Rezolucja, którą w środę poparła zdecydowana większość europarlamentarzystów (419 za, przy 96 przeciw) nie ma wiążącej mocy prawnej, ale jest formą presji politycznej na kraje UE, by te nie przekreślały propozycji Komisji Europejskiej.

Projekt dyrektywy ws. urlopu macierzyńskiego, przewidujący wydłużenie minimalnego płatnego urlopu macierzyńskiego w UE z 14 do 18 tygodni znalazł się na przygotowanej w ubiegłym roku przez KE liście inicjatyw do skreślenia ze względu na to, że prace nad tą dyrektywą utknęły w Radzie UE.

Ostatnia szansa dla tych przepisów to wznowienie negocjacji do połowy roku. Wiceszef KE ds. lepszych regulacji Frans Timmermans zapowiadał pod koniec grudnia, że jeśli w ciągu sześciu miesięcy nie będzie postępu w pracach nad nimi, to trafią one do kosza, a Komisja pomyśli nad nową inicjatywą.

PE w przyjętej rezolucji wyraził ponownie wolę przełamania impasu i zwrócił się do KE, by odegrała rolę "uczciwego pośrednika" i podjęła konstruktywną współpracę, aby zbliżyć stanowiska Parlamentu i Rady.

Europosłowie przypomnieli, że więcej kobiet niż mężczyzn żyje w ubóstwie i warunkach wykluczenia społecznego, zwłaszcza kobiety starsze, których poziom emerytury jest średnio o 39 proc. niższy od poziomu emerytur mężczyzn. Zwrócili uwagę, że kobiety częściej niż mężczyźni pracują w niepełnym wymiarze czasu pracy, na umowy na czas określony lub umowy tymczasowe, a ich ubóstwo spowodowane jest w dużej mierze małymi gwarancjami zatrudnienia.

Czytaj: Urlop rodzicielski fundamentem polityki rodzinnej w Polsce

W rezolucji podkreślono, że kryzys pogłębia tendencję spadkową wskaźnika urodzeń w UE, ponieważ bezrobocie, niepewne warunki zatrudnienia, niepewność co do przyszłości i sytuacja gospodarcza skłaniają pary, zwłaszcza młodsze kobiety, do odkładania decyzji o posiadaniu dzieci. Wszystko to dodatkowo nasila proces starzenia się społeczeństwa w UE.

PE wytknął Radzie (przedstawicielom państw członkowskich), że ta nie zajęła stanowiska w sprawie urlopów macierzyńskich, mimo że europosłowie przeprowadzili pierwsze czytanie i ustalili swoją pozycję w tej sprawie już w październiku 2010 r.

Kraje unijne, zwłaszcza te, w których urlopy macierzyńskie były w 2010 r. krótsze niż proponowane w dyrektywie krytycznie odniosły się do tych regulacji. Przeciwne nim były m.in. Niemcy (14 tygodni urlopu), Francja (16 tygodni), a także Wielka Brytania (do 52 tygodni urlopu, ale płatnego w wysokości 90 proc. przez 6 tygodni, a potem tylko równowartość ok. 150 euro tygodniowo). Tymczasem PE chciałby aby urlopy te były płatne w 100 proc.

Dla Polek pracujących i pobierających świadczenia w naszym kraju nowa dyrektywa niewiele by zmieniła - po nowelizacji kodeksu pracy w Polsce obowiązuje 20-tygodniowy pełnopłatny urlop macierzyński oraz dodatkowo 26-tygodniowy urlop rodzicielski.

Krzysztof Strzępka

(PAP)

stk/ agy/ ro/