"Program musi dotyczyć wielu sfer i prowadzić do zmniejszenia kosztów produkcji węgla. Czy również do zmniejszenia zatrudnienia? Nie byłbym takiego zdania, tu jestem optymistą" - powiedział dziennikarzom prof. Turek, który spotkał się z przedstawicielami działających w Kompanii związków zawodowych.

Szef rady nadzorczej dodał, że ewentualna redukcja zatrudnienia - jeżeli takie zapisy znajdą się w przygotowywanym programie - na pewno nie dotknie górników dołowych. "Jeśli chodzi o administrację, to trzeba policzyć" - wskazał Turek.

Szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik powiedział po spotkaniu, że zarówno szef rady, jak i koordynujący prace zarządu wiceprezes spółki deklarowali, iż priorytetem działań naprawczych będzie utrzymanie jak największej ilości miejsc pracy w spółce.

Jak przekazali związkowcy, zarząd Kompanii poinformował wcześniej Radę Pracowników, że możliwa jest redukcja zatrudnienia w administracji (nieoficjalnie wymienia się liczbę tysiąca osób) lub zmniejszenie wynagrodzeń w tej grupie pracowników, jako alternatywa dla zwolnień.

Prof. Turek podkreślił, że Kompania potrzebuje działań restrukturyzacyjnych i naprawczych. Szef rady oczekuje, że stosowny program będzie gotowy do końca listopada, a najpóźniej - jak powiedział - po Barbórce (4 grudnia); rada chciałaby go zatwierdzić do końca tego roku.

Związkowcy otrzymali zapewnienie, że przed ostatecznym zatwierdzeniem programu przez radę będą mogli powtórnie spotkać się z jej członkami i wyrazić swoją opinię w sprawie proponowanych działań. Zarząd przekazał też związkom, że program będzie zawierać kilka wariantów działania. Jego celem ma być nie tylko redukcja kosztów, ale także zwiększenie przychodów spółki i umożliwienie inwestycji służących jej rozwojowi.

Wcześniej rada dwukrotnie odrzuciła program naprawczy, przygotowany przez zarząd kierowany przez Joannę Strzelec-Łobodzińską. We wrześniu prezes podała się do dymisji. "Naszym zdaniem przyjęte założenia były nierealne; np. te dotyczące przychodów" - powiedział profesor, tłumacząc przyczyny odrzucenia poprzednich programów. Rada kwestionowała też niektóre elementy realizacji proponowanych przez zarząd działań.

Turek ocenił, że obecna sytuacja finansowa Kompanii jest stabilna. W piątek rada zgodziła się na emisję pięcioletnich obligacji do kwoty 1 mld 230 mln zł, z których m.in. spłacone zostanie 700 mln zł obligacji krótkoterminowych, wyemitowanych w lutym tego roku.

O spotkanie z radą nadzorczą Kompanii wnioskowały związki zawodowe, które chcą poznać szczegóły planowanych działań restrukturyzacyjnych. Jak relacjonował po spotkaniu Grzesik, związkowcy usłyszeli m.in., że kontynuowana będzie tzw. alokacja, czyli przenoszenie górników między kopalniami, a niektóre kopalnie mają być ze sobą łączone.

Według informacji przekazanych wcześniej Radzie Pracowników, zarząd Kompanii chciałby docelowo zmniejszyć liczbę kopalń z 15 do 7 (poprzez łączenie zakładów i likwidację - po połączeniu - niektórych ich części), zmniejszyć wynagrodzenia lub zatrudnienie w administracji oraz zredukować koszty pracy w spółce. Dziś wynagrodzenia pracowników to blisko 60 proc. kosztów.

Sytuacja Kompanii, która do końca sierpnia przyniosła ponad 340 mln zł strat, wynika ze spadku popytu na węgiel oraz zmniejszenia jego cen o ponad 10 proc. W tym roku kopalnie spółki wydobędą ponad 5 mln ton węgla mniej niż przed rokiem, ciągle jednak na przykopalnianych zwałach leży blisko 6 mln ton niesprzedanego surowca. Firma odczuła też presję cenową ze strony dużych odbiorców z sektora energetycznego. Szukając możliwości zwiększenia zbytu, KW wzmogła eksport, mimo niskich cen na międzynarodowych rynkach. Zmniejszenie przychodów negatywnie wpłynęło na finanse Kompanii, która wydłużyła terminy płatności wobec kontrahentów i pogorszyła płynność finansową.

Kompania Węglowa to największa górnicza firma w Europie, o zdolności wydobywczej do 40 mln ton węgla rocznie. Zatrudnia ok. 60 tys. osób w 15 kopalniach. (PAP)