"Jestem głęboko przekonana, że zabieganie o równość, równe traktowanie, ma głęboki sens nie tylko dlatego, że w ten sposób realizujemy prawa człowieka, zapewniamy sprawiedliwość społeczną i poczucie godności wszystkim ludziom, ale jestem przekonana, że dzięki temu możemy żyć w społeczeństwie i w świecie, który oddala się od wojen i konfliktów" - mówiła Kozłowska-Rajewicz na konferencji "Prawa człowieka w Polsce", poświęconej pamięci b. wicepremier i minister polityki społecznej Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej.

Zdaniem Kozłowskiej-Rajewicz to właśnie nierówność, zarówno ta w rodzinie, jak i poza nią, prowadzi do konfliktów. "Ona rodzi poczucie niesprawiedliwości, krzywdy, a to z kolei rodzi agresję i z tego się mogą brać i akty przemocy w obrębie rodziny, w takich sytuacjach prywatnych, jak i akty przemocy w skali całych państw" - podkreśliła minister. Dlatego też - jej zdaniem - tak ważna, także dla globalnego pokoju, jest polityka równościowa.

Kozłowska-Rajewicz przyznała, że równe traktowanie zapewnia w Polsce konstytucja, jednak - oceniła - wyzwanie cały czas stanowi stosowanie jej zapisów. "Na szczęście rozwijamy się, stajemy się coraz bardziej otwartym społeczeństwem" - dodała.

W jej ocenie mijający rok był szczególny pod tym względem zapewniania praw człowieka w naszym kraju. Zwróciła uwagę, że w ostatni wtorek rząd wyraził zgodę na podpisanie konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet; we wrześniu z kolei prezydent Bronisław Komorowski podpisał dokument ratyfikujący konwencję o ochronie praw osób z niepełnosprawnością. Teraz z kolei rząd przygotowuje się do ratyfikacji tzw. konwencji bioetycznej.

Kozłowska-Rajewicz przypomniała też, że w Sejmie na rozpatrzenie czeka projekt PO nowelizacji Kodeksu karnego, który zakłada ściganie za gwałt z urzędu, a nie - jak jest obecnie - na wniosek osoby poszkodowanej. Jak zadeklarowała, rząd popiera rozwiązania zaproponowane przez klub Platformy. Proponowana zmiana ma m.in. dostosować polskie prawo do przepisów konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet.

Szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Ryszard Kalisz (SLD) ocenił, że pozycja kobiet w obecnej Polsce jest dużo słabsza niż mężczyzn, co - według niego - wynika z uwarunkowań kulturowych.

"Nasze życie polityczne, publiczne, gospodarcze jest kreowane przez mężczyzn i według kryteriów męskich. Nikt w Polsce nie zrobił tego rodzaju badań, ale zrobili je Szwedzi i według tych badań, gdyby wykorzystać potencjał całości społeczeństwa, czyli zarówno w całości kobiet, jak i w całości mężczyzn, wzrost gospodarczy w Szwecji byłby wyższy o co najmniej 38 proc." - zaznaczył Kalisz. Jak dodał, jest przekonany, że podobnie wyglądałoby to w Polsce.

Kalisz poruszył też kwestię Karty Praw Podstawowych UE, której stosowanie w Polsce ogranicza tzw. protokół brytyjski, o dołączeniu do którego zdecydował jeszcze w 2007 r. prezydent Lech Kaczyński. Zdaniem polityka Sojuszu, protokół może jednak stracić moc z chwilą przystąpienia UE do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wartości. Do przystąpienia do EKPC Unię zobowiązał Traktat Lizboński; negocjacje w tej sprawie trwają od 2010 r.