Zieleniecki podkreślił, że rynek pracy nie był przygotowany na podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. "Problem nie polega na odsunięciu w czasie momentu przejścia na emeryturę, lecz na tym, żeby zapewnić obywatelowi możliwość pracy do wieku emerytalnego" - wskazał.

Zobacz: Szydło: finanse publiczne nie ucierpią z powodu obniżenia wieku emerytalnego

Przedstawiciel Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej powiedział podczas sejmowej debaty nad prezydenckim projektem ustawy przywracającej wiek emerytalny dla kobiet w wysokości 60 lat oraz dla mężczyzn - 65 lat (z obecnych 67 lat), że przy ustalaniu wieku emerytalnego należy kierować się szeregiem czynników, które prezydencka propozycja wypełnia.

"Odbieramy ten projekt, jako uwzględniający aktualną sytuację osób, które zbliżają się do osiągnięcia wieku emerytalnego" - podkreślił.

Zwrócił uwagę, że zgodnie z danymi Eurostatu spodziewana długość życia pięćdziesięciolatków w Polsce jest niższa niż w UE. W przypadku kobiet jest to mniej o 2 lata, a w przypadku mężczyzn - 3 lata. Dodał, że również średnia długość dalszego trwania życia pięćdziesięciolatków w dobrym zdrowiu jest niższa niż we Wspólnocie.

Czytaj także: Kowalczyk: przy obniżeniu wieku emerytalnego świadczenie do 30 proc. niższe

Wiceminister podał jednocześnie, że przed reformą emerytalną z 1999 r. rzeczywisty wiek przechodzenia na emeryturę w przypadku kobiet wynosił ponad 54 lata, a w przypadku mężczyzn - ponad 58 lat, mimo iż wiek emerytalny był ustalony na poziomie odpowiednio 60 i 65 lat. "W pierwszym półroczu 2015 r. (faktyczny) wiek emerytalny mężczyzn wynosił 63,5 roku, a kobiet dokładnie 60 lat. Doszło do wydłużenia tego wieku, ale ten efekt nie został osiągnięty poprzez podniesienie wieku emerytalnego (w 2012 r.) tylko przez inne działania, m.in. likwidację szczególnych uprawnień emerytalnych" - przekonywał Zieleniecki.

"Uznajemy tę argumentację, przedstawioną w projekcie ustawy, za przekonującą. Wychodzimy z założenia, że projekt opiera się na złożeniu, iż decyzja co do zakończenia aktywności zawodowej, powinna być pozostawiona w rozsądnych granicach samemu ubezpieczonemu i powinna uwzględniać indywidualną sytuację ubezpieczonego. To dotyczy jego stanu zdrowia, sytuacji na rynku pracy, planów dotyczących długości okresu odpoczynku po karierze zawodowej" - podsumował wiceminister. (PAP)