"Poniedziałek będzie dniem, kiedy będziemy mogli ogłosić - mam taką nadzieję - wstępne porozumienie ws. ustawy emerytalnej" - powiedziała marszałek Sejmu Ewa Kopacz w środę na konferencji prasowej w Sejmie.

W czwartek m.in. o emeryturach ma rozmawiać zarząd krajowy PO. PSL deklaruje gotowość do kompromisu wokół emerytur częściowych, ale nie rezygnuje z koncepcji dopłat dla matek jako rekompensaty za czas poświęcony na wychowywanie dzieci. PO jest sceptyczna, ale chce poznać wyliczenia dotyczące skutków takich dopłat dla budżetu.

Donald Tusk mówił w ubiegłym tygodniu o rozwiązaniu, w myśl którego osoby, które utracą pracę i nie będą mogły jej znaleźć, a wypracowały w swoim życiu kapitał wystarczający do wypłacenia np. emerytury minimalnej, powinny móc wcześniej przechodzić na emeryturę. "Bardzo poważnie ten wariant rozważamy" - poinformował szef rządu.

Z kolei według PSL przyjęcie rozwiązania, że tylko zgromadzony kapitał pozwalałby na uzyskanie częściowej emerytury oznaczałoby "bardzo barbarzyńskie potraktowanie kobiet, które rodziły dzieci i zajmowały się ich wychowaniem".

Ludowcy chcą, by matkom, które urodziły np. trójkę dzieci, państwo dopłacało około 20-30 tys. zł do kapitału emerytalnego. W konsekwencji miałyby one zrekompensowany okres, gdy podczas urlopu macierzyńskiego odprowadzano za nie niższe składki.

Minister finansów Jacek Rostowski przypomniał w środę, że zmiany emerytalne – zwłaszcza dotyczące kobiet - będą rozłożone w czasie. Pierwsze kobiety przejdą na emeryturę w wieku 67 lat w październiku 2039 roku; dziś mają one 38 lat. "Chcieliśmy rozłożyć ten proces w czasie głównie dlatego (...), żeby dostosować rynek pracy do tych zmian” – powiedział.

Zdaniem Rostowskiego polityka demograficzna, choć bardzo potrzebna, nie może zastąpić stopniowego podwyższenia wieku emerytalnego. Podkreślił, że nawet gdyby dziś zaczęła działać, to wpływ na podaż pracy miałaby dopiero po roku 2034-2035, przy założeniu, że duża część młodych ludzi będzie studiować. Wskazał, że elementem polityki prorodzinnej jest m.in. plan wprowadzenia wyższej ulgi na trzecie dziecko i zniesienie ulgi dla bogatszych rodzin, które mają tylko jedno dziecko. „Podobnie będziemy działali na innych płaszczyznach" – dodał.

Zarząd krajowy PO ma też dyskutować o wnioskach o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. PO zapowiedziała w poniedziałek, że najdalej w ciągu dwóch tygodni przedstawi te wnioski do podpisu pozostałym klubom sejmowym.

Wiceszef PO Grzegorz Schetyna przekonywał w środę w Radiu ZET, że kontynuowanie sprawy Barbary Blidy jest jednym ze zobowiązań wyborczych Platformy Obywatelskiej. "Nie chciałbym, żeby to zostało zrozumiane tak, że sprawa lat 2005-2007 jest zamknięta lub, że sprawa śmierci Barbary Blidy jest zamknięta. Powinniśmy o tym mówić, bo ta sprawa jest kontynuacją tego, co zapowiedzieliśmy. Obietnic i zapowiedzi trzeba dotrzymywać" - powiedział Schetyna. Przyznał jednocześnie, że nie wyobraża sobie premiera Donalda Tuska głosującego za wnioskiem o postawienie liderów prawicy przed Trybunałem Stanu.

Szef rządu ocenił w lutym, że "byłoby niezręczną dwuznacznością, gdyby premier spieszył się z wnioskami o Trybunał Stanu wobec swoich poprzedników, nawet jeśli są w twardej opozycji (...). To nie jest najlepszy obyczaj, jeśli ktoś, kto ma władzę, biegnie z wnioskiem o TS dla swojego poprzednika-odpowiednika" - powiedział wówczas Tusk.

Jak zaznaczył, kwestia ewentualnej odpowiedzialności karnej czy politycznej b. premiera i b. ministra sprawiedliwości "nie jest dzisiaj oczywista". "Mam jak najgorszą ocenę tego, w jaki sposób traktowali państwo premier Kaczyński i minister Ziobro wtedy, kiedy rządzili w Polsce, i z jakimi intencjami posługiwali się służbami państwowymi, prokuraturą. Natomiast nie mam przekonania co do tego, że nastąpiło tam jakieś rażące naruszenie prawa" - zaznaczył Tusk.

Szef PO poinformował jednocześnie, że parlamentarzyści Platformy mają wolną rękę, jeśli chodzi o ewentualne poparcie wniosków o TS dla Ziobry i Kaczyńskiego. "Powiedziałem parlamentarzystom PO: +róbcie, jak wam sumienie dyktuje, ale mi dajcie w tej sprawie święty spokój+" - powiedział premier.

Inicjatywy PO nie zamierza poprzeć PSL. Nie wdajemy się w wojny - tłumaczył w rozmowie z PAP poseł Stronnictwa Franciszek Stefaniuk. Uchwałę o pociągnięciu do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu premiera lub ministra Sejm podejmuje większością 3/5 ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 276 głosami.

PO ma 206 posłów, Ruch Palikota - 42, a SLD - 26, czyli w sumie dysponują 274 głosami. Bez głosów PSL nie ma zatem szans na zebranie niezbędnej większości głosów.

Dodatkowo w samej Platformie są posłowie, którzy zapowiadają, że nie poprą wniosku o TS dla Kaczyńskiego i Ziobry. Już w poniedziałek publicznie zapowiedział to minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Taki sam zamiar jak Gowin ma poseł PO Jacek Żalek, a podobne deklaracje - w nieoficjalnych rozmowach - składają niektórzy inni posłowie PO. (PAP)

laz/ son/ mag/