Reforma stanowi zasadniczą część strategii rządzących konserwatystów w walce z głębokim kryzysem gospodarczym, jaki przeżywa Hiszpania. Skraca okres wypowiedzenia pracy z dawnych 45 do 20 dni, jeśli przedsiębiorstwo przeżywa trudności finansowe.

Debata nad ustawą trwała cztery miesiące. Jako wystarczający powód do zwolnienia pracownika ustawa przyjmuje spadek dochodów przedsiębiorstwa w ciągu trzech kwartałów w porównaniu z trzema kwartałami poprzedniego roku.

Zwalniany pracownik ma prawo do odprawy w wysokości rocznych zarobków.

Wystarczającym powodem redukcji pracowników może być, według ustawy, m.in. "przewidywany spadek dochodów przedsiębiorstwa".

Według artykułu 41. ustawy pracodawca ma prawo "zmienić jednostronną decyzją warunki pracy zatrudnionego i obniżyć płacę, przy czym nie ma obowiązku podania uzasadnienia".

Rząd premiera Mariano Rajoya ma nadzieję, że uelastycznienie rynku pracy pomoże Hiszpanii "w średniej lub dłuższej perspektywie" zmniejszyć rekordowe bezrobocie, które dochodzi do 24 proc. mieszkańców w wieku aktywności zawodowej i jest najwyższe w Europie.

Deputowana z ramienia PSOE (Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza) Concha Gutierrez ostrzega, że reforma będzie miała odwrotny skutek od zamierzonego.

"Reforma - oświadczyła ona w toku debaty poprzedzającej głosowanie nad ustawą - uświęca de facto prawo pracodawcy do zwalniania pracowników bez podania przyczyny oraz ogranicza zakres negocjowania umów zbiorowych i rolę związków zawodowych".

Jak pisze madrycki dziennik "El Pais", jest to "najgłębsza reforma prawa pracy, jakiej dokonano w Hiszpanii od 30 lat".(PAP)

ik/ mc/

11727429