Spór zbiorowy między związkami zawodowymi działających w PKS-ie a szefostwem spółki trwa już kilka miesięcy.

Jak powiedział PAP w piątek przewodniczący Solidarności w firmie Eugeniusz Szczambura, powodem sporu jest m.in. niewypłacenie przez prezesa spółki premii dla pracowników. Zdaniem związkowców premie są regulaminowe, zarząd zaś twierdzi, że są to premie uznaniowe.

„Kwestią sporną są także zaległości w funduszu socjalnym oraz nieprzestrzeganie przez zarząd zasad współżycia społecznego. Chodzi m.in. o zastraszanie załogi i mobbing” - dodał Szczambura, który jest także przewodniczącym komitetu strajkowego.

Związkowcy domagają się również m.in. odwołania prezesa PKS-u. „Nie widzimy możliwości porozumienia z tym panem. Piątkowy strajk jest krzykiem rozpaczy załogi. W niedawnym referendum strajkowym nasz protest poprało ponad 90 proc. załogi” - powiedział Szczambura.

Podczas strajku na trasy nie wyjechało – zdaniem związkowca – ok. 15 autobusów. W ocenie prezesa PKS Roberta Sołka, było to zaledwie kilka pojazdów. „O strajku dowiedziałem się z mediów, gdybym wiedział wcześniej, zapewniłbym naszym pasażerom transport zastępczy” - dodał.

Sołek podkreślił, że jest zdziwiony eskalacją protestu. Jego zdaniem, dzięki pracy mediatora było coraz bliżej porozumienia.

„Jeśli chodzi o główny powód strajku, czyli premie, to w Układzie Zbiorowym Pracy nie jest ta kwestia jasno sprecyzowana - czy są to premie uznaniowe czy regulaminowe. Nawet inspektor Państwowej Inspekcji Pracy nie był w stanie tego rozstrzygnąć. Proponowałem, żeby związkowcy oddali sprawę do sądu pracy, wówczas będziemy mieć jasność i zastosuje się do orzeczenia, jakie zapadnie. Niestety, tak się nie stało” - powiedział prezes PKS Krosno.

Zaznaczył, że kolejne spotkanie ze związkowcami zaplanowane jest na przyszły tydzień.

PKS Krosno istnieje ponad 60 lat. W firmie pracuje ponad 200 osób. Właścicielem spółki jest powiat krośnieński. (PAP)

huk/ mki/ as/