Producent programu komputerowego odpowie za szkody na życiu i zdrowiu
Zmiany w prawie cywilnym, które mają wdrożyć unijną dyrektywę o odpowiedzialności za produkty wadliwe, zmienią m.in. definicję produktu, na skutek czego odpowiedzialność za produkt wadliwy lub niebezpieczny ma dotyczyć także programów informatycznych, w tym sztucznej inteligencji. A związane z tym szkody obejmować mają m.in. dobra, jakimi są życie i zdrowie, czyli w prawie polskim szkody takie jak śmierć, uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia.

Zmiany w tym zakresie przewiduje przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego projekt nowelizacji kodeksu cywilnego i kodeksu postępowania cywilnego, która ma wdrożyć do krajowego porządku prawnego dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 z 23 października 2024 r. w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe i uchylenia dyrektywy Rady 85/374/EWG. Nowe zasady odpowiedzialności dotyczyć mają produktów, które po 9 grudnia 2026 r. zostaną wprowadzone do obrotu lub oddane do użytku.
Produkt wadliwy, czyli niezapewniający bezpieczeństwa
Dyrektywa odnosi się do odpowiedzialności odszkodowawczej podmiotów gospodarczych za szkody wyrządzone osobom fizycznym (konsumentom), w związku z używaniem wadliwych produktów, czyli niezapewniających poziomu bezpieczeństwa wynikającego z przepisów krajowych, unijnych bądź z uzasadnionych oczekiwań użytkownika.
- Celem dyrektywy jest przede wszystkim zwiększenie ochrony konsumentów przed szkodami wyrządzonymi przez wadliwe produkty, zarówno tradycyjne, jak i te oparte na nowoczesnych technologiach. Z jednej strony, dyrektywa ułatwia konsumentom dochodzenie swoich praw, wprowadzając bardziej przejrzyste procedury. Z drugiej strony, nakłada na producentów większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich produktów, w tym tych wykorzystujących sztuczną inteligencję – ocenia radca prawny Szymon Łabędzki z wrocławskiej kancelarii Sobota Jachira. - Jeżeli te przepisy wejdą w życie, będą istotną zmianą, ponieważ obejmą odpowiedzialnością za produkt niebezpieczny także oprogramowanie i cyfrowe pliki produkcyjne, a przez konstrukcję składnika produktu, również powiązane usługi cyfrowe – wskazuje Mateusz Kupiec, prawnik z krakowskiej kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy, asystent badawczy w Instytucie Nauk Prawnych PAN.
Czytaj: Za bezpieczeństwo produktu odpowiada nie tylko producent>>
Większa odpowiedzialność biznesu za niebezpieczne produkty - PE przyjął przepisy>>
Zmiana definicji produktu
Obecnie polski kodeks cywilny definiuje produkt jako rzecz ruchomą, choćby została ona połączona z inną rzeczą. W rozumieniu dyrektywy produktem jest nie tylko rzecz ruchoma, w tym połączona z inną rzeczą ruchomą lub nieruchomą, ale również energia elektryczna, cyfrowe pliki produkcyjne, surowce (np. gaz, woda) i oprogramowanie. Dyrektywa wprowadza także nowe definicje legalne, stanowiące odpowiedź na potrzeby epoki cyfrowej tj.:
- część składowa produktu, czyli przedmiot materialny lub niematerialny, surowiec lub powiązana usługa, które są zintegrowane z produktem lub wzajemnie z nim połączone;
- powiązana usługa, czyli usługa cyfrowa, która jest zintegrowana z produktem lub wzajemnie z nim połączona w taki sposób, że jej brak uniemożliwiałby realizację przed produkt co najmniej jednej z jego funkcji (przykładowo związane z systemami inteligentnego domu albo monitorowaniem i śledzeniem stanu zdrowia).
Jak podkreślają prawnicy, rynek produktów obejmuje produkty materialne i niematerialne, a nowe technologie opierają się na różnorodnych formach oprogramowania i usług, które samodzielnie bądź poprzez integrację z innymi produktami niosą ze sobą ryzyka powstania określonych szkód. Brak uwzględnienia wprost niematerialnych elementów powiązanych z produktem jako źródła szkody, rodziło wątpliwości co do ponoszenia odpowiedzialności za szkody wynikające z produktu. Dlatego w świetle unijnej dyrektywy, oprogramowanie, w tym programy komputerowe, aplikacje i systemy sztucznej inteligencji, jest produktem, niezależnie od formy, w jakiej jest dostarczane. - Ma to znaczenie dla produktów, których bezpieczeństwo zależy od aktualizacji, modernizacji, cyberbezpieczeństwa, integracji z innymi produktami albo zdolności uczenia się lub nabywania nowych cech po wprowadzeniu do obrotu albo oddaniu do użytku – podkreśla Mateusz Kupiec.
Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka
Komisja Kodyfikacyjna w swoim projekcie proponuje nową regulację (art. 449.12 k.c.) która ma wyrażać podstawową regułę tego reżimu odpowiedzialności, w myśl której producent ma obowiązek naprawić szkodę każdej osobie fizycznej, która doznała takiej szkody na skutek wadliwości produktu, który on wprowadził do obrotu albo oddał do użytku. Odpowiedzialność ta będzie niezależna od winy producenta – opierać ma się na tzw. zasadzie ryzyka, która w tym przypadku oznacza, że kto w ramach swojej działalności gospodarczej wprowadził do obrotu albo oddał do użytku produkt wadliwy, ten powinien naprawić szkodę poniesioną przez inną osobę na skutek wadliwości tego produktu, niezależnie od tego, czy wadliwość jest skutkiem niedołożenia przez niego należytej staranności. W uzasadnieniu projektu Komisja jednak zaznacza, że stosowany w dyrektywie termin „produkt wadliwy” został zastąpiony terminem „produkt niebezpieczny”, by podkreślić odmienność tej właściwości produktu od „wady”, a „produkty wadliwe” w znaczeniu przyjętym w odpowiedzialności deliktowej odróżnić od „rzeczy wadliwych” w rozumieniu przepisów o sprzedaży i innych umowach zobowiązaniowych. - „Wada” i „wadliwość” w prawie polskim są bowiem pojęciami należącymi do reżimu odpowiedzialności za jakość przedmiotu świadczenia (rękojmi za wady) i oznaczają niezgodność tego przedmiotu z treścią zobowiązania, co obejmuje przede wszystkim jego niezdatność do spełniania oczekiwanej funkcji. Tymczasem wadliwość, o której mowa w dyrektywie 2024/2853, oznacza taki stan produktu, w którym nie zapewnia on bezpieczeństwa dla dóbr wskazanych w jej art. 6, określającym szkodę podlegającą naprawieniu.
- Szczególnie trudne mogą być sprawy dotyczące systemów AI. Akt w sprawie sztucznej inteligencji definiuje system AI jako system maszynowy działający z różnym poziomem autonomii, mogący wykazywać zdolność adaptacji po wdrożeniu i generować wyniki takie jak predykcje, treści, zalecenia lub decyzje. Dyrektywa 2024/2853 obejmuje natomiast oprogramowanie, w tym systemy AI, odpowiedzialnością za produkt – tłumaczy Mateusz Kupiec. I dodaje, że w praktyce sporne może być, czy źródłem szkody był pierwotny projekt produktu, dane, aktualizacja, brak aktualizacji, powiązana usługa, luka w cyberbezpieczeństwie, integracja z innym produktem, działanie osoby trzeciej albo możliwy do przewidzenia sposób użycia.
Szkody fizyczne i psychiczne
Projektowane w tym zakresie zmiany (art. 449.15 k.c.) odnoszą się do kwestii szkody podlegającej naprawieniu, ale z ograniczeniem odpowiedzialności producenta do osób fizycznych i wyraźnym wskazaniem w ustawie dóbr tych osób chronionych za pomocą omawianego reżimu odpowiedzialności. Pierwszymi z tych dóbr są życie i zdrowie, które w prawie polskim szkody tego rodzaju – śmierć, uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia – określane są zbiorczo mianem szkód na osobie. A dyrektywa zastrzega, że do szkód na osobie należy „uznawana w naukach medycznych szkoda na zdrowiu psychicznym”, co punkt 21 preambuły precyzuje jako „uznawaną w naukach medycznych poświadczoną przez lekarza szkodę na zdrowiu psychicznym, która ma wpływ na ogólny stan zdrowia poszkodowanego i może wymagać terapii lub leczenia, biorąc pod uwagę między innymi Międzynarodową Klasyfikację Chorób Światowej Organizacji Zdrowia.” Drugą kategorią dóbr prawnie chronionych w reżimie odpowiedzialności za produkt ma być mienie, z wyjątkiem mienia wykorzystywanego wyłącznie dla celów działalności gospodarczej lub zawodowej. - Chodzi zatem o mienie osoby fizycznej o tzw. przeznaczeniu prywatnym czy konsumpcyjnym oraz o jej mienie o przeznaczeniu mieszanym, służące zarówno celom gospodarczym lub zawodowym, jak i osobistym. Z zakresu kompensowalnych szkód na mieniu wyłączono szkody w samym produkcie niebezpiecznym, co do których poszkodowany (jako właściciel tego produktu) ma zwykle roszczenia kontraktowe do podmiotu, od którego go nabył – wyjaśniają autorzy projektu. A Mateusz Kupiec dodaje, że w konkretnej sprawie nadal trzeba będzie ustalić, że produkt był niebezpieczny, że powstała szkoda objęta tymi przepisami oraz że pozostaje ona w normalnym związku przyczynowym z niebezpiecznymi właściwościami produktu.
Łatwiejsze dochodzenie roszczeń
Celem dyrektywy, a tym samym implementujących ją krajowych przepisów, jest ułatwienie poszkodowanym dochodzenia roszczeń wynikających z wadliwości produktów. Nadal jednak poszkodowany dochodzący odszkodowania z tytułu wadliwości produktów powinien wykazać wadliwość produktu, szkodę (w tym jej rozmiar oraz związek przyczynowy między wadliwością produktu a szkodą. Ale ułatwienie polegać na tym, że na wniosek poszkodowanego, pozwany w sporze będzie miał obowiązek ujawnienia istotnych dla postępowania dowodów. Ponadto regulacje te przewidują system wzruszalnych domniemań istotnie upraszczających sytuację procesową powoda, w tym domniemanie wadliwości produktu oraz domniemanie istnienia związku przyczynowego między wadliwością produktu a szkodą, o ile ustalono, że produkt jest wadliwy, zaś doznana szkoda odpowiada rodzajowo wadom produktu. - Rzeczywiście, projektowane przepisy przewidują ułatwienia dowodowe, w tym wyjawienie lub wydanie środka dowodowego oraz szczególne rozwiązanie dla spraw nadmiernie utrudnionych dowodowo ze względu na techniczną albo naukową złożoność. Sąd będzie mógł uznać za ustalone, że produkt jest niebezpieczny albo że szkoda została wyrządzona w następstwie jego niebezpiecznych właściwości, jeżeli powód uprawdopodobni te fakty – potwierdza Mateusz Kupiec. A mec. Szymon Łabędzki dodaje, że dyrektywa w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe to unormowanie prawne, które ma na celu zapewnienie wysokiego poziomu ochrony konsumentów przed szkodami wyrządzonymi przez produkty wadliwe oraz jednocześnie jasne i przewidywalne ramy odpowiedzialności dla producentów.




