Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Szpitale da się wyciągnąć z długów, ale potrzebne są zmiany systemowe

Według najnowszych danych, polskie szpitale są zadłużone na ponad cztery miliardy złotych, i mowa tu o długach wymagalnych. Prawnicy wskazują jednak, że są rozwiązania, które mogłyby uratować sytuację. Proponują np. specjalne pożyczki na niekomercyjnych warunkach i system wczesnego ostrzegania o narastających problemach. Nie zmienia to jednak faktu, że kłopotem jest też sytuacja Narodowego Funduszu Zdrowia. Dostawcy nie ufają już szpitalom tak, jak kiedyś, bo wcale nie ma gwarancji, że placówka rzeczywiście będzie mieć środki na spłaty zadłużenia.

lekarz medycyna 098
Źródło: iStock

O tym, że system ochrony zdrowia w Polsce wymaga pilnych zmian, mówi najnowszy raport „Zdrowie ponad długi. O finansach szpitali i dostępie do leków” kancelarii Rymarz Zdort Maruta oraz Telemedycznej Grupy Roboczej. Jak podkreślono w opracowaniu, szpitalnictwo w Polsce znajduje się w systemowym kryzysie finansowym, który bezpośrednio wpływa na problemy z płynnością, przez co zagraża dostępności i jakości świadczeń zdrowotnych, w tym programów lekowych. Dlatego potrzebna jest gruntowna reforma. W raporcie przedstawiono propozycje zmian prawnych, zarówno krótko-, jak i średnioterminowych, które mogą pozytywnie wpłynąć na płynność finansową placówek leczniczych, ale też zabezpieczyć ciągłość realizacji programów lekowych i ograniczać ryzyko niepodejmowania lub przerywania terapii u pacjentów.

- Finanse polskiego szpitalnictwa od wielu lat charakteryzują się narastającym zadłużeniem, obejmującym zarówno zobowiązania krótkoterminowe, jak i długoterminowe. Dane historyczne wskazują na systematyczny wzrost poziomu zadłużenia, przy czym szczególnym problemem jest zadłużenie wymagalne, odzwierciedlające brak możliwości terminowej regulacji zobowiązań. Aktualna skala zobowiązań stanowi jeden z kluczowych wskaźników destabilizacji sektora i powoduje narastającą presję na bieżącą płynność podmiotów leczniczych - podkreślają autorzy opracowania.

Specjalne kredyty i dopasowane instrumenty  

Dr Paweł Kaźmierczyk, radca prawny, senior associate w departamencie korporacyjnym kancelarii Rymarz Zdort Maruta oraz członek praktyki Life Sciences, przypomina, że dane wskazują, iż obecne długi szpitali, które są już wymagalne, łącznie wynoszą ponad cztery miliardy złotych. Oznacza to, że wierzyciel – o ile jeszcze tego nie zrobił – może już zapukać do drzwi placówki i domagać się spłaty, od długu naliczane są również odsetki. Skutki sytuacji zaczynają odczuwać także pacjenci, bo ze względu na sytuację finansową zamykane są oddziały, nie są przyjmowani nowi pacjenci. Jak podkreśla prawnik, propozycje zawarte w raporcie zawierają nowe pomysły oraz rozwiązania, które pojawiały się już w przestrzeni w ciągu kilkunastu ostatnich lat, nikt jednak nie zdecydował się na ich wdrożenie.

Problem tkwi obecnie w tym, że do tej pory dostawcy ufali placówkom ochrony zdrowia, bo było wiadomo, że nawet jeśli szpital wpadnie w jakieś przejściowe trudności, to NFZ w końcu zapłaci, a placówka będzie miała z czego pokryć zaległości. Trzeba tylko poczekać kilka, kilkanaście miesięcy. A teraz okazuje się, że NFZ może tych środków wcale nie przekazać - mówi mec. Kaźmierczyk. 


Jednym z rozwiązań, które, zdaniem autorów opracowania, mogłoby poprawić sytuację finansową szpitali, jest wprowadzenie systemu „wczesnego ostrzegania” dla finansów szpitali. W praktyce chodziłoby o ustanowienie ustawowo określonego, jednolitego zestawu kluczowych wskaźników finansowych (m.in. zadłużenia ogółem i wymagalnego), monitorowanych co najmniej raz na kwartał, wraz z progami alarmowymi, których przekroczenie automatycznie uruchamiałoby działania naprawcze lub nadzorcze. Pozwoliłoby to na identyfikację zagrożenia płynności i niewypłacalności na wczesnym etapie, zanim przekształcą się w kryzys mogący ograniczyć dostęp pacjentów do świadczeń.

Innym, pomocnym mechanizmem mogłoby być utworzenie Funduszu Bezpieczeństwa Finansowego Szpitali, obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Miałby on umożliwiać przejęcie zobowiązań wobec banków, instytucji finansowych i kluczowych dostawców oraz ich zamianę na długoterminowe, preferencyjne instrumenty finansowe, powiązane z obowiązkiem realizacji planu stabilizacji finansowej, co obniżyłoby koszty obsługi długu, poprawiłoby płynność placówek i ograniczyło ryzyko dalszych problemów finansowych.


W raporcie zaproponowano też m.in. wprowadzenie linii kredytowych dla szpitali z gwarancją Skarbu Państwa (umożliwiających bankom komercyjnym udzielanie szpitalom płynnościowego finansowania na preferencyjnych warunkach) oraz utworzenie centrów wsparcia zarządczego dla szpitali, czyli wyspecjalizowanych jednostek zapewniających placówkom leczniczym dostęp do eksperckiego wsparcia w obszarach finansów, controllingu, prawa, zarządzania i analityki ekonomicznej.

- Ciekawym rozwiązaniem, które, jak się zdaje, nie padało do tej pory zbyt często wśród postulatów zmian, jest uelastycznienie trybu przesuwania środków między oddziałami wojewódzkimi NFZ. Obecnie budżet ogólny jest dzielony między poszczególne jednostki, a sytuacja finansowa jest nierówna. Czasem pieniądze kończą się w jednym województwie, podczas gdy w innym środki wciąż są do dyspozycji. Nie jest to idealne rozwiązanie, bo niektóre województwa mogłyby poczuć się pokrzywdzone tym, że mają oddawać swoją część, ale wydaje się to uzasadnione systemowo - tłumaczy mec. Kaźmierczyk.

Restrukturyzacja nie jest odpowiedzią na szeroką skalę

Niedawno swoją propozycję poprawy sytuacji placówek medycznych złożyło również Polskie Stronnictwo Ludowe i Trzecia Droga. Chodzi o poselski projekt ustawy o systemie ochrony zdrowia oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Zaproponowano w nim m.in. by podmioty medyczne działające jako samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej zostały jednoznacznie pozbawione zdolności restrukturyzacyjnej. Prawnicy nie są generalnie zgodni co do tego, czy wyłączenie to rzeczywiście właściwy kierunek. Jednak niezależnie od oceny propozycji zaznaczają również, że restrukturyzacja to nie jest uniwersalna recepta na kłopoty finansowe.

O ile przepisy prawa restrukturyzacyjnego regulują udział wierzycieli w ryzykach związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę, o tyle nie mogą być radą na szerszy problem niedofinansowania ochrony zdrowia, stanowiącej fragment struktur państwa. Długi w tym obszarze nie wynikają z niepowodzenia pomysłu biznesowego, a z dysfunkcyjnej dystrybucji środków publicznych. Restrukturyzacja przedsiębiorcy zakłada, że problem płynnościowy jest przejściowy – w konsekwencji można w postępowaniu stworzyć taki plan wyjścia z kryzysu, który będzie akceptowalny dla wierzycieli i pozwoli na uniknięcie upadłości. Stosowanie tej reguły jako uniwersalnego rozwiązania dla sektora publicznej ochrony zdrowia, gdzie koszty i przychody pozostają pod silnym wpływem regulacji państwa, jest wysoce wątpliwe - wyjaśnia Maciej Woźniak, radca prawny, menadżer w Dziale Restrukturyzacji i Upadłości Filipiak Babicz Legal.

Dlatego, jak wyjaśnia prawnik, w tym kontekście projekt bez wątpienia zmierza do ustabilizowania sytuacji – ma uchronić sektor przed rozwiązywaniem problemów finansowych ochrony zdrowia w ramach układów z wierzycielami. - Unika zatem sytuacji, w której wierzyciele będą partycypować – w jeszcze większym stopniu niż dotychczas – w kosztach nieprawidłowo działającego systemu. Jego dobrą stroną jest to, że przedstawia szerszy kontekst rozwiązań, m.in. w zakresie ograniczenia wzrostu wynagrodzeń medyków. Przekłada się to na koszty ponoszone przez placówki i daje szansę na zmniejszenie skali problemów płynnościowych. Może to ostatecznie wpłynąć na zmniejszenie potrzeby restrukturyzacji tych podmiotów - podsumowuje mec. Woźniak.

Czytaj również: Pozbawienie szpitali możliwości restrukturyzacji lepsze niż status quo?

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej