Nowa KRS uratuje sądy? Jeśli prezydent pozwoli
Wielu prawników w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa upatruje szansy na wyjście sądów z kryzysu. Chodzi m.in. o uzupełnienie braków kadrowych, które przekładają się – powiedzmy wprost – na przewlekłość postępowań i obciążenie pracą zarówno sędziów, jak i pracowników sądów. Innymi słowy najważniejszym momentem z punktu widzenia i sądów, i obywateli, będzie odblokowanie sędziowskich konkursów. To może być też punkt newralgiczny, bo nie wiadomo, czy sędziów pozytywnie zaopiniowanych przez KRS powoła prezydent.

Wymiar sprawiedliwości można obecnie przyrównać do człowieka po przejściach, który mimo licznych traum i wypalenia, walcząc z własnymi słabościami, próbuje zmobilizować się do pracy. Na szali jest zresztą to, co najważniejsze – prawa obywateli, którzy w sądach nadal upatrują szansy na sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Z punktu widzenia zwykłego obywatela, który próbuje się rozwieść, czy walczy o zadośćuczynienie za błąd medyczny, zmaga się ze sprawą spadkową czy frankową, problemy sądownictwa nie mają żadnego znaczenia. Liczy się jego sprawa i jak najszybsze sprawiedliwe rozstrzygnięcie, które - jeśli się przedłuża - budzi tylko frustrację.
Czytaj: Sędzia Zawistowski: Kryteria awansu sędziów będą logiczne i jasne>>
Nowa KRS uznaje przynależność Polski do UE i wskazuje na upolitycznienie poprzedniczki>>
KRS potwierdza odwołanie Schaba, Radzika i Lasoty>>
Czy prezydent powoła sędziów
Praworządność odmieniana przez wszystkie przypadki tu nie wystarczy. Spór prawniczy dotyczący „byłej" już KRS, jeśli nawet początkowo, w jakimś zakresie był zrozumiały, teraz jest już zrozumiały coraz mniej. Trudno bowiem wyjaśnić zwykłemu Kowalskiemu, dlaczego poprzednia KRS, wybrana na podstawie tej samej ustawy, również przez Sejm, była upolityczniona i „neo", a nowa już nie. To czego potrzeba, to przełom, kompromis, pójście do przodu – i chodzi tutaj również o prezydenta. Bo to on, zgodnie z Konstytucją, powołuje sędziów na wniosek KRS. A że różnie z tym bywało, pokazuje choćby niepowołanie kilkudziesięciu sędziów przez Andrzeja Dudę. I oczywiście jest majowy wyrok ETPCz, mówiący o tym, że prezydencka prerogatywa w zakresie powoływania sędziów nie oznacza pełnej dowolności, a kandydaci powinni mieć m.in. prawo do kontroli sądowej decyzji, odmawiającej ich powołania. Ale Karol Nawrocki już wcześniej zapowiadał, że w czasie jego kadencji „żaden sędzia, który kwestionuje konstytucyjne uprawnienia prezydenta, polską konstytucję i polski system prawny, nie może liczyć na nominację sędziowską i awans". A dodatkową argumentację, tuż przed wyborem nowej KRS, dostarczył mu Trybunał Konstytucyjny, a konkretnie wydane przez niego zabezpieczenie, zgodnie z którym posłowie mieli się wstrzymać z wyborem.
Delegacje i wydłużanie orzekania nie wystarczą
Co dalej? Tego w tym momencie nikt w stu procentach. nie wie. KRS już 15 czerwca chce zabrać się ostro do pracy. Na razie, jak zapowiadał jej przewodniczący sędzia Dariusz Zawistowski, Rada zajmie się m.in. wnioskami sędziów sądów okręgowych i apelacyjnych o zgodę na dalsze orzekanie - chodzi o tych sędziów, którzy kończą 65 lat.
Problem jednak w tym, że ani wydłużanie możliwości orzekania sędziom kończącym 65 lat, ani delegacje, problemów kadrowych w sądach nie rozwiążą. Są jedynie próbą łatania na bieżąco i w miarę możliwości dziur, które stają się coraz bardziej widoczne. Żeby zadziałało, potrzeba dobrej woli ze strony wszystkich zainteresowanych i, co najważniejsze, wreszcie – spojrzenia na problem wymiaru sprawiedliwości z punktu widzenia zwykłego obywatela. Mniej polityki, więcej wymiaru sprawiedliwości.






