Uczelnie niechętnie ujawniają, ile mają wolnych miejsc. Tłumaczą, że w czasie rekrutacji uzupełniającej może się wszystko zmienić. W rzeczywistości obawiają się przyznać, że na niektóre kierunki nie ma chętnych – to szkodzi wizerunkowi uczelni.
W 2013 r. największy kryzys dopadł pedagogikę. Na pedagogicznych dziennych studiach w Polsce pozostały setki wolnych miejsc. W tym roku podobny los spotkał ochronę środowiska. Nie ma natomiast chętnych do studiowania fizyki i filozofii. 
Problemu z zapełnieniem miejsc nie mają natomiast uczelnie medyczne i politechniki.  Z drugiej rekrutacji całkowicie zrezygnowała Politechnika Warszawska, która na 6300 miejsc na studia stacjonarne pierwszego stopnia zarejestrowała ponad 50 tys. aplikacji.(PAP/"GW")

Pełna treść artykułu>>

Polecamy: Od 2015 r. rekrutacja na studia bardziej sprawiedliwa dla maturzystów