We wtorek 10 marca 2015 rząd przyjął projekt ustawy o leczeniu niepłodności, przygotowany przez resort zdrowia.

Czytaj: Rząd przyjął projekt ustawy o in vitro >>>

Lekarz, który jako pierwszy w Polsce przeprowadził udany zabieg zapłodnienia metodą in vitro, profesor Marian Szamatowicz pozytywnie ocenił zapisy dotyczące tej procedury. Uznał, że nie ingerują one w samą procedurę, a oznacza to, "że stosując wymogi tej ustawy, polskie kobiety będą leczone w sposób podobny jak za granicą, czyli nowoczesny i skuteczny".
- Należy sobie życzyć, żeby ten projekt jak najszybciej znalazł się pod obradami Sejmu, i żeby został wprowadzony w życie - powiedział profesor.

Profesor Szamatowicz podkreślił, że in vitro to "integralna i absolutnie konieczna część leczenia niepłodności". Jego zdaniem bez możliwości skorzystania z tej metody ponad połowa par mogłaby być pozbawiona szansy na dziecko. W Polsce, wzorem innych krajów, powinny być wprowadzone rozwiązania prawne przewidujące licencjonowanie ośrodków przeprowadzających zabiegi, regulujące nadzór nad ich pracą oraz określające zasady bezpieczeństwa i raportowania wyników.

Profesor Waldemar Kuczyński, ginekolog z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, twórca białostockiego Kriobanku - najstarszego w Polsce banku nasienia, również członek zespołu lekarzy, którzy doprowadzili do pierwszych narodzin w Polsce dziecka poczętego in vitro, uważa, że w projekcie wiele spraw zostało "rozsądnie uregulowanych i doprecyzowanych", choć ma on też mankamenty.

- Unia Europejska nie określa dopuszczalności metody, a o to w Polsce toczy się bój. Gdybyśmy uznali, że metoda jest medycznie poprawna, to Sejm powinien tylko uregulować normy prawne, wynikające z dyrektyw unijnych, czyli obowiązki państwa dotyczące nadzoru, licencjonowania ośrodków czy też powołania ciała odpowiedzialnego. Natomiast nasz styl legislacyjny, według mnie, nie jest do końca właściwy - powiedział.

Jego zdaniem w ustawie brakuje regulacji dotyczących kwestii tzw. surogacji rodzinnej.
- Jeżeli nie znajdujemy moralnych przeciwwskazań na dawstwo nerki czy wątroby od bliskich, to dlaczego użyczenie córce przez matkę macicy budzi takie emocje? O ile jestem zdecydowanie przeciwny surogacji komercyjnej, ale nie widzę moralnych powodów przeciwko temu, żeby matka nosiła i urodziła dziecko własnej córki - przekonywał profesor Kuczyński.

Przypomniał, że prace nad ustawą regulującą procedurę in vitro trwają od ponad dziesięciu lat.
- Ustawa teraz dopiero wejdzie do Sejmu i mam wiele obaw, czy i jakie poprawki wprowadzą do niej parlamentarzyści. Mieliśmy już takie sytuacje, że ustawa w założeniach bardzo dobra, w trakcie prac legislacyjnych została wywrócona do góry nogami i okazywała się całkowicie nieżyciowa - podkreślił.



 

Etyk z Instytutu Filozofii UW, profesor Paweł Łuków ocenił, że projekt spełnia zadanie porządkujące procedury leczenia niepłodności oraz "reguluje najważniejsze rzeczy dotyczące bezpieczeństwa". Jednak, jego zdaniem, autorzy projektu unikali "formułowania silnych, kontrowersyjnych. tez na temat tego co dobre, co słuszne". (pap)