Zuckerberg przyznał, że na Facebooku spoczywa odpowiedzialność za ochronę danych jego użytkowników. Obiecał dołożenie wszelkich starań aby zapobiec powtórzeniu się podobnych błędów w przyszłości. - Jeżeli nie zapewnimy tego, to nie zasługujemy aby służyć ludziom - powiedział.

Wcześniej liście otwartym do użytkowników Facebooka Zuckerberg podkreślił, że w ciągu ostatnich dni zarząd firmy "pracował, aby zrozumieć, co dokładnie się stało i co możemy zrobić, aby nigdy się to nie powtórzyło". Podobne wyrazy ubolewania złożyła Sheryl Sandberg nr 2 w kierownictwie Facebooka.

W ub. piątek do mediów przedostała się wiadomość, że firma Cambridge Analytica mogła wykorzystać uzyskane bezprawnie dane ok. 50 tys. użytkowników Facebooka do działań mogących mieć wpływ na przebieg ostatnich wyborów prezydenckich w USA.

Według brytyjskich dziennikarzy, którzy wykryli sprawę,
dane blisko 50 mln użytkowników Facebooka miały zostać nielegalnie użyte przez firmę Cambridge Analytica w kampanii wyborczej w 2016 roku. Posłużyły do "promowania" Donalda Trumpa lub jak mówią niektórzy - do zmanipulowania wyborców. Firma miała za to zainkasować niemal 9 mln dolarów.

W ramamch dziennikarskiego śledztwa opublikowano m.in. nagranie, z którego wynika, że Cambridge Analytica proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych informacji, aby zaszkodzić reputacji konkurentów. Na nagraniach mężczyźni m.in. przechwalali się sukcesami swoich działań w różnych krajach, wspominali m.in. Meksyk, Malezję, Brazylię, Chiny i Australię, a także "bardzo, bardzo udany projekt we wschodnioeuropejskim kraju", który nazwa jednak nie padła. (ks/pap)