Szybciej oceń przydatność orzeczenia dzięki Streszczeniom wyroków (wersja BETA) w LEX Kompas Orzeczniczy 2.0
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Kożuchowska-Warywoda: Sędziowskie opiniowanie kandydatów do KRS daje szanse na wyjście z kryzysu

Sędziowskie opiniowanie kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa daje szanse na to, że nowy skład zostanie wyłoniony zgodnie z Konstytucją. Oczywiście nie można dziś przewidzieć, jak zachowa się prezydent Karol Nawrocki i czy nie będzie kwestionował tego wyboru, ale nam wszystkim powinno zależeć na tym, by nie pogłębiać chaosu w wymiarze sprawiedliwości – na końcu tracą na tym najwięcej obywatele. Trudno też sobie wyobrazić, by prezydent zrezygnował z tak istotnej swojej prerogatywy, jaką jest możliwość powoływania sędziów – mówi sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda, dyrektor Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych w Ministerstwie Sprawiedliwości.

marta kozuchowska warywoda

Patrycja Rojek-Socha: Pani Dyrektor, w sądach w całym kraju trwa opiniowanie 60 kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Sejm zadeklarował, że wyniki uwzględni. To wystarczy, by wyeliminować wadliwość nowej Krajowej Rady Sądownictwa?

Marta Kożuchowska-Warywoda: Przypomnijmy, dlaczego mamy nieprawidłowo ukształtowaną Krajową Radę Sądownictwa i jakie są tego konsekwencje. Nowelizacja z grudnia 2017 r. wprowadziła przepisy, zgodnie z którymi sędziów do KRS wybiera Sejm, a nie sędziowie. Doszło więc do zaburzenia trójpodziału władzy – na co zresztą wskazał nie tylko Sąd Najwyższy, choćby w uchwale ze stycznia 2020 r., ale także Trybunał Sprawiedliwości UE i Europejski Trybunał Praw Człowieka. Było to więc przyczyną wykluczenia KRS  z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, bowiem w tym momencie nie jest to organ dający gwarancję niezależności od władzy politycznej.

Wybór nowego składu – 15 sędziów/członków KRS też odbywa się na podstawie ustawy z 2017 r.

Niestety tak. Nadal mamy ustawę, która jest przyczyną tej wadliwości. Były dwie próby nowelizacji – ustawa, która powstała za czasów ministra Adama Bodnara, została przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę skierowana do Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast nowela opracowana już za czasów obecnego ministra Waldemara Żurka, uwzględniająca rozwiązania kompromisowe, jak choćby niezawierająca przepisu przerywającego kadencję obecnej KRS, została zawetowana, tym razem przez Karola Nawrockiego. Mamy więc sytuację patową, która w sposób legislacyjny nie pozwala nam usunąć wadliwości Krajowej Rady Sądownictwa. Odpowiedzią na to jest więc powszechne opiniowanie kandydatów do KRS przez sędziów – to też odejście od wcześniejszej zasady wyboru sędziów/członków KRS przez delegatów, co również, przypomnę, było krytykowane i podważane.

Czytaj: NSA nie zaopiniuje sędziów do KRS – w tle obawa naruszenia RODO>>

Na zgromadzeniach lub zebraniach – sędziowie opiniują kandydatów do KRS>>

SMS z numerami kandydatów do KRS? W tle zgromadzeń intensywna kampania>>

 

Oponenci podnoszą jednak, że rozwiązanie to nie ma podstawy prawnej, a więc skutkiem może być wadliwość wyboru kolejnego składu.

Przypomnę, że mamy też opinię Komisji Weneckiej – tę ostatnią, która odnosi się do statusu sędziów powołanych od 2018 r. Wskazano w niej, że w sytuacji, kiedy sędziowie dokonają wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, a Sejm tylko zatwierdzi ten wybór, ta wadliwość wyboru składu zostanie usunięta. To jest punkt wyjścia, który daje szansę na rozwiązanie kryzysu wokół Rady i szerzej wokół sądownictwa. Bo prawidłowo ukształtowany skład KRS daje przecież szansę na wznowienie konkursów sędziowskich i obsadzenie wakatów, którymi dysponujemy obecnie w sądach. Oczywiście pod warunkiem, że wyniki sędziowskiego opiniowania zostaną uwzględnione bądź zatwierdzone przez parlament. I kolejna kwestia – to ogromnie ważne, by członkowie KRS mieli legitymację – powtórzę: od sędziów – by sprawować legalnie funkcje członka Krajowej Rady Sądownictwa i realizować związane z tym zadania. A przypomnę, podstawowym zadaniem KRS jest stanie na straży niezależności sądownictwa.

 

Jeszcze na etapie projektu nowelizacji ustawy o KRS pojawiały się wątpliwości, choćby ze strony Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dotyczące tego, że jeden sędzia mógł głosować na 15 kandydatów. Taka sama możliwość – oddania głosu na 15 kandydatów – jest przewidziana w ramach opiniowania. Część sędziów podnosi, że to może promować kandydatów np. dużych sędziowskich stowarzyszeń. Obawy słuszne?

Przypomnijmy, że jednym z mankamentów podnoszonych w zakresie kształtowania składu KRS było też to, że poszczególne grupy sędziów nie czuły się wystarczająco reprezentowane. Nowelizacje miały to zmienić. Generalnie jednak w skład 15 sędziów/członków KRS powinni wchodzić sędziowie/przedstawiciele Sądu Najwyższego, NSA, sądu wojskowego, sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych. Proszę sobie wyobrazić, jaką mielibyśmy sytuację, gdyby każdy sędzia mógł oddać tylko jeden głos. Przecież sędziowie sądów wojskowych są dość niewielką grupą. To powodowałoby dodatkowe problemy – trzeba byłoby zastanowić się, jak w takiej sytuacji opiniowanie miałoby przebiegać, czy np. sędziowie z poszczególnych sądów powinni opiniować wszystkich kandydatów, czy tylko tych, którzy reprezentują ich sądy. Jeśli natomiast sędziowie mają 15 głosów, to mogą wskazać, kto w ich ocenie powinien trafić do KRS z poszczególnych kategorii sądów. Jest to najprostsze rozwiązanie – wskazuje się swoich kandydatów ze wszystkich szczebli, bo na liście z kandydatami są też informacje, z jakiego sądu jest dany sędzia. W mojej ocenie jest to najbardziej transparentny sposób opiniowania.

I oczywiście potwierdzam, na etapie prac nad ustawami rozważano różne rozwiązania. Ale obie nowele były szeroko konsultowane, także przez środowisko sędziowskie i organizacje pozarządowe. Ostatecznie to uregulowanie zostało przyjęte przez parlament. Dlatego też, pracując nad regulaminem opiniowania kandydatów, prezesi sądów po nie sięgnęli.

Zdecydowano też, że nie będą podejmowane uchwały po opiniowaniu kandydatów. A co w sytuacji, gdy kandydaci będą mieć wątpliwości dotyczące przebiegu opiniowania?

Mamy do czynienia z procesem opiniowania, czyli tak naprawdę kluczowe jest przeliczenie głosów – w tym celu, decyzją prezesów, powołane zostaną komisje skrutacyjne. W mojej ocenie, biorąc pod uwagę to, że zgromadzenia te nie są obowiązkowe, a sam proces opiniowania nie został uregulowany ustawowo, takie uchwały nie są potrzebne. Dzięki temu jest po prostu mniej formalności, jeśli chodzi o sam przebieg opiniowania. Natomiast jeśli chodzi o ewentualne wątpliwości kandydatów dotyczące choćby podliczania głosów, to przecież wyniki będą przekazywane do marszałka Sejmu i myślę, że ewentualne wnioski o weryfikację będzie można składać na tym etapie. Samo matematyczne liczenie głosów w trakcie opiniowania nie powinno być wyzwaniem.

A jeśli prezydent, np. ze względu na opiniowanie, którego nie zakłada ustawa o KRS, nie będzie uznawał nowego składu KRS?

Oczywiście tego, jak zachowa się prezydent, nikt z nas nie jest w stanie w tym momencie przewidzieć. Natomiast zakładam, patrząc na to z perspektywy interesu państwa i wymiaru sprawiedliwości, że nikomu z nas, także prezydentowi, nie zależy na dalszym pogłębianiu chaosu właśnie w wymiarze sprawiedliwości. Kwestionowanie nowej KRS będzie przede wszystkim działaniem na szkodę obywateli – szczególnie tych, którzy czekają na swoje wyroki w sądach i chcą, żeby postępowania toczyły się szybciej i sprawniej. Przypomnę, w tym momencie jedną z głównych przyczyn opóźnień w rozpatrywaniu spraw jest obciążenie sędziów, wynikające z tego, że mamy nieobsadzone wakaty sędziowskie. A wakaty są nieobsadzone z powodu wadliwej KRS – można powiedzieć, że jest to system naczyń połączonych. To powinien mieć na uwadze prezydent. A druga kwestia jest taka, że trudno sobie wyobrazić, by zdecydował się zrezygnować z tak istotnej prerogatywy, jaką jest możliwość powoływania sędziów. Bo przecież, zgodnie z Konstytucją, jest to prerogatywa prezydencka.

Czy ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego może mieć wpływ na trwające wybory do KRS?

W mojej ocenie nie, ponieważ TK stwierdził niekonstytucyjność dwóch przepisów. Natomiast żałuję, że ten wyrok dotyczył tylko tak wąskiego fragmentu ustawy o KRS. W mojej ocenie, gdyby ją poddać szczegółowej analizie konstytucyjności, to tych przepisów absolutnie niezgodnych z Konstytucją byłoby więcej. Zresztą decyzję Trybunału, a także fakt, że zajął się ustawą właśnie teraz, w trakcie wyboru nowego składu KRS, można potraktować jako swoisty wybieg, próbę ochrony określonych interesów, ale też dowód na to, jak instrumentalnie TK jest obecnie wykorzystywany. Wiele spraw ugrzęzło w nim miesiącami, a kiedy trzeba wydać orzeczenie dotyczące określonej grupy osób, wygodne politycznie, to zapada ono błyskawicznie.

Czytaj: TK: uprawnienie ministra do oceny statusu sędziów popierających kandydatów do KRS - niekonstytucyjne>>

 KRS chce zabezpieczyć "nowych" sędziów, którzy do niej kandydują>>

 

Załóżmy, że będzie to jednak podstawa do tego, by obecna opozycja stwierdziła, że wybory nie zostały przeprowadzone prawidłowo – bo na podstawie niekonstytucyjnych przepisów – więc nowy skład KRS nie został wyłoniony, a w związku z tym stary/obecny nadal funkcjonuje. Będzie dwuwładza?

Oczywiście nie można wykluczyć, że taki wybieg może zostać zastosowany. Natomiast, powtórzę się, w tym momencie najważniejsze dla wszystkich powinno być zakończenie kryzysu wokół KRS i sądownictwa. Mamy w tym zakresie jasne wytyczne i drogowskazy ze strony trybunałów międzynarodowych, ze strony Komisji Weneckiej. Obecna Krajowa Rada Sądownictwa jest organem wadliwym, nieprawidłowo ukształtowanym zarówno w świetle przepisów polskiej Konstytucji, jak też w świetle tych wymogów europejskich, które ten organ powinien spełniać. Nie można dalej udawać, że problemu nie ma. Mamy szansę na rozwiązanie tej patowej sytuacji i zrobienie kroku naprzód w kierunku przywrócenia ładu konstytucyjnego.

A jeżeli frekwencja przy opiniowaniu będzie poniżej 50 proc.?

Tego oczywiście nie możemy przewidzieć, ponieważ nadal trwają zgromadzenia. Mam nadzieję, że będzie jak najwyższa. Przypomnę, że Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi obecnie zaawansowane prace legislacyjne dotyczące przywrócenia funkcjonowania samorządu sędziowskiego. I to, co się teraz dzieje, jest pewnym tego, czy sędziowie potrzebują swojej samorządności i czy w jej ramach są gotowi podejmować kluczowe decyzje. Przypomnę tylko, że już od dwóch lat zgromadzenia sędziowskie wybierają kandydatów na prezesów sądów – bez podstawy prawnej, bez przepisów, na zasadzie samorządności sędziowskiej. Pan minister zwraca się do nich zgromadzeń o wskazanie i opiniowanie kandydatów na prezesa sądu. I to się sprawdza.

Co z tymi sądami, w których nie zdecydowano się na przeprowadzenie opiniowania – będą jakieś konsekwencje, np. wobec prezesów?

Oczywiście, że nie, ponieważ obecność na zgromadzeniach nie jest obowiązkowa. Jedyną konsekwencją będzie to, że sędziowie z tych sądów nie wskażą swoich reprezentantów do KRS.

 

Polecamy książki prawnicze