Na konferencji odbywającej się pod egidą wicemarszałka Senatu Stanisława Karczewskiego oraz senackiej komisji praworządności, praw człowieka i petycji omawiano sytuację w tych zawodach po wejściu w życie pierwszej transzy deregulacji, czyli ułatwienia dostępu do tych profesji. O pogarszającej się kondycji w zawodach prawniczych, medycznych, farmaceutycznych, w zawodach doradcy podatkowego, architekta i urbanisty, przekonywali reprezentanci samorządów tych zawodów.

W ocenie szefa senackiej komisji praworządności Michała Seweryńskiego (PiS), głos samorządów jest mocny i trzeba się z nim liczyć. "A ustawodawca nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Może niech z waszego środowiska wyjdzie jakaś propozycja ustawowa? Może część zagadnień dotyczących samorządu da się zapisać w jednym wspólnym projekcie?" - pytał.

Konferencja zakończyła się propozycją zgłoszoną przez jedną z dyskutantek. "Może powinna powstać komisja dwustronna - rząd i samorządy zawodów zaufania publicznego?" - powiedziała, wzbudzając aplauz zgromadzonych na sali. Odpowiadając na to wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski (PiS) powiedział, że postulat komisji dwustronnej lepiej kierować do strony rządowej. Zasugerował zarazem, by może w parlamencie stworzyć zespół, który mógłby się zająć kwestiami samorządów zaufania publicznego. Zaproponował też kolejne spotkanie na ten temat.

Występujący wcześniej przedstawiciele samorządów podkreślali, że Konstytucja RP daje samorządom zawodowym szczególną rolę do odegrania - sprawowania pieczy nad właściwym wykonywaniem zawodu m.in. przez dbałość o zasady etyczne i prowadzenie sądownictwa dyscyplinarnego. tymczasem - wskazywali - ustawodawca co i rusz ogranicza w tej materii uprawnienia samorządów. "Społeczeństwo obywatelskie to coś więcej niż demokratyczne państwo prawa" - mówił wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz cytował Rzecznika Praw Obywatelskich, który stwierdził, że prawo nie może być pułapką zastawioną przez władze na obywatela. "A taką pułapką na lekarzy jest ustawa refundacyjna" - ocenił.

Mówcy wskazywali, że deregulacja, która miała ułatwić dostęp do różnych zawodów, nie przynosi pożądanych przez rząd efektów. "Czy z powodu deregulacji można dziś taniej kupić jakąś nieruchomość?" - pytał przedstawiciel samorządu urbanistów. "Źle przeprowadzona deregulacja to jak zabawa z zapałkami - można poparzyć innych i poparzy się ten, który ogień roznieci" - oceniał reprezentant samorządu doradców podatkowych.

Włodzimierz Chróścik, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie wskazał, że największy problem z jakim zmaga się jego samorząd to "postępująca pauperyzacja poziomu świadczonych usług". "Co roku tysiące młodych, dobrze wykształconych ludzi, ubiera radcowską togę. Niestety coraz częściej nie ma dla nich pracy i są już przypadki rejestrowania się radców prawnych jako bezrobotnych" - powiedział.

Jak podkreślał prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz, resort sprawiedliwości tworzy projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego, ale aptekarze nawet nie wiedzą, na jakim etapie są prace, ministerstwo nie zgodziło się na udział w nich ich przedstawiciela. "Ponieważ właścicielami aptek mogą dziś być osoby niebędące farmaceutami, nie podlegają one odpowiedzialności korporacyjnej, a zarazem zmuszają kierowników aptek do zachowań sprzecznych z naszą etyką zawodową. Apteki indywidualne upadają, a w ich miejsce powstają apteki sieciowe" - mówił. (PAP)