Dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia profesor Mirosław Jarosz przekonuje, że w związku z nadużywaniem suplementów konieczna jest powszechna edukacja żywieniowa.
- Najlepiej byłoby, gdyby zaczynała się ona już w przedszkolu i szkole podstawowej - ocenia.
Jego zdaniem powinna ona uświadamiać ludziom, że dzięki prawidłowej, dobrze zbilansowanej i urozmaiconej diecie możliwe jest dostarczenie organizmowi wszystkich niezbędnych dla zachowania zdrowia składników odżywczych.

- Warto przypominać słowa wielkiego myśliciela - Francois de la Rochefoucauld, który mawiał: jedzenie jest koniecznością, ale jedzenie w sposób inteligentny jest sztuką. Dlatego powinniśmy tej sztuki uczyć wszystkich już od najmłodszych lat - uważa Jarosz.

Alarmuje, że Polacy zażywają coraz więcej suplementów często w sposób zupełnie nieodpowiedzialny i niekontrolowany. Tymczasem, jak podkreśla, suplementy powinny być stosowane tylko w szczególnych przypadkach, na przykład u kobiet w ciąży oraz u niektórych seniorów i tylko po konsultacji z lekarzem lub dietetykiem.

Czytaj także: Suplementy diety: produkty poza kontrolą >>>

- Osoby zażywające suplementy diety na własną rękę, zwłaszcza te które łykają ich wiele, mogą być narażone na wzrost ryzyka wystąpienia zawału, udaru lub nowotworów złośliwych. Poza tym, osoby przyjmujące jednocześnie suplementy i leki narażają się na niebezpieczne interakcje, mogące prowadzić do spadku ciśnienia krwi, arytmii serca albo zaburzeń wchłaniania leków, na przykład antybiotyków – przestrzega profesor Jarosz.

Paradoksalnie, jak mówi, zamiast sobie pomóc, przez niewłaściwe używanie suplementów można sobie zaszkodzić i istotnie zwiększyć ryzyko wielu chorób. Prof. Jarosz przypomina, że zarówno niedobór jak i nadmiar różnych mikro i makroelementów może być niekorzystny dla organizmu.

Instytut, powołując się na dane i prognozy firmy badawczej PMR ocenia, że rynek suplementów diety w Polsce szybko rośnie.
-Jeszcze w 2011 roku wartość ich sprzedaży nie przekraczała w naszym kraju 3 mld zł, podczas gdy w oku 2014 ma wynieść już 3,5 mld zł, a w 2018 roku przekroczy 5 mld zł – wynika z przywoływanych przez IŻŻ szacunków. (pap)