W wystosowanym we wtorek liście podpisanym przez reprezentantów czterech organizacji - Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, Stowarzyszenia Nowy Żoliborz, Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów i Wspólnoty Samorządowej Gospodarność Białołęka - czytamy, że choć zgadzają się z oceną b. prezydenta Bronisława Komorowskiego, że część zapisów ustawy budzi wątpliwości o charakterze konstytucyjnym, jako całość stanowi ona "próbę ograniczenia największych patologii" związanych z "dziką reprywatyzacją".

Jak podkreślili autorzy apelu, "dzika reprywatyzacja od wielu lat uderza w podstawy funkcjonowania Warszawy". "Odbiera mieszkańcom naszego miasta szkoły, boiska i parki, stała się też przyczyną dramatu tysięcy osób, które z dnia na dzień musiały się wyprowadzić z rodzinnych mieszkań" - wyliczają. Według aktywistów Polska jest dziś jedynym państwem w regionie, w którym kwestia zwrotu przedwojennego mienia nie została "w sposób transparentny i sprawiedliwy uregulowana".

Skierowana do TK przez Komorowskiego ustawa o gruntach warszawskich nie stanowi - jak zaznaczyli sygnatariusze listu - satysfakcjonującej systemowej odpowiedzi na wyzwanie, jakie stanowi uregulowanie własności warszawskich gruntów. Według nich dawała jednak szansę na "ograniczenie spekulacji i przejmowania majątku publicznego przez osoby w żaden sposób nie spokrewnione z właścicielami znacjonalizowanych gruntów".

Aktywiści namawiają Andrzeja Dudę, aby wycofał ustawę z TK, podpisał ją, a do TK skierował tylko poszczególne wątpliwe zapisy. Jednocześnie zaapelowali do prezydenta, by zainicjował "natychmiastowe działania legislacyjne w celu uchwalenia +dużej+ ustawy reprywatyzacyjnej, która w sposób systemowy rozwiąże ten palący problem Warszawy i całego kraju". Organizacje zadeklarowały chęć wsparcia działań prezydenta w tej sprawie. "Polska po 26 latach od upadku komunizmu nie może dłużej czekać" - dodali.

Kilka dni przed końcem kadencji prezydenckiej Komorowski skierował do TK ustawę ws. gruntów warszawskich, która miała rozwiązać problem nieruchomości objętych tzw. dekretem Bieruta z 1945 r. Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy - Kodeks rodzinny i opiekuńczy była likwidacja patologii związanych z nieuregulowaniem własnościowym nieruchomości warszawskich. Chodzi m.in. o handel roszczeniami - w procederze tym kancelarie prawne skupują od byłych właścicieli za przysłowiowe grosze roszczenia do nieruchomości, a potem zarabiają na ich sprzedaży po cenie rynkowej.

Nowela wprowadza obowiązek, by umowy pomiędzy spadkobiercami praw do gruntów a handlarzami roszczeniami miały charakter notarialny, co pozwoli na ujawnienie kwot, za jakie roszczenia zostały kupione. Ponadto nowe przepisy stanowią, że miasto st. Warszawa będzie miało prawo pierwokupu gruntu od nabywcy roszczenia (właściciela gruntu wywłaszczonego dekretem Bieruta) po cenie z nim ustalonej. Chodzi o grunty, na których znajdują się budynki użyteczności publicznej - rozwiązanie zakładające takie prawo pierwokupu zabezpieczyć ma interesy warszawiaków i uchroni ich przed likwidacją takich placówek jak szpitale czy szkoły.

Projekt nowelizacji przygotowali senatorowie PO i senator niezależny Marek Borowski. Była to odpowiedź na inicjatywę prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, uzgodnioną z premier Ewą Kopacz.

Ubolewanie ze względu na decyzję prezydenta Komorowskiego wyrażała w wypowiedziach dla mediów Gronkiewicz-Waltz. W zeszłym tygodniu o wycofanie wniosku do TK zaapelował do prezydenta Dudy Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Skutkiem wejścia w życie tzw. dekretu Bieruta z 1945 r. było przejęcie wszystkich gruntów w granicach miasta przez gminę miasta stołecznego Warszawy, a w 1950 r. - w związku ze zniesieniem samorządu terytorialnego - przez Skarb Państwa. Dekretem, uzasadnianym "racjonalnym przeprowadzeniem odbudowy stolicy i dalszej jej rozbudowy zgodnie z potrzebami narodu" objęto ok. 12 tys. ha gruntów, w tym ok. 20-24 tys. nieruchomości.
(PAP)