SMS z numerami kandydatów do KRS? W tle zgromadzeń intensywna kampania
W sądach trwają zgromadzenia i zebrania, w trakcie których mają zostać zaopiniowani kandydaci do Krajowej Rady Sądownictwa. Gra toczy się o wysoką stawkę, bo Sejm w specjalnej uchwale zadeklarował, że wskazanie sędziów uwzględni. Nic więc dziwnego, że największe stowarzyszenia sędziowskie wzięły sprawę w swoje ręce i mocno wspierają sędziów ze wspólnej listy poparcia. Do tego stopnia, że do swoich członków przesłały SMS-a/przypominajkę z 15 numerami odpowiadającymi numerom ich kandydatów na liście do opiniowania.

Procedura wyboru 15 sędziów-członków KRS rozpoczęła się 11 lutego br. i od samego początku budzi ogromne emocje. Przede wszystkim dlatego, że w związku z wetem prezydenta Karola Nawrockiego do noweli ustawy o KRS podstawą są obowiązujące przepisy, zgodnie z którymi sędziowskich członków Rady wybiera Sejm, a nie sędziowie. To zresztą główna przyczyna sporu i wątpliwości dotyczących konstytucyjności obecnej KRS. Strona rządowa i duża część środowiska prawniczego uważa, że 15 sędziów-członków KRS powinni wybierać – zgodnie z Konstytucją – sędziowie, a nie Sejm (czyli czynnik polityczny). Część prawników podnosi, że z Konstytucji nie wynika wybór sędziów do Rady przez sędziów. Odpowiedzią na weto jest uchwała Sejmu z 27 lutego 2026 r., w której zapewniono, „że w przypadku kształtowania KRS na podstawie obowiązującej ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa" Sejm „uwzględni w swoich decyzjach wyniki wyborów dokonanych przez polskich sędziów w wyborach powszechnych i transparentnych, przy uwzględnieniu wymogów konstytucyjnych co do składu Rady i ograniczeń wynikających z obowiązującej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa". Do sędziowskiego opiniowania trafiła więc lista z 60 kandydaturami, jedno zgłoszenie nie zostało uwzględnione, a od 17 kwietnia w poszczególnych sądach (ale nie we wszystkich) organizowane są zgromadzenia i zebrania, które mają wyłonić kandydatów sędziowskich.
Czytaj też w LEX: Wiącek Marcin, Kryzys sądownictwa w Polsce z perspektywy zasady podziału władzy >
To oczywiście nie wszystko, bo same zebrania/zgromadzenia poprzedziła swoista kampania wyborcza. 15 „pewniaków" – jak określają ich sędziowie – ze wspólnej listy Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Themis i Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia miało zorganizowane spotkania z sędziami w sądach, ich sylwetki były prezentowane na stronach m.in. Iustitii, zostało też zorganizowane ich wysłuchanie publiczne. Część prezesów sądów apelacyjnych – co również warto podkreślić – poinformowała na stronach swoich sądów o możliwości przeprowadzenia spotkania innych kandydatów do KRS z sędziami sądów apelacyjnych, zapewniając, że udostępni w tym celu salę. Niektórzy kandydaci spoza listy stowarzyszeń mówią nam, że nie we wszystkich sądach była taka otwartość i zdarzały się prezesowskie odmowy.
Czytaj: Sędziowie opiniują kandydatów do KRS, w tle obawy o ruch prezydenta>>
SMS/przypominajka z numerami kandydatów
Sporo dyskusji wywołał też SMS, który w zamyśle miał trafić do członków m.in. Iustitii. Autorzy zaapelowali w nim: „Głosuj w wyborach do KRS", a następnie podane zostało 15 liczb odpowiadających numerom wspólnych kandydatów stowarzyszeń z alfabetycznej listy sejmowej – która również jest podstawą do opiniowania na zgromadzeniach/zebraniach sędziów. W wiadomości podano też link do strony, na której znajdowały się sylwetki kandydatów. SMS krążył wśród sędziów jeszcze w poniedziałek rano, został też opublikowany na portalach społecznościowych.
- Miało być uczciwie, a wyszło jak zawsze - mówi nam jeden z sędziów, który również SMS-a otrzymał, w dodatku 20 kwietnia. I dodaje, że jeśli ktoś chce opiniować sędziów do KRS, to powinien wykrzesać z siebie odrobinę wysiłku i - jak mówi - sprawdzić „z kim ma do czynienia". - Mam jeszcze nadzieję, że to opiniowanie nie polega na wpisywaniu „tak" przy numerach z góry ustalonych kandydatów - podsumowuje.
Czytaj też w LEX: Znaczenie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dla naprawy wymiaru sprawiedliwości po kryzysie praworządności w Polsce >
Sędzia Hubert Dudkiewicz, członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, przyznaje, że o SMS-ie słyszał, ale sam go nie otrzymał.
W mojej ocenie takiej kampanii nie powinno być. Każdy sędzia ma swój rozum, powinien się zapoznać choćby z dokumentami dotyczącymi sędziów, z ich sylwetkami i opiniować zgodnie z tym, co czuje i co uważa, a nie głosować na numerki wskazane mu w rozsyłanym SMS-ie. Takie postępowanie przecież mija się z celem opiniowania. Mieliśmy wybierać do KRS naszych reprezentantów, a nie jedynie osoby wskazane np. przez duże stowarzyszenia - mówi.
Czytaj też w LEX: Wykorzystanie narzędzi opartych o sztuczną inteligencję w pracy sędziego, asystenta sędziego i referendarza sądowego >
Jak dodaje, on sam, będąc pełnomocnikiem jednej z kandydatek, nie rozsyłał wiadomości z prośbą o jej poparcie do innych sędziów ani nie agitował, by na nią głosować. - Zachęcałem do tego, żeby się zapoznać z materiałami, które są w internecie, z opublikowanymi rozmowami z panią sędzią, jak również z informacjami o innych kandydujących sędziach. Zamysł był taki, by opiniowanie było uczciwe, transparentne i demokratyczne, by wybierane były osoby reprezentujące - powtarzam - wszystkich sędziów, a więc też z różnymi poglądami, by sędziowie opiniowali ich zgodnie z własnym rozumem i sumieniem. Taka akcja - w mojej ocenie - wypacza ten cel. Nie wiemy bowiem, jak były kształtowane listy stowarzyszeń, dlaczego konkretni sędziowie się na nich znaleźli. A już szczególnie niepokojące jest to, że ktoś może głosować na podstawie SMS-a, szukając na liście konkretnych numerków i nie sprawdzając dokonań osoby, która się pod nimi kryje - podsumowuje. Przypomina, że jego Stowarzyszenie od początku było przeciwne zarówno tworzeniu list kandydatów, jak i głosowaniu przez jednego sędziego na 15 kandydatów.
Burza w szklance wody?
Zapytaliśmy o to Bartłomieja Przymusińskiego, prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Przyznał, że takie SMS-y/przypominajki zostały rozesłane do członków Stowarzyszenia.
- Ta informacja jest normalną informacją wewnętrzną, jakich rozsyłamy dziesiątki rocznie. Nikt nie musi się nią kierować, nasi członkowie chcieli wiedzieć, jakie miejsce na liście zajmują kandydaci z listy popieranej przez Iustitię. Osoby, które mają zastrzeżenia choćby do tego, że wspieraliśmy naszych kandydatów i pomagaliśmy im w dotarciu do jak największej liczby sędziów, nie rozumieją, że na tym polegają każde wybory. Nasi krytycy sami też sobie założyli stronę internetową – jak sądzę, też po to, by ubiegać się o poparcie. To, że nie uzyskali poparcia stowarzyszeń, to sami sobie powinni odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało. Powinni też mieć pretensje do prezydenta, który zawetował nowelizację ustawy o KRS, szczegółowo regulującą to, jak powinny przebiegać wybory sędziów przez sędziów, czy wskazującą, że to PKW czuwa nad tymi wyborami. Zresztą każdy z kandydatów miał możliwość zabiegania o głosy innych sędziów - jeśli nie skorzystał z tej możliwości, nie przekonał ich do siebie, to może mieć tylko żal do siebie - podsumowuje Przymusiński.
Czytaj też w LEX: Krytyczny przegląd wybranego orzecznictwa sądów administracyjnych wobec statusu tzw. neosędziów w latach 2018–2023
Dodaje, że sędziowie muszą mieć możliwość poznania kandydatów, ich poglądów, opinii, spojrzenia na funkcjonowanie KRS.
Nie wystarczy, mówiąc kolokwialnie, siedzieć w fotelu i mówić: „Jestem najlepszy, głosujcie na mnie". Osoby, które zostaną wybrane do KRS, mają reprezentować sędziów, dbać o ich interesy, stać na straży ich niezależności. Nie ma w tym nic dziwnego, że są tacy sędziowie, którzy podchodzą do tego bardzo profesjonalnie, a więc ubiegali się o poparcie dużych stowarzyszeń, przekonali nas do siebie swoimi dokonaniami, swoim charakterem, niezłomnością i otrzymali nasze wsparcie - podkreśla.
Nie ma przepisów? Sędziowie radzą sobie jak mogą
Dr Marcin Szwed, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, podkreśla, że brak nowelizacji ustawy o KRS powoduje, że tak naprawdę nie wiadomo, jak powinno przebiegać choćby opiniowanie sędziów przez sędziów.
Dużo lepiej byłoby, gdyby to ustawa regulowała zasady wyboru czy opiniowania kandydatów, ale, jak wiemy, z przyczyn politycznych zmiana przepisów okazała się niemożliwa. W tej sytuacji decyzja o przeprowadzeniu konsultacji z sędziami wydaje się zrozumiała i trafna, ale można też dostrzec pewne problemy wynikające z braku przepisów ustawowych - mówi.
Czytaj też w LEX: Oddając głos sędziom: opinie sędziów co do statusu sędziów powołanych po 2017 r. – badanie empiryczne >
Zaznacza równocześnie, że na barkach sędziów spoczywa teraz ogromna odpowiedzialność. - Jest szansa na to, by uzdrowić Krajową Radę Sądownictwa i by działała zgodnie z Konstytucją. By tak się jednak stało, opiniowanie powinno przebiegać w jak najbardziej transparentny i uczciwy sposób. Każdy kandydat powinien być równo traktowany, a sędziowie powinni wybierać tych, którzy w ich ocenie najlepiej będą ich reprezentować. Dopiero to stanie się podstawą odbudowania zaufania do KRS, także społecznego. Patrząc z tej perspektywy, rozsyłanie SMS-ów agitujących do głosowania na konkretne numerki na liście, i to w dzień zgromadzeń, jest niewątpliwie problematyczne - podsumowuje.
KRS chce zabezpieczyć "nowych" sędziów, którzy do niej kandydują>>
Na zgromadzeniach lub zebraniach – sędziowie opiniują kandydatów do KRS>>
UODO zajmie się opiniowaniem kandydatów na sędziów/członków KRS?>>






