W tej sprawie w czwartek na Stadionie Narodowym zwołano Zgromadzenie Społeczne w obronie miejsc pracy najciężej poszkodowanych osób niepełnosprawnych. Wzięło w nim udział kilkaset osób, reprezentujących pracodawców, organizacje pozarządowe, związki zawodowe; było też wiele osób na wózkach inwalidzkich Zgromadzenie zorganizowała Platforma Integracji Osób Niepełnosprawnych (PION).

Czytaj: Przedsiębiorców czekają kolejne zmiany w PFRON

Na poprzedzającej Zgromadzenie konferencji prasowej prezes PION Marek Łukomski mówił, że ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, funkcjonująca od 1997 r. jest ciągle nowelizowana, a obecny projekt autorstwa posłów PO dot. art 22 będzie jej 74 zmianą. Wyjaśnił, że system rehabilitacji zawodowej opiera się na tym, że pracodawca, który zatrudnia więcej niż 25 pracowników musi zatrudniać 6 proc. osób niepełnosprawnych. Jeśli tego nie robi płaci do PFRON kary. Według Łukowskiego jest to w przeliczeniu na jeden etat ponad 1600 zł.

Dodał, że teraz karę tę można zmniejszyć kupując produkty lub usługi od firm, które zatrudniają najbardziej niepełnosprawnych. Wysokość ulg może sięgać nawet 80 proc. (to ulgi za zakup sprzętu czy usługi u uprawnionego sprzedawcy). Projekt nowelizacji ma tę kwotę obniżyć do 30 proc.

Według Łukomskiego taka zmiana znacznie ograniczy rynek ulg, spadnie zapotrzebowanie na produkty wytwarzane przez firmy zatrudniające najciężej niepełnosprawnych i w efekcie konieczne będzie zmniejszenie zatrudnienia wśród tej grupy pracowników. "Gdyby doszło do tej nowelizacji ustawy, z rynku wykluczono by małe i średnie firmy" – mówił.

Firm, które zatrudniają ponad 25 proc. osób niepełnosprawnych, w tym 30 proc. ze znaczną niepełnosprawnością jest ok 740, zatrudniają ponad 76 tys. osób z niepełnosprawnością, w tym z porażeniem mózgowym czy niepełnosprawnością intelektualną. W ciągu siedmiu miesięcy 2014 r. 460 z nich udzieliło ulg na swoje produkty. Z ulg tych skorzystało 6,2 tys. innych firm – poinformował Łukomski.

Jak mówiła prezes Stowarzyszenia Niepełnosprawni dla środowiska EKON Marta Jabłońska, zamiany spowodują, że w PFRON zostanie 300 mln zł. "To kuriozalne. Zwolnimy tych niepełnosprawnych, którzy pracowali, by mieć środki na aktywizację innych niepełnosprawnych" - wskazała. Jej zdaniem, nieustanne nowelizacje ustawy o rehabilitacji powodują, że ani pracodawca, ani niepełnosprawny nie mogę myśleć o rozwoju. Dodała, że jeśli przejdą te zmiany trzeba będzie zamknąć zakład pracy działający przy stowarzyszeniu, a pracuje w nim ok. tysiąca osób z niepełnosprawnością.

Obecny na Zgromadzeniu dyrektor biura pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych Krzysztof Kosiński powiedział, że rząd nie pracuje nad projektem zmian w ustawie o rehabilitacji w zakresie art. 22.

"Nikt nikogo nie wyrzuca" - uspokajała uczestników Zgromadzenia prezes PFRON Teresa Hernik. Podkreśliła, że Fundusz realizuje prawo ale nie jest jego twórcą, jego misją jest gospodarne zarządzenie środkami na rehabilitację niepełnosprawnych. "Każdą złotówkę oglądamy siedem razy, zanim ją wydamy" - zapewniła. Hernik dodała, że jednym z ważnych zadań PFRON jest aktywizacja tej grupy obywateli, zarówno na chronionym, jak otwartym rynku pracy. "Nie dam sobie powiedzieć, że PFRON chce komuś coś wyrwać. Mówimy o uszczelnieniu systemu, bo jest wiele nieprawidłowości przy udzielaniu ulg" - powiedziała.

"Nie ma ani w PFRON ani w biurze pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych takich zamiarów, by pozyskać pieniądze kosztem osób najbardziej potrzebujących wsparcia" - zapewniła Hernik. Podkreśliła, że projekt nowelizacji nie został skierowany do laski marszałkowskiej i nie ma jeszcze statusu druku sejmowego.

O ograniczeniu ulg we wpłatach na PFRON przez zakup produktów od uprawnionych zakładów mówiono w lutym podczas Kongresu Pracodawców Osób Niepełnosprawnych. Jego uczestnicy uznali, że oprócz wyższego dofinansowania do wynagrodzeń pracowników z niepełnosprawnością i ich corocznej waloryzacji, ważna jest zamiana art. 22 ustawy o rehabilitacji, który dotyczy udzielania ulg.

Jak wyjaśnił w czwartek PAP prezes zarządu POPON Jan Zając, konstrukcja tego przepisu spowodowała, że nagle zaczęły powstawać zakłady wykorzystujące tę sytuację tylko do tego, by udzielać ulg. "W ciągu ostatnich dwóch lat w wyniku niefortunnie skonstruowanego art 22 jak grzyby po deszczu rosną firmy, które udzielają tych odpisów. Uważamy, że jedyną i skuteczną formą wspierania osób niepełnosprawnych na rynku pracy jest tylko i wyłącznie dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników. Można dyskutować, czy to dofinansowanie jest za wysokie czy za niskie, ale ono jest. Jest wypłacane systematycznie, zawsze i stanowi element, który pracodawca może przewidzieć i na tej podstawie konstruować swój zespół osób niepełnosprawnych do pracy w zakładzie" - wyjaśnił.

Dodał, że obecnie na system obsługi dofinansowań w PFRON-ie jest przewidzianych 3 mld 250 mln zł i tyle otrzymują pracodawcy. "Nie ma dodatkowych środków, z których ten system można by finansować" - powiedział. Według niego można się obawiać, że w wyniku odpisu ulgi z art. 22 tych pieniędzy wpłynie mniej. (PAP)