List gończy bez zmiany prawa może chronić dane ofiar przestępstw
Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości o zmiany w przepisach dotyczących listów gończych, by nie podawać w nich treści zarzutów wobec ściganego, bo czasem w ten sposób do szerokiej opinii trafiają informacje o ofierze przestępcy. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego skrytykowała ten pomysł i stwierdziła, że wystarczy tylko zmiana praktyki, w tym pouczenie prokuratorów, by tego nie robili. Kto ma rację? Czy rzeczywiście dla podniesienia standardu ochrony danych osób pokrzywdzonych przestępstwem w listach gończych - wystarczą tylko zmiany w praktyce prokuratorskiej?

Prof. Marcin Wiącek w 2023 r. wystąpił w tej sprawie do ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego, kiedy to w liście gończym na stronie internetowej Prokuratury Krajowej ujawniono personalia rodziny, która zginęła w wypadku na autostradzie. Jak podawały media, rodzina ofiar nie życzyła sobie udostępniania ich danych osobowych. Prokurator krajowy (wówczas Dariusz Barski) 6 listopada 2023 r. odpowiedział, że źródłem informacji w liście gończym było postanowienie o przedstawieniu zarzutów uregulowane w Kodeksie postępowania karnego, którego obowiązkowym elementem jest wskazanie imienia i nazwiska pokrzywdzonego, jeśli został on ustalony. Dodał, że art. 280 [1] k.p.k nie zawiera obowiązku anonimizacji danych osobowych pokrzywdzonego.
Czytaj: Jest wniosek o ekstradycję do Polski 32-letniego Sebastiana M.>>
List gończy za sprawcą śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej>>
Nazwiska ofiar drogowego zabójcy - ujawnione
Rzecznik nie uznał tego wyjaśnienia za satysfakcjonujące. - Trudno uznać, by praktyka przywołana w stanowisku PK, miała swoje źródło w ustawie, była konieczna i podyktowana względami bezpieczeństwa państwowego, bezpieczeństwa publicznego lub dobrobytu gospodarczego kraju, ochroną porządku i zapobieganiem przestępstwom, ochroną zdrowia i moralności lub ochroną praw i wolności osób – jak stanowi o tym art. 8 ust. 2 EKPCz, do którego odwołano się w jednym z wyroków ETPC – ocenił prof. Marcin Wiącek.
Podobnie uważa prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.
Obowiązujące przepisy pozwalają na podanie w liście gończym informacji o treści zarzutu, a więc nie jest konieczne cytowanie literalnego brzmienia zarzutu wraz z danymi osobowymi pokrzywdzonych przestępstwem. Skoro list gończy może być rozpowszechniany środkami komunikacji masowej, to rzeczywiście przytoczenie w nim imienia i nazwiska pokrzywdzonego może powodować jego powtórną wiktymizację – mówi serwisowi Prawo.pl.
RPO już po zmianie władzy wystąpił ponownie w tej sprawie do nowego ministra i prokuratora generalnego – Adama Bodnara. Zaapelował o zainicjowanie odpowiednich zmian legislacyjnych, które przyczynią się do osiągnięcia wyższego standardu ochrony danych osób pokrzywdzonych przestępstwem w listach gończych. Sprawa następnie trafiła do Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, która od początku obecnej kadencji pracuje nad szerszym pakietem zmian w prawie materialnym i w procedurze karnej.
Informacja o zarzucie, a nie treść zarzutu
Komisja przyznała, że zgodnie z art. 280 par. 1 pkt 3 k.p.k w liście gończym podaje się m.in. informację o treści zarzutu postawionego oskarżonemu. Ale zastrzegła, że już na poziomie wykładni językowej oczywistym jest, że ten przepis nie wymaga przytoczenia w liście gończym in extenso treści zarzutu postawionego oskarżonemu. - Mowa jest bowiem wyraźnie o „informacji o treści zarzutu”, a nie o „treści zarzutu”. Niejednokrotnie przytoczenie pełnej treści zarzutu nie będzie zresztą ani możliwe, ani celowe z uwagi na jego obszerność, czy też znaczną liczbę zarzutów i ich tożsamy charakter – podkreśla Komisja w swojej opinii.
Zdaniem prof. Sławomira Steinborna z Uniwersytetu Gdańskiego, który przygotował projekt tej opinii, również wykładnia funkcjonalna art. 280 par. 1 pkt 3 k.p.k nie pozostawia żadnych wątpliwości, że przytaczanie w liście gończym całości treści zarzutu nie jest konieczne. - Zwrócić bowiem należy uwagę, że celem listu gończego jest ustalenie miejsca pobytu i ujęcie oskarżonego, który ukrywa się przed organami ścigania lub sądem i unika w ten sposób pociągnięcia do odpowiedzialności karnej. W konsekwencji kluczowe jest wskazanie w liście gończym personaliów oskarżonego i wszelkich danych, które mogą ułatwić jego poszukiwanie. Treść zarzutu postawionego oskarżonemu co do zasady nie ma znaczenia z punktu widzenia efektywności ujawnienia miejsca pobytu oskarżonego - stwierdza.
I dodaje, że informacja o zarzucie może być natomiast przydatna dla oceny potencjalnego zagrożenia ze strony oskarżonego, co może mieć pewne znaczenie dla funkcjonariuszy organów ścigania i innych osób podejmujących działania w celu jego zatrzymania. Informacja o zarzucie może także mieć znaczenie z punktu widzenia kształtowania negatywnej oceny społecznej w odniesieniu do udzielania oskarżonemu pomocy w ucieczce i ukrywaniu się. - Dla zrealizowania powyższych celów nie jest jednak konieczne przytaczanie w liście gończym treści zarzutu in extenso. Co więcej, z punktu widzenia komunikatywności listu gończego i zawartych w nim informacji najczęściej wręcz pożądane jest, by informacja o stawianym osobie poszukiwanej zarzucie została w liście gończym syntetycznie ujęta – czytamy w przygotowanej przez prof. Steinborna opinii dla Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, która została przekazana ministrowi sprawiedliwości.
Komisja Kodyfikacyjna słusznie wskazuje, że dzisiejsze brzmienie art. 280 k.p.k nie upoważnia do rutynowego ujawniania danych pokrzywdzonych w listach gończych. Takie przypadki to błąd stosowania prawa, nie luka legislacyjna – twierdzi dr Joanna Łuczak-Tarka, karnistka z Uniwersytetu Łódzkiego, prawniczka w kancelarii Lubasz i Wspólnicy. I dodaje, że podwyższenie standardu ochrony ofiar, poprzez ochronę ich danych osobowych jest możliwe bez zmiany ustawy.
Wystarczą zmiany w praktyce prokuratury
W tej sytuacji Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego uznała za niepotrzebne wprowadzanie zmian w treści art. 280 par. 1 k.p.k. - Sytuacje przywołane przez Rzecznika Praw Obywatelskich są wynikiem wadliwej praktyki stosowania obowiązujących przepisów kodeksu postępowania karnego. Jej skorygowanie nie wymaga zmiany obowiązujących uregulowań ustawowych, które są jasne i nie mogą być rozumiane jako dopuszczające w generalny sposób zamieszczanie danych pokrzywdzonego w treści listu gończego. Dla zapewnienia właściwej praktyki stosowania prawa wystarczające jest podejmowanie odpowiednich działań szkoleniowych i instruktażowych w ramach działalności jednostek organizacyjnych prokuratury - stwierdza Komisja.
- Rzeczywiście wystarczy konsekwentne stosowanie obecnego art. 280 k.p.k i zmiana praktyki w tym pouczenia, wytyczne, regulaminy - dodaje dr Łuczak-Tarka.
Prokuratorzy powinni przestrzegać dobrych praktyk i nie umieszczać danych osób pokrzywdzonych w liście gończym. Jeśli jest z tym problem, to wystarczy „przypominające” pismo instruktażowe. Oczywiście, niekiedy dane pokrzywdzonego mogą być immanentnie związane z bytem czynu zabronionego, ale są to sytuacje zupełnie wyjątkowe. Konkludując nie są potrzebne zmiany w prawie, w jedynie praktyka, a do tego wystarczy pismo instrukcyjne z Prokuratury Krajowej – dodaje prokurator Jacek Skała.
A Komisja Kodyfikacyjna sugeruje, że minister sprawiedliwości może ewentualnie rozważyć dokonanie odpowiedniej zmiany w regulaminie wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych oraz w regulaminie urzędowania sądów powszechnych, które regulują kwestie dotyczące listu gończego. - Propozycja rzecznika praw obywatelskich – by doprecyzować przepis – jest z punktu widzenia ochrony ofiar zrozumiała, ale nie jest jedyną drogą. Standard da się osiągnąć już w ramach obecnego przepisu, o ile praktyka jego stosowania będzie konsekwentnie nadzorowana. RPO słusznie wskazuje, że problem jest realny i jeżeli działania proponowane przez Komisję okażą się nieskuteczne, warto wrócić do koncepcji doprecyzowania przepisu, by wzmocnić ochronę ofiar na poziomie ustawowym – podsumowuje dr Joanna Łuczak-Tarka.






