„Lex Romowicz” może zablokować nowe rezerwaty
Możliwość zawetowania przez samorządy utworzenia parku narodowego skutkuje tym, że od ponad 20 lat nie powstał żaden park narodowy. Teraz posłowie PSL i Polski 2050 chcą objąć podobną regulacją tworzenie rezerwatów i uzależnić ich powstawanie od zgody rady gminy. Budzi to liczne protesty przyrodników.

Posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Polski 2050 przedstawili 14 kwietnia projekt nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, który postawił na równe nogi przyrodników w całej Polsce. Istotą planowanej regulacji jest zmiana zasad tworzenia rezerwatów przyrody poprzez ograniczenie roli Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska. Zgodę na powołanie rezerwatu miałaby wyrażać rada gminy. Taka zgoda mogłaby zostać uchylona przez wojewodę.
Posłowie chcą też wprowadzić obowiązek szerokiego informowania społeczeństwa o planach utworzenia rezerwatu. Projekt zarządzenia miałby być udostępniony przez co najmniej 90 dni w Biuletynie Informacji Publicznej prowadzonym przez regionalne dyrekcje ochrony środowiska oraz właściwe miejscowo gminy, na tablicach ogłoszeń oraz w sposób zwyczajowo przyjęty w danej gminie.
Kolejnym planowanym rozwiązaniem jest rozszerzenie uzgodnienia z radą gminy także późniejszych decyzji dotyczących rezerwatów, takie jak powiększenie obszaru, zmiana celów ochrony, zmniejszenie obszaru lub nawet likwidacja rezerwatu.
Projekt w Sejmie przedstawili Krzysztof Paszyk i Urszula Pasławska z PSL oraz Bartosz Romowicz i Paweł Śliz z Polski 2050. Według parlamentarzystów proponowane rozwiązania mają „wzmocnić głos lokalnych społeczności” oraz zapewnić równowagę między ochroną przyrody a rozwojem lokalnym.
Będę lobbystą ludzi, mieszkańców mojego okręgu. Ochrona przyrody to nie sprawa tylko organizacji pozarządowych, a sprawa także lokalnych społeczności – tłumaczy na portalu X poseł Bartosz Romowicz. To jego nazwisko firmuje projekt, który doczekał się nieformalnej nazwy „Lex Romowicz”.
Samorządowe liberum veto zablokowało już parki
Organizacje przyrodnicze oceniają projekt krytycznie. Ich zdaniem proponowane przepisy wprowadzą mechanizm podobny do tzw. „weta samorządowego”, które od 2001 roku uniemożliwia tworzenie nowych parków narodowych w Polsce.
Zamiast walorów przyrodniczych, które powinny decydować o formie ochrony, tworzenie rezerwatów będzie blokowane przez politykę i interesy. Możemy się zgodzić na to, by o tworzeniu rezerwatów decydowały rady gmin, tylko jeśli wszyscy ich członkowie będą mieli wykształcenie i doświadczenie przyrodnicze – mówi Radosław Ślusarczyk z Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Przyrodnicy przypominają, jak skończyła się podobna regulacja dla parków narodowych.
Wiemy dokładnie, jaki będzie tego efekt. Liberum veto zablokowało tworzenie parków narodowych, i to pomimo tego, że zdecydowana większość Polek i Polaków popiera ich tworzenie. Zamiast obiecanych przez Donalda Tuska 20 proc. lasów wolnych od wycinek, posłowie koalicji rządowej proponują nam dalszą rzeź najcenniejszych przyrodniczo zakątków Polski – mówi Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska.
Kto decyduje o powstaniu rezerwatu
Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody rezerwaty są formą ochrony obejmującą wyłącznie obszarów o wyjątkowych wartościach przyrodniczych. Decyzje o ich ustanowieniu są efektem pracy specjalistów i analiz przyrodniczych. Ostateczną decyzję podejmuje regionalny dyrektor ochrony środowiska, po zasięgnięciu opinii Regionalnej Rady Ochrony Przyrody. Po zmianie regionalny dyrektor ochrony środowiska nie mógłby samodzielnie ustanowić rezerwatu bez formalnej zgody organu reprezentującego lokalną społeczność.
Przyroda nie jest własnością samorządów, lecz wszystkich Polek i Polaków. Decyzja o powołaniu rezerwatu ma charakter państwowy i strategiczny, nie może zależeć od lokalnych układów, wpływu myśliwych i leśników. W przypadku oddania decyzji radom gminy o tworzeniu rezerwatów, będzie dochodzić do politycznych sporów, a kwestie przyrodnicze zostaną zmarginalizowane – uważa Radosław Ślusarczyk.
Tymczasem, jak tłumaczy na Facebooku Michał Książek poeta, kulturoznawca, inżynier leśnik i ornitolog, „w rezerwatach chronimy ginące gatunki, bank genów i unikalnych związków biochemicznych, procesy, wodę, glebę, powietrze, krajobraz. Obserwujemy kierunki zachodzących zmian trudne do zaobserwowania w lasach eksploatowanych przez ekspansywną gospodarkę”.
Ochrona środowiska opłaca się gminom
Tymczasem gminy nie tracą na ochronie przyrody. Jak podkreśla Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, od 2025 roku gminy otrzymują subwencję ekologiczną, której wysokość zależy m.in. od powierzchni obszarów chronionych. Ograniczenie możliwości tworzenia nowych rezerwatów przełoży się na zahamowanie wzrostu dochodów gmin z tego tytułu. Z drugiej strony są podmioty zainteresowane tym, żeby nowych rezerwatów nie było.
Rezerwaty obejmują tereny o najwyższej wartości przyrodniczej, a więc także obszary atrakcyjne dla myśliwych. Każde ich powiększenie ogranicza polowania. Dla partykularnych interesów, które reprezentuje myśliwa Urszula Pasławska gminy stracą pieniądze – mówi Radosław Ślusarczyk.
Powierzchnia nowych rezerwatów utworzonych w ciągu ostatnich dwóch la, to zaledwie 0,2 proc. powierzchni wszystkich lasów w Polsce. W Polsce rezerwaty stanowią zaledwie 0,6 proc., a parki narodowe – 1,1 proc. powierzchni kraju.





