"Polscy rodzice będą mieli prawo wyboru, bo lepiej znają swoje dzieci. To rodzice będą decydowali, czy ich dzieci pójdą do szkoły w wieku lat sześciu czy siedmiu" - mówiła w Sejmie.
"Tę zmianę przeprowadzimy w ciągu pierwszych 100 dni naszego rządu" - podkreśliła premier.
Stopniowo wrócimy do ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum - zapowiedziała także premier Beata Szydło. Dodała, że zmiany te będą wprowadzane w uzgodnieniu z nauczycielami.
Szydło zwracając się do nauczycieli, uspokajała: "Proszę się nie obawiać". "Naszym nadrzędnym celem będzie wykorzystanie państwa doświadczenia. Te zmiany będą miały charakter ewolucyjny" - zapewniła.

PiS już gotowe do reformy edukacji>>

Premier zapowiedziała, że zmiany dotyczące powrotu do ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum będą wprowadzane w uzgodnieniu z nauczycielami "tak, by zawód nauczyciela zyskał należną mu pozycję i godność, by polskie dzieci były jak najlepiej kształcone i wychowywane przez polską szkołę i by wreszcie rodzice byli partnerami w tym procesie kształcenia swoich dzieci".
Jak dodała, jedną z pierwszych decyzji minister edukacji narodowej będzie zlikwidowanie tzw. godzin karcianych. Chodzi o dwie godziny w tygodniu, które każdy nauczyciel, niezależnie od swojego pensum dydaktycznego, czyli obowiązkowego wymiaru lekcji, musi przepracować z uczniami, np. prowadząc zajęcia wyrównawcze.
Premier dodała, że drogą do sukcesu w wymiarze indywidualnym jak i narodowym są wysokie wymagania merytoryczne, wychowawcze i mocne kształtowanie świadomości. Beata Szydło zapowiedziała także zmiany w m.in. kanonie lektur.|
– Trzeba wrócić do pełnego nauczania historii i klasycznego kanonu lektur – powiedziała. (PAP)

Reforma edukacji zaszkodzi uczniom?>>