Przyczynkiem do wtorkowej debaty w Parlamencie Europejskim były zmiany dotyczące Trybunału Konstytucyjnego i mediów publicznych w Polsce.

W trakcie debaty większość frakcji krytykowała działania rządu PiS; nie zabrakło ostrych stwierdzeń, że polityka PiS to przysługa dla Rosji Władimira Putina.

Czytaj: Szydło w PE: TK ma się w Polsce dobrze, a zmiany w mediach nie naruszają standardów>>

Premier zapewniała, że wprowadzone zmiany w ustawie o TK są zgodne z obowiązującymi w Europie standardami, a sam Trybunał ma się dobrze i pracuje. Nawiązując do zmian w mediach, mówiła, że nie naruszają one standardów, lecz są próbą przywrócenia w mediach publicznych charakteru apolityczności i bezstronności. Jej zdaniem, nie ma podstaw do tego, aby poświęcać tak wiele czasu polskim sprawom, bo w Polsce nie doszło do złamania konstytucji.

Zmiany wprowadzone przez obecną większość parlamentarną Szydło uzasadniała błędami popełnionymi w poprzedniej kadencji i przedwczesnym wyborem sędziów, którzy mieli objąć stanowiska już po wyborach. "Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie dążyło do zdominowania Trybunału, nigdy nie chcieliśmy większości w Trybunale, naszym dążeniem było jedynie zapewnienie równowagi" - przekonywała.

Czytaj: Wiceszef KE: widzimy ryzyko zwiększonego zagrożenia praworządności>>

Polacy - zauważyła premier - w wyniku demokratycznych wyborów zagłosowali za zmianami zaproponowanymi przez PiS. Jak dodała, dla polskich obywateli wolność, równość, sprawiedliwość i suwerenność to "wartości niezbywalne", które Polacy cenią sobie ponad wszystko.

Przekonywała, że Europejczycy powinni budować naszą wspólnotę w zaufaniu, szanowaniu różności i w jedności, jaką jest UE. Jej zdaniem rozwiązania, które znalazły się w programie wprowadzanym przez PiS, są stosowane w wielu krajach europejskich.

Odpowiadając na pytania europosłów mówiła szefowa polskiego rządu mówiła, że Polska "nie powinna być na cenzurowanym, nie powinna być poddawana eksperymentowi". Apelowała, by Europa była wspólnotą równych, sprawiedliwie rządzonych państw.

Dowiedz się więcej z książki
Prawo Europejskie
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk ocenił, że debata w PE to "smutne zdarzenie". "Przedstawiciele polskich władz muszą bronić racji, które są kwestionowane w Europie, na świecie i w Polsce" - zauważył. "W trzech sprawach zgadzam się z premier Beatą Szydło: że Polacy to bardzo dumny naród, że Polska to piękny kraj i zgadzam się, że Polska dobrze się rozwija i ma szansę zostać championem Europy" - powiedział Tusk po wystąpieniu Szydło.

Tusk ocenił, że premier była przygotowana do wystąpienia i wydawała się przejęta rolą. "Wydaje się, że w ocenie tego, co się dzieje dzisiaj w Polsce, zarówno w polskiej opinii publicznej, jak i w oczach Europy trzeba czegoś więcej niż dobrze wygłoszone przemówienie" - przekonywał szef RE.

Występujący w imieniu prezydencji szef MSZ Holandii Bert Koenders podkreślił, że niezawisłość sądów i wolność mediów stanowią kluczowe zasady zapewnienia praworządności. Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans powiedział, że biorąc pod uwagę kluczową pozycję TK w polskim systemie prawnym, widzi ryzyko zwiększonego zagrożenia dla praworządności. Zapewnił jednocześnie, że dialog KE z Polską będzie konstruktywny i oparty na współpracy.

Komisarz UE ds. gospodarki cyfrowej Guenther Oettinger mówił, że chciałby, aby polski rząd konsultował się z Komisją Europejską przed przyjęciem zapowiadanej tzw. dużej ustawy medialnej.

Europoseł PiS Ryszard Legutko ocenił, że Unię toczy chroniczna, głęboka i potencjalnie śmiertelna choroba stosowania podwójnych standardów, bo są kraje i partie bardziej i mniej równe. Szef grupy PO w PE Jan Olbrycht zauważył, że to PiS - jako zwycięska partia - odpowiada za wizerunek Polski w Europie i na świecie, także za to, że w PE odbywa się debata na temat Polski. Zaznaczył, że Platforma nie inicjowała i nie chciała tej debaty.

Według eurosceptycznych posłów PE z Polski, debata europarlamentu o Polsce nie była potrzebna i stanowi przykład obcej ingerencji w wewnętrzne sprawy kraju.

Szef frakcji liberałów Guy Verhofstadt zauważył, że byłoby bardzo złą rzeczą, gdyby nowy rząd w Warszawie przesunął Polskę na Wschód w stronę innego systemu. Podkreślał, że wie, iż prezes PiS Jarosław Kaczyński "nie przepada za prezydentem Władimirem Putinem ani za Rosją". "Ale przez takie praktyki polityczne pan Kaczyński właściwie wychodzi naprzeciw Putinowi, bo Putin nie lubi jedności europejskiej; on chciałby zniszczyć jedność Europy" - ocenił.

Szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, Syed Kamall wypominał instytucjom milczenie, gdy poprzednia większość sejmowa w Polsce nominowała sędziów TK. Przemawiający w imieniu frakcji Europejskiej Partii Ludowej hiszpański europoseł Esteban Gonzalez Pons zapewniał, że nie zamierza oceniać działań polskiego rządu z góry, ale jedynie upewnić się, że wartości nie są zagrożone.

Według części ekspertów, debata w PE to: "wiatr w żagle" dla rządu PiS, "czysty zysk" dla PiS, a premier Beata Szydło wraca do kraju z tarczą.

W trakcie debaty z loży dla gości wyprowadzono kilkanaście osób, które zbyt żywiołowo reagowały na przebieg dyskusji. Szef PE upominał wcześniej widzów, by nie klaskali, czy w inny sposób okazywali swoje zadowolenie, czy dezaprobatę wobec mówców.(PAP)