Sędzia Przymusiński: TK w końcu zacznie działać po dopuszczeniu czwórki osób
Dopóki nie będzie rozwiązany problem niedopuszczenia do orzekania czworga sędziów - prof. Krystiana Markiewicza, prof. Marcina Dziurdy, prof. Macieja Taborowskiego i Anny Korwin-Piotrowskiej), tak długo każde kolejne powołanie do Trybunału Konstytucyjnego nic natychmiast nie rozwiązuje – uważa sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". - Trybunał Konstytucyjny w końcu zacznie działać, bo masa krytyczna osób prawidłowo powołanych będzie tak duża, że uda się doprowadzić do zmian - dodaje.

Prezes Przymusiński w wywiadzie dla Polskiego Radia24 podkreślił, że nie jest tak, jak twierdzi pan prezydent, że powołuje sędziego Patyrę, dlatego że on cierpliwie czekał. - Przypomnę, że ta czwórka sędziów też cierpliwie czekała na to, aż prezydent wykona swój obowiązek - zwrócił uwagę sędzia. - Kluczowym punktem sporu pozostaje interpretacja roli prezydenta w procesie powoływania sędziów konstytucyjnych. Bartłomiej Przymusiński jednoznacznie stwierdził, że w tym przypadku ustawa zasadnicza nie pozostawia głowie państwa swobody decyzji co do kontroli kandydatów.
Czytaj też: Minister Żurek zakłada, że późną jesienią Trybunał Konstytucyjny zacznie działać
- Konstytucja nie przewiduje tutaj jakiegokolwiek uprawnienia prezydenta do weryfikacji tych kandydatur, do analizowania ich życiorysów oraz do oczekiwania z odebraniem ślubowania - wyjaśnił, dodając, że z jego perspektywy "odebranie ślubowania jest wyłącznie aktem o charakterze ceremonialnym". Prezes Przymusiński ma nadzieję, że kolejne zmiany kadrowe mogą w przyszłości doprowadzić do przełomu wewnątrz organu. Mimo że jeden nowy sędzia nie zmienia natychmiastowego układu sił, proces ten, jak zauważył, może w końcu przynieść skutki.
Warto przypomnieć, że prezydent RP 28 lipca br. przyjął ślubowanie od wybranego w czerwcu przez Sejm sędziego Trybunału Konstytucyjnego Sławomira Patyry. Prezydent Karol Nawrocki nadal nie zdecydował jednak o przyjęciu przysięgi od pozostałej czwórki - Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza oraz Anny Korwin-Piotrowskiej. Jak stwierdził prezydent, Patyra "zachowuje się jak odpowiedzialny człowiek, a nie bierze udziału w szopkach".







