Czteroletni maksymalny czas trwania umowy na czas określony nie obejmowałby m.in. umów związanych z realizacją projektu czy trwaniem kadencji - zakładają pracodawcy. Wspólną propozycję Business Centre Club, Konfederacji Lewiatan, Pracodawców RP i Związku Rzemiosła Polskiego przekazano do resortu pracy - poinformowali w piątek Pracodawcy RP.

We wspólnym stanowisku opowiedzieli się za wydłużeniem maksymalnego czasu trwania umowy na okres próbny do 6 miesięcy. Są też za zniesieniem obowiązku podawania przez pracodawcę przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony w firmach zatrudniających do 50 pracowników.

Proponują także ujednolicenie okresów wypowiedzenia umów o pracę na czas określony i nieokreślony. Jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż rok, miałby prawo do 2-tygodniowego wypowiedzenia, miesiąc przy pracy powyżej roku i dwa miesiące - powyżej trzech lat.

Obecnie okres wypowiedzenia umów na czas nieokreślony wynosi 2 tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż pół roku, miesiąc, gdy pracował ponad pół roku i 3 miesiące, gdy był zatrudniony co najmniej 3 lata.

2-tygodniowy okres wypowiedzenia miałby obowiązywać dla umów na czas wykonania określonej pracy.

Organizacje pracodawców chcą też, by zamiast - jak obecnie - informować o zamiarze zwolnienia reprezentujący pracownika związek zawodowy, robić to dopiero po zwolnieniu go - w ramach kontroli następczej. Domagają się też ograniczenia katalogu grup pracowników korzystających ze szczególnej ochrony stosunku pracy. Obecnie dotyczy on. m.in. członków władz organizacji związkowych.

Według organizacji pracodawców skrócony albo zniesiony powinien być też obecny czteroletni okres ochrony przedemerytalnej pracowników.

Anna Grabowska, doradca ds. społeczno-prawnych Forum Związków Zawodowych, jest przeciwna propozycjom pracodawców.

"Pozostajemy przy naszym stanowisku z końca sierpnia - okres trwania umów terminowych powinien wynosić maksymalnie 18 miesięcy" - zapowiedziała w rozmowie z PAP Grabowska.

Przypomniała, że pod koniec sierpnia 2013 r. związki zawodowe (FZZ, OPZZ i NSZZ Solidarność) zaproponowały własną propozycję zmian, a w marcu 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dwutygodniowy okres wypowiedzenia dla umów terminowych bez względu na długość zatrudnienia jest dyskryminujący.

W jej ocenie pomysł, by wprowadzić kontrolę następczą po zwolnieniu pracowników, doprowadziłby do istotnego osłabienia pozycji związków zawodowych. "Jeśli ktoś pójdzie z takim zwolnieniem do sądu pracy, to może będzie przywrócony do pracy po 2-3 latach. A ponieważ jest też propozycja, by sądy pracy orzekały w takich przypadkach jedynie odszkodowanie, oznacza to, że nie będzie żadnej ochrony dla niewygodnych dla szefa pracowników, czy np. działaczy związkowych i nie wrócą oni już do tej firmy" - powiedziała.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Janusz Sejmej powiedział PAP, że resort odniesie się do propozycji pracodawców, gdy się z nimi zapozna.