Przedstawiciele społeczności romskiej uważają, że zamiast wielu szkoleń i staży, które teraz oferują urzędy pracy, trzeba tworzyć stanowiska pracy.

Odpowiedź na dezyderat przyjęto podczas wtorkowego posiedzenia sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Posłowie wystosowali dezyderat w czerwcu, zaniepokojeni sytuacją Romów w małopolskich osiedlach. Jak mówiła wówczas przewodnicząca komisji Danuta Pietraszewska (PO), najważniejszymi problemami, które rodzą albo rzutują też na inne problemy tej społeczności, są warunki mieszkaniowe i problemy związane z bezrobociem.

Jak poinformował resort rodziny, pracy i polityki społecznej, obywatele polscy romskiego pochodzenia, którzy rejestrują się w urzędach pracy, mogą korzystać z szerokiego wsparcia na takiej samej zasadzie jak inni bezrobotni.

MRPiPS przypomniało w odpowiedzi na pismo posłów, że zgodnie z przepisami osoba ubiegająca się o zarejestrowanie jako bezrobotny nie podaje pracownikowi urzędu pracy swojego pochodzenia etnicznego. Urzędy pracy nie mają więc danych na temat poziomu bezrobocia rejestrowanego wśród Romów.

Resort przypomniał, że w kontekście poszukiwania pracy obywatele polscy romskiego pochodzenia mają takie same prawa jak inni bezrobotni i nie są traktowani w sposób szczególny ze względu na przynależności do określonej grupy, bo "działanie takie byłoby przejawem dyskryminacji".

W odpowiedzi podkreślono jednocześnie że powiatowe urzędy pracy mają środki na promocję zatrudnienia i aktywizację zawodową - w ich ramach mogą być realizowane działania także na rzecz mniejszości romskiej. Urzędy mogą również opracowywać programy z uwzględnieniem określonej grupy bezrobotnych i ubiegać się o dodatkowe środki na ten cel. Resort podał też, że dofinansowywane są projekty poprawiające wykształcenie członków społeczności romskiej, a także działania na rzecz likwidacji barier w zatrudnianiu Romów.

Jeden z przedstawicieli mniejszości romskiej Tadeusz Krzyżanowski mówił na posiedzeniu komisji, że działania aktywizacyjne prowadzone przez urzędy pracy to głównie szkolenia i staże. "Śmiem twierdzić, że Romowie to najlepiej przeszkoleni Polacy. Mają po pięć różnych kursów, nawet menadżerskie. To jest przesada. Trzeba tworzyć stanowiska pracy. Bo jeżeli tylko będziemy się szkolić, to będziemy mieć bardzo przeszkolone środowisko, ale nic z tego nie będzie wynikać" - mówił.

Dodał, że konieczne jest szukanie możliwości tworzenia miejsc pracy, nie staży. "Staże są dobre, ale jest to tak, że pracodawca ma darmowego pracownika, Rom dostaje środki, a po pięciu miesiącach nie ma pracy. Pracodawca zaś ma za darmo tego pracownika. Nie warto wciąż wydawać pieniędzy na staże, a na stanowiska pracy" - mówił Krzyżanowski.

Czytaj: Niepodjęcie szkolenia po skierowaniu przez PUP prowadzi do pozbawienia statusu bezrobotnego

Na posiedzeniu podnoszona też była kwestia mieszkań dla Romów w Maszkowicach i Koszarach w Małopolsce. MSWiA, odpowiadając na na dezyderat komisji w tej sprawie, oceniło, że należy ograniczyć się do realizacji inwestycji budowlanych lub zakupów mieszkań na wolnym rynku. Resort podkreślił, że w miejscowości Koszary przy wsparciu finansowym MSWiA będą prowadzone inwestycje związane z poprawą warunków życia na tym osiedlu; chodzi m.in. o budowę oczyszczalni ścieków i oświetlenie.

Jak wyjaśniono, w Maszkowicach sytuacja jest inna, bo większość domów romskich to samowole budowlane i konieczny jest zakup nowych budynków mieszkalnych, na co przekazano rezerwę celową w wysokości ponad 960 tys. zł. Resort podkreślił, że jest to równoznaczne z wyburzeniem dotychczas zajmowanych przez Romów lokali.

Podczas posiedzenia komisji małopolscy samorządowcy podnosili problem, czy można kupować dla Romów mieszkania w innych gminach niż dotychczas oni mieszkali. Mówił o tym m.in. burmistrz Limanowej Władysław Bieda, który kupił dla społeczności romskiej budynek w pobliskim Czchowie - Romowie się zgodzili tam przenieść, ale zaprotestował burmistrz Czchowa. Zdaniem Biedy w tej sytuacji powinny interweniować instytucje państwa, by nie dochodziło do przypadków, w których odmowa wynika tylko z przesłanek związanych z niechęcią do jakiejś grupy etnicznej czy narodowej.

Według spisu powszechnego z 2011 r. mniejszość romska w Polsce to 16 tys. 723 osoby. (PAP)