Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją w poniedziałek 23 ltuego 2015 roku w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyła się konferencja "O depresji wśród dobrych słów". Podczas spotkania Lipowicz przypomniała, że każdy ma prawo do choroby i nie należy jej się wstydzić. Jednocześnie wyraziła przekonanie, że chorzy mają prawo "powrócić do zdrowia w jak najlepszych, możliwych do zagwarantowania przez społeczeństwo warunkach".

RPO podkreśliła, że należy zmienić myślenie społeczne o tej grupie chorych.
- Jeżeli tracimy ludzi z depresją, zamykając ich na długie lata albo rezygnując z ich potencjału, to jesteśmy niemądrzy, tzn. że jako społeczeństwo rezygnujemy z fantastycznych ludzi - przekonywała.

Czytaj: Koszty społeczne depresji to nawet 2,6 mld zł rocznie >>>

Jej zdaniem zmiana myślenia społecznego powinna przejawiać się również poprzez zmianę prawa. W opinii RPO konieczna jest "taka ewolucja prawa, w której osoba przewlekle chora ma prawo do specjalnego urlopu, do pewnych świadczeń, które pozwolą jej szybciej czy lepiej brać udział w życiu społecznym".

Rzeczniczka wskazała, że osoby chore na nowotwory powinny mieć prawo do przerwy w pracy na konieczne zabiegi lecznicze, natomiast chorzy na depresję "powinni mieć szczególną opiekę prawa pracy, w tych okresach, w których następuje nawrót choroby".

Psychiatra profesor Irena Namysłowska zwróciła uwagę, że słowo "depresja" jest nadużywane, co często prowadzi do nieporozumień. Jej zdaniem ważne jest, by rozumieć, że depresja, która jest chorobą psychiczną, "to inna jakość niż smutek, który nam towarzyszy w jakimś okresie życia".

Dr hab. Paweł Bronowski z Akademii Pedagogiki Specjalnej zwrócił uwagę, że dotychczas w Polsce nie przeprowadzono zorganizowanego, krajowego programu destygmatyzacyjnego związanego z zaburzeniami psychicznymi. Uczestnicy spotkania uznali również potrzebę uruchomienia telefonu zaufania "Uwaga, depresja", dzięki któremu osoby chore mogłyby między innymi dowiedzieć się, gdzie mogą uzyskać pomoc i jak z niej skorzystać.



 

Poeta Tomasz Jastrun, odnosząc się do własnych doświadczeń, stwierdził, że poważna depresja to jest "trochę kolonia karna, albo nawet obóz zagłady". Jego zdaniem zrozumienie depresji jest szczególnie trudne, ponieważ towarzyszące jej cierpienie i rozpacz są irracjonalne nawet dla chorego.
- Cierpienie jest najgorsze wtedy, kiedy jest bez sensu - dodał Jastrun.

Zapytany o przypadki samobójstw wśród chorych na depresję powiedział: "Dziwne jest to, dlaczego nie wszyscy popełniają samobójstwa - nie to, że niektórzy, ale dlaczego nie wszyscy. A nie wszyscy dlatego, że wchodząc w ciężką depresję przestajemy mieć energię na zrobienie czegokolwiek, a zabicie siebie jest naprawdę ciężką pracą".

Podsumowując swoje doświadczenia depresji Jastrun podkreślił, że dzięki chorobie stara się cieszyć każdą chwilą. Dodał, że obecnie stara się pisać bardziej optymistycznie i unika mrocznego widzenia świata, które było obecne w jego wczesnej twórczości.
- Nie należy szukać dziury w całym, ale szukać całego wśród dziur - powiedział.

Na depresję w Polsce cierpi 1,2-1,5 mln osób, czyli prawie tyle, ile mieszka w Warszawie. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że obecnie objawy depresji ma 350 mln ludzi.
Z raportu Uczelni Łazarskiego pt. „Depresja – analiza kosztów ekonomicznych i społecznych” wynika, iż depresja jest jedną z najważniejszych przyczyn utraty wydajności w pracy. Pośrednie koszty depresji autorzy raportu oszacowali na od 1 mld do 2,6 mld zł rocznie.(pap)