W 2014 roku wskutek błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi.

Jak poinformował w poniedziałek 20 kwietnia 2015 podczas konferencji prasowej pełniący funkcję rzecznika odpowiedzialności zawodowej profesor Jacek Różański, dane dotyczące osób, które mają zarzuty, ani liczba tych osób czy sama treść zarzutów nie będą upublicznione.

Profesor Różański zapowiedział, że teraz osoby podejrzane o dopuszczenie się zaniedbań mają czas na zapoznanie się z zarzutami i ewentualne ustosunkowanie się do nich; mogą wskazać nowe dowody czy świadków lub powołać swych biegłych. Dopiero potem może zapaść decyzja o skierowaniu sprawy do sądu lekarskiego, który może orzec o ich winie - podkreślił.

Rzecznik, po postępowaniu prowadzonym od listopada 2014 roku, doszedł między innymi do wniosku, że procedury stosowane w klinice wspomaganego rozrodu były zbyt ogólne, nie było wyraźnych przepisów dotyczących znakowania probówek z komórkami jajowymi. Także nie było systemu kontroli nad pracą laborantów, tymczasem w placówkach tego typu na świecie standardem jest wzajemna kontrola laborantów.

Czytaj: Kliniki in vitro wprowadzają systemy bezpieczeństwa >>>

Poinformował też, że skierował wniosek do rzecznika dyscypliny Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przewinienia zawodowego przez pracowników laboratoryjnych placówki.

Profesor Różański przypomniał, że W 2013 roku, Ministerstwo Zdrowia ogłosiło program leczenia niepłodności in vitro i nastąpił proces przystosowywania laboratorium do wymagań resortu. Oceniając opracowane przez placówkę procedury, zaznaczył, że w jego opinii „wydaje się prawdopodobne, że procedury były zbyt ogólne i mało szczegółowe”. Na przykład sposób pobierania komórek jajowych, w którym brak jest konieczności opisania probówek.
- System do etykietowania próbówek, które miały być zamrażane, nie został wprowadzony do dziś - podkreślił.

Jak zaznaczył, dodatkowym czynnikiem, który mógł mieć wpływ na popełnienie błędu, było „niepożądane zdarzenie, medyczne, które miało miejsce w tym dniu, polegające na nieprawidłowej reakcji na wszystkich podłożach, na których były wykonywane zabiegi”. Choć zdarzenie to było zgłoszone przez laboranta, podjęto decyzje o dalszym procedowaniu, a sytuacji nie opisano w żadnej dokumentacji.

- Jest tu cały zbieg okoliczności, które sprzyjają powstaniu błędu; nie wiemy, która dokładnie do niego doprowadziła – podkreślił profesor Różański. - Niewłaściwa identyfikacja materiału biologicznego plus jego stłoczenie na małej przestrzeni to dwa decydujące momenty, które doprowadziły do wystąpienia błędu – ocenił.

W przypadku uznania przez sąd lekarski winy lekarza mogą mu grozić kary od upomnienia, przez naganę, zawieszenie wykonywania zawodu, do zakazu wykonywania zawodu.

 

Sprawą zajęła się też Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód. Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Jacek Powalski, prowadzący sprawę prokurator wystąpił o zwolnienie z tajemnicy lekarskiej lekarzy pracujących w klinice. Dopiero po uzyskaniu tego zwolnienia i przesłuchaniu personelu placówki zostanie powołany biegły, który opracuje opinie dla prokuratury.

Obecnie śledczy zbierają dokumentację i analizuje ją. Wystąpią też do Okręgowej Izby Lekarskiej o udostępnienie zebranego przez nią materiału. Do jego udostępnienia Izba jest zobowiązana – mówił profesor Różański dziennikarzom.

Klinice, w której miało dojść do błędu podczas zapłodnienia pozaustrojowego, wypowiedziano umowę w zakresie rządowego programu in vitro. Została też na nią nałożona maksymalna przewidziana w takich sytuacjach kara finansowa - 10 procent wartości kontraktu, w tym przypadku to 76 tys. zł.

1 lipca 2013 roku rząd uruchomił trzyletni program refundacji in vitro. Skorzystało z niego około 10,5 tys. par; urodziło się dzięki niemu około1200 dzieci.

9 kwietnia 2015 roku do dalszych prac w komisji zdrowia Sejm skierował dwa projekty ustaw dotyczących stosowania metody zapłodnienia in vitro - rządowy oraz jeden z projektów SLD. Komisja ma zakończyć prace nad nimi do 9 czerwca 2015. (pap)