Szefowa ZUS podała, że od lipca do końca roku ZUS obsłużył ws. reformy emerytalnej ok. 4 mln osób. Zaznaczyła, że wnioski o przyznanie emerytury złożyło ok. 425 tys. osób, z czego wydano 313 tys. decyzji o wypłacie świadczenia, a w przypadku 82 tys. wniosków wydano decyzje odmowne.

Prof. Gertruda Uścińska zaznaczyła, że 154 tys. osób otrzymuje emeryturę niższą niż minimalna. – Są to głównie osoby w największym przedziale 600 do 700 zł. Tych osób z groszowymi emeryturami jest mała populacja – podkreśliła. – Rozważamy, jakie to powinno znaleźć odzwierciedlenie w ustalaniu prawa (do emerytury - PAP) na przyszłość - dodała.

Ze wstępnych wyliczeń ZUS wynika, że skutki finansowe reformy emerytalnej będą o ok. 200 mln zł niższe niż się spodziewano. Szefowa ZUS poinformowała, że szacunki jeszcze trwają. – Możemy podać (...), że skutki finansowe będą mniejsze niż 2 mld 200 mln - mówiła. Zwróciła też uwagę, że w ubiegłym roku zanotowano rekordowe wpływy do ZUS z tytułu składek. – To także jest wynik nie tylko sytuacji gospodarczej, wzrostu wynagrodzenia, liczby ubezpieczonych, ale i całego procesu ciężkiej pracy – oświadczyła prof. Uscińska.

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska podkreśliła, że potrzeba jeszcze czasu, aby ocenić skutki społeczne oraz finansowe reformy emerytalnej. Zaznaczyła, że bardzo nerwowo reagowała, kiedy w mediach pojawiały się informacje o złożonych wnioskach. – Ilość złożonych wniosków zrównywano z liczbą wydawanych decyzji. Mówiono, że skoro są 423 wnioski, to znaczy, że tyle setek tysięcy Polaków przeszło na emeryturę - powiedziała.

Zaznaczyła, że tylko 40 proc. osób, które otrzymały decyzje emerytalne, były aktywne zawodowo. – 60 proc. to były osoby nieaktywne, pobierające albo emeryturę bądź rentę, albo świadczenia przedemerytalne, bądź były zarejestrowane w Powiatowym Urzędzie Pracy, bądź niemające tytułu ubezpieczonego - wyjaśniała.

– Mówienie dzisiaj, jaki wywarło to wpływ na rynek pracy, jest absolutnie przedwczesne - zastrzegła Rafalska i dodała, że z całą pewnością skutki finansowe nie były wyższe od tych, które były prognozowane.

Jej zdaniem, pierwszy kwartał obowiązywania reformy emerytalnej nie jest "miarodajny". – Myślę, że dane dotyczące średniej emerytury dla kobiet i mężczyzn będą ulegały zmianie, ponieważ w tym pierwszym rzucie na emeryturę przeszły osoby, które miały przerwy zatrudnienia, nie miały tytułu ubezpieczeniowego, krócej pracowały, miały mniejszy kapitał. To wszystko rzutuje na wysokość tego świadczenia - wyjaśniała. (PAP)