Jak w sobotę powiedział  Wojciech Niedźwiedziński, sekretarz Górniczego Koła Łowieckiego "Szarak", akcja ta jest konieczna, aby odbudować populację zająca, którego w regionie są jedynie śladowe ilości.

„Zające zostały zdegradowane przez rolniczą chemię oraz w dość szybkim tempie wycinane śródpolne zakrzewienia, dające im schronienie. Przyczyniły się do tego również lisy, które są obecnie szczepione, dzięki czemu ich populacja szybko się rozwija i jest ich teraz bardzo dużo. To wszystko dziesiątkuje zające i sprawia, że są one zagrożone całkowitym wyginięciem.” – twierdzi Niedźwiedziński.

Zające, które zostały wypuszczone pochodzą z hodowli, gdzie stwarza się im warunki maksymalnie zbliżone do naturalnych. Żyją tam w specjalnie przygotowanym ogrodzonym terenie, gdzie mają do dyspozycji dużą przestrzeń.

„Zając z hodowli klatkowej nie poradziłby sobie w warunkach naturalnych. Nie byłby odpowiednio umięśniony ze względu na małą ilość ruchu, a także nie potrafiłby unikać czyhających na niego zagrożeń” – uważa Niedźwiedziński.

Myśliwi zadbają także o dalszy los zwierząt w ich naturalnym środowisku. Przez rok będą je dokarmiać w specjalnych karmnikach i poidłach.

To już trzeci etap introdukcji zająca na tych terenach. Od 2012 r. wpuszczono ich już 320.

„Z prowadzonych przez nas obserwacji wynika, że zajęcy jest wyraźnie coraz więcej. Widać to gołym okiem na miejscowych polach. Jednak, aby ta populacja była coraz większa, będziemy powtarzać tę akcję w najbliższych latach. W tym samym celu prowadzimy też odstrzał lisów.” – dodał Niedźwiedziński.

Koszt tego przedsięwzięcia wynosi ponad 40 tys. zł, z czego około 25 tys. zł to dotacja z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska we Wrocławiu. (PAP)