do prowadzenia studiów, do nadawania stopni naukowych; i także uczynić podmiotem parametryzacji nie wydziały, a całe uczelnie. Chcemy odejść od tego modelu federacji (wydziałów – PAP). Uczelnie powinny być wewnętrznie zwartym podmiotem” - przekonywał minister nauki.

Resort zamierza też ustawą zlikwidować dyscypliny naukowe uważając, że prowadzi to do zbyt wąskiej specjalizacji i bardzo utrudnia prowadzenie badań w najbardziej twórczych obszarach – badań interdyscyplinarnych. „Chcemy w systemie poprzestać na zachowaniu dziedzin (…), wprowadzić system OECD” - uściślił Gowin.

Przygotowywany projekt ma ponadto odchodzić od uzależnienia uprawnień do prowadzenia kierunków czy nadawania stopni – od liczebności kadry. Te uprawnienia mają być „konsekwencją realnych osiągnięć naukowych mierzonych parametrycznie” - przy „głębokiej zmianie” obecnego modelu parametryzacji. „W ślad za tym zamierzamy zlikwidować centralną komisję ds. stopni i tytułów naukowych” - zapowiedział szef resortu nauki.

Gowin przyznał, że obecnie ministerstwo ma dylemat, jeśli chodzi o ścieżkę kariery naukowej - kwestię utrzymania habilitacji. Jak mówił, z jednej strony postępuje spadek jakości doktoratów i habilitacja może dawać tu pewną rękojmię „jakości naukowej”. Z drugiej strony, także ona nie chroni przed spadkiem jakości, a dodatkowo blokuje ścieżkę awansu wybitnych młodych naukowców: średni wiek usamodzielnienia naukowego to w Polsce 46 lat, podczas gdy w najlepszych krajach to 10 lat mniej.

„Nie mamy na razie odpowiedniego rozwiązania. Jest koncepcja dużego doktoratu, który zastępowałby habilitację, ale to jeszcze kwestia do przedyskutowania” - zasygnalizował.

Za "drastyczną" zmianę Gowin uznał wprowadzenie w nowej ustawie zasady, że nie można być zatrudnionym na uczelni, gdzie osiąga się doktorat czy habilitację. „Nie jestem w 100 proc. pewien czy wytrwamy przy tym rozwiązaniu, ale (…) musimy zwiększyć mobilność (…) i w sensie umiędzynarodowienia i w sensie mobilności pomiędzy uczelniami. Zobaczymy jak na tę propozycję zareaguje środowisko akademickie” - podkreślił.

Przewodniczący Narodowego Kongresu Nauki prof. Jarosław Górniak akcentował w sobotę zaangażowanie środowiska naukowego w proces wypracowywania nowych rozwiązań pod kątem projektowanej ustawy. Przypomniał, że dotychczasowe konferencje-debaty, które zgromadziły po ok. pięćset osób, poświęcone były umiędzynarodowieniu, specyficznym problemom nauk społecznych i humanistycznych oraz współpracy nauki z gospodarką w kontekście innowacyjności.

Konferencja, która w przyszłym tygodniu odbędzie w Katowicach, ma dotyczyć ścieżek kariery i rozwoju kadry naukowej. Kolejne spotkania mają być poświęcone: lutowe w Poznaniu - kwestiom doskonałości naukowej, w marcu w Lublinie - jakości kształcenia, w kwietniu w Gdańsku - zróżnicowaniu uczelni, w maju w Łodzi - finansowaniu nauki, a czerwcowe w Warszawie - ustrojowi uczelni.(PAP)

Gowin: rząd wkrótce zajmie się wdrożeniową ścieżką kariery akademickiej

W najbliższym lub kolejnym tygodniu rząd przyjmie projekt uruchamiający nową, wdrożeniową ścieżkę kariery akademickiej – zapowiedział wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Umożliwienie uzyskiwania stopni naukowych nie tylko za prace teoretyczne, lecz również za wdrożenia gospodarcze, to jeden z pomysłów ministerstwa na pobudzenie innowacyjności na uczelniach wyższych.

W sobotę, drugim dniu zorganizowanego w Szczyrku 44. sympozjum naukowego z cyklu „Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna”, minister nauki m.in. mówił o działaniach resortu poprzedzających przedstawienie projektu nowej ustawy o szkolnictwie wyższym.

Koncepcje założeń do tej ustawy kończą przygotowywać obecnie trzy niezależne zespoły, wyłonione w konkursie resortu nauki. Równolegle od października ub. roku ruszył cykl konferencji, debat, których zwieńczeniem ma być we wrześniu br. Narodowy Kongres Nauki. Tam ministerstwo ma zaprezentować projekt ustawy określającej kierunek i strategię rozwoju nauki i uczelni.

„Musimy polską naukę w takim wymiarze, w jakim ona może się przekładać na polską gospodarkę, sprząc z Planem na rzecz odpowiedzialnego rozwoju pana premiera Mateusza Morawieckiego. Temu służy i reforma Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (…) i obowiązująca od 1 stycznia ustawa o innowacyjności” - akcentował w Szczyrku Gowin.

"W tym albo w przyszłym tygodniu rząd przyjmie projekt uruchamiający nową ścieżkę kariery akademickiej – ścieżkę wdrożeniową, ażeby doktoraty i habilitacji można było osiągać już nie tylko za pracę teoretyczne, ale i za konkretne wdrożenia w gospodarce” - zapowiedział wicepremier.

„Wkrótce przedstawimy opinii publicznej do konsultacji kolejną ustawę o innowacyjności" - dodał Gowin. Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński zasygnalizował, że resort chciałby w niej zastosować mechanizm jednego procenta dla podatku CIT, analogiczny jak w przypadku obowiązującego w PIT. Dzięki niemu firmy mogłyby przekazywać część podatku wybranemu ośrodkowi badawczemu. Dardziński zastrzegł, że rozwiązanie jest obecnie konsultowane z ministerstwem finansów.

„Pracujemy też nad nową nad ustawą o Narodowym Instytucie Technologicznym, czyli nad taką systemową reformą instytutów badawczych, gdzie chcemy, na modłę niemiecką, połączyć te instytuty badawcze, pewne sieci kompetencji i uczynić z nich realne zaplecze naukowe dla polskiej gospodarki” - podkreślił Gowin.

Wskazując, że jednym z głównych objawów, ale i przyczyn słabości polskiej nauki, jest niedostateczny poziom umiędzynarodowienia, minister wskazał, że wkrótce pokazany ma zostać projekt ustawy powołującej Narodową Agencję Wymiany Akademickiej (NAWA).

Ma to być agencja – również na wzór rozwiązania niemieckiego - odpowiedzialna m.in. za program wyjazdów polskich studentów i naukowców za granicę, ale też, jak mówił minister, za „odwrócenie wektora drenażu mózgów”.

„Stać państwo polskie na to i polskie uczelnie; instytuty badawcze są dostatecznie atrakcyjnym miejscem, żeby zacząć ściągać do Polski i studentów i naukowców, niekoniecznie tylko młodych, aby tutaj prowadzili badania, tutaj kształcili siebie, albo kształcili innych” - ocenił wicepremier.

Przypomniał też, że od 1 stycznia weszło w życie rozporządzenie, które wprowadza zmiany w sposobie podziału dotacji podstawowej z budżetu państwa między uczelnie. Główne cele algorytmu to podniesienie jakości kształcenia, odejście od masowości, a także wzmocnienie potencjału badawczego i powiązania procesu dydaktycznego z kształceniem 1 stycznia.

„Nowe rozwiązanie jest bolesne dla części, dla wielu uczelni, ale ku mojemu zaskoczeniu, nie jest szerzej kontestowane. (…) Ten projekt został bardzo dobrze przygotowany, jest bardzo przekonujący. Główne elementy, takie projakościowe, tego nowego algorytmu polegają na tym, że finansuje uczelnie biorąc pod uwagę nie roczną liczbę studentów, tylko proporcje między liczbą studentów, a liczbą pracowników naukowych” - zaznaczył Gowin.
"To model skandynawski, dostosowany do polskich realiów" - wyjaśnił.(PAP)