W razie cesji ochrona frankowiczów jest ograniczona
Osoba, która po spłacie kredytu rozważa pozwanie banku albo sprzedaż roszczenia wyspecjalizowanej spółce, powinna brać pod uwagę, że przeszkodą w sądzie może być nie tylko przedawnienie, ale także sama skuteczność i transparentność cesji wierzytelności – piszą Robert Wechman, radca prawny i dr Filip Rakiewicz, adwokat.

Kredytobiorcy frankowi, którzy całkowicie spłacili już swoje zobowiązania, coraz częściej decydują się na kierowanie roszczeń przeciwko bankom albo na zbycie takich roszczeń podmiotom profesjonalnie zajmującym się ich dochodzeniem. Ostatnie orzeczenia sądów pokazują jednak wyraźnie, że po wykonaniu umowy droga do uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia nie jest automatyczna. Przeszkodą może okazać się zarówno upływ czasu, jak i sposób ukształtowania samej cesji wierzytelności.
Po spłacie kredytu roszczenie nie pozostaje bezterminowe
Nie można przyjmować, że prawo konsumenta do powoływania się na abuzywność postanowień umownych jest całkowicie nieograniczone w czasie. Trafnie zwrócił na to uwagę Sąd Okręgowy w Gliwicach w wyroku z 22 stycznia 2026 r. (I C 470/25). Sąd podkreślił, że akceptacja sytuacji, w której konsument mógłby bezterminowo podważać skutki wykonanej już umowy, naruszałaby zasady pewności obrotu prawnego i prowadziłaby do nieuzasadnionego uprzywilejowania jednej strony stosunku prawnego.
Zobacz w LEX omówienie orzeczenia: Potrącenie dokonane przez bank w sprawach frankowych. Omówienie wyroku TS z dnia 22 stycznia 2026 r., C-902/24 (Herchoski) >
Przy ocenie takich roszczeń należy posługiwać się ogólnymi regułami prawa cywilnego, w tym przepisami o przedawnieniu. Zgodnie z art. 118 k.c. podstawowy termin przedawnienia wynosi sześć lat. Jest to okres dostatecznie długi, by konsument mógł podjąć świadomą decyzję co do dochodzenia swoich praw, a jednocześnie na tyle określony, by nie podważać stabilności stosunków prawnych po wykonaniu umowy.
Coraz wyraźniej wybrzmiewa też w orzecznictwie pogląd, że w przypadku wykonanej już umowy kredytu bieg terminu przedawnienia nie może zależeć wyłącznie od późniejszego oświadczenia kredytobiorcy, że uznaje umowę za nieważną. Sąd Okręgowy w Katowicach w wyroku z 9 października 2025 r. (I C 375/25) wskazał, że za końcowy moment rozpoczęcia biegu przedawnienia należy uznać zapłatę ostatniej kwoty stanowiącej wykonanie umowy. Od tej chwili kredytobiorca powinien brać pod uwagę możliwość wystąpienia z roszczeniem o zwrot ewentualnie nienależnie spełnionych świadczeń.
Czytaj też w LEX: Koszty procesu w sprawie przeciwko frankowiczowi. Omówienie wyroku TS z dnia 27 listopada 2025 r., C‑746/24 (Gryczara) >
To stanowisko trudno uznać za zaskakujące. Problematyka kredytów powiązanych z walutą obcą od lat pozostaje obecna w debacie publicznej, medialnej i politycznej. Była także przedmiotem aktywności ustawodawcy oraz szeroko komentowanego orzecznictwa. Nie sposób więc przyjmować, że kredytobiorca dopiero po wielu latach od wykonania umowy uzyskuje wiedzę pozwalającą mu ocenić własną sytuację prawną.
Gdzie przebiega granica
Z tego względu sądy coraz częściej przyjmują, że jeżeli przez sześć lat od wykonania umowy i wygaśnięcia stosunku prawnego kredytobiorca nie wystąpił z roszczeniem, a nie zachodzą żadne szczególne okoliczności usprawiedliwiające tak długą zwłokę, to późniejsze dochodzenie zapłaty może zostać ocenione nie tylko jako spóźnione, ale nawet jako nadużycie prawa w rozumieniu art. 5 kodeksu cywilnego. W praktyce oznacza to, że takie roszczenie powinno zostać oddalone.
Czytaj też w LEX: Sądowy podział majątku wspólnego a roszczenia małżonków wynikające z potencjalnej nieważności umowy kredytu frankowego >
Przedawnienie nie jest jednak jedyną barierą dla powodów dochodzących roszczeń po całkowitej spłacie kredytu. Coraz większego znaczenia nabiera również ocena skuteczności cesji wierzytelności na rzecz podmiotów profesjonalnych. Pokazuje to m.in. wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 11 lutego 2026 r. (XVIII C 1647/24), dotyczący kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, który został już spłacony, a następnie stał się przedmiotem cesji na rzecz spółki zajmującej się dochodzeniem tego rodzaju roszczeń. W tej sprawie sąd oddalił powództwo. W motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę, że choć orzecznictwo TSUE dopuszcza - co do zasady - zbywanie wierzytelności konsumenckich, to nie oznacza to automatycznej akceptacji każdego takiego modelu działania w konkretnym procesie. Nadal aktualne pozostaje pytanie, czy i w jakim zakresie ochrona przewidziana dla konsumenta może rozciągać się na podmiot profesjonalny, który nabył wierzytelność. Równie istotne jest to, czy sama umowa cesji została przedstawiona w sposób pełny i pozwala na ocenę wzajemnych praw i obowiązków stron.
Czytaj w LEX: Raport "Polscy prawnicy przed TSUE: 2004-2025" >
W sprawie poznańskiej znaczenie miał m.in. brak pełnej dokumentacji pozwalającej ustalić ekonomiczne warunki cesji, w tym ekwiwalentność świadczeń. W ocenie sądu uniemożliwiało to zbadanie, czy wierzytelność nie została zbyta na warunkach, które mogłyby naruszać interes kredytobiorcy. Sąd zaakcentował także, że kontrola powinna mieć charakter dwutorowy: obejmować zarówno samą umowę kredytu, jak i umowę cesji oraz okoliczności jej zawarcia, w tym zakres informacji przekazanych konsumentowi i sposób przeprowadzenia całej transakcji.
Czytaj też w LEX: Potrącenie a przedawnienie roszczenia frankowicza. Omówienie wyroku TS z dnia 11 grudnia 2025 r., C‑767/24 (Kuszycka) >
Cesja też pod sądową kontrolą
Na wagę tej kwestii wskazuje także prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 31 stycznia 2025 r. (I C 645/24) zapadłe na tle tożsamego stanu faktycznego. Z ustaleń sądu wynikało, że kredytobiorcy nie mieli pełnej wiedzy co do wysokości zbywanej wierzytelności, relacji między jej wartością a wynagrodzeniem wypłaconym na ich rzecz ani skutków procesowych podejmowanych działań. Takie okoliczności mają znaczenie, ponieważ pokazują, że sąd nie musi ograniczać się do oceny samego roszczenia wobec banku, lecz może badać także to, czy konsument rzeczywiście świadomie i rzetelnie zawarł umowę cesji.
W praktyce oznacza to, że po całkowitej spłacie kredytu dochodzenie roszczeń przeciwko bankowi nie jest wolne od istotnych ograniczeń. Powód może napotkać dwie zasadnicze bariery: po pierwsze upływ terminu przedawnienia, a po drugie brak możliwości wykazania, że wierzytelność została skutecznie i w sposób transparentny nabyta. Nie każda cesja wystarczy więc do skutecznego dochodzenia roszczeń w sądzie, podobnie jak nie każdy pozew wniesiony po latach będzie korzystał z ochrony prawnej.
Z perspektywy bezpieczeństwa obrotu jest to kierunek słuszny. Ochrona konsumenta pozostaje istotną wartością, ale nie może prowadzić do całkowitego uchylenia reguł przedawnienia ani do bezrefleksyjnego uznawania za skuteczne cesji dokonywanych na podstawie niepełnej dokumentacji lub w okolicznościach budzących poważne wątpliwości. Ostatnie rozstrzygnięcia sądów potwierdzają, że również w sprawach „frankowych” oraz sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego sądy badają dziś nie tylko samą umowę, lecz także czas dochodzenia roszczenia i jakość konstrukcji, na której zostało ono oparte.
Robert Wechman, radca prawny, partner, Dyrektor Departamentu Sporów Sądowych w Lawspective Litwiński Valirakis Radcowie Prawni
dr Filip Rakiewicz, adwokat, wspólnik, Wojcieszak Basiński i Wspólnicy Kancelaria Adwokacka




