Zwracali też uwagę, że wiele terapii przeciwcukrzycowych przyczynia się do tycia, a kontrola cukrzycy jest lepsza w grupie pacjentów otrzymujących leki, które przynajmniej nie powodują zwiększenia masy ciała.

- Od wielu lat otyłość pozostaje problemem w cukrzycy - to ona jest związana z powikłaniami choroby i to ona skraca życie tych pacjentów – powiedział prof. Janusz Gumprecht z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Diabetologii i Nefrologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak przypomniał, zgodnie z szacunkami 60-70 procent chorych na cukrzycę typu 2, która stanowi około 85 procent przypadków cukrzycy, ma co najmniej nadwagę.

Według diabetologa przyczyn tego jest wiele. Z jednej strony wiadomo, że niezależnie od płci i wieku osoby, które mają nadwagę lub otyłość są bardziej zagrożone zaburzeniami gospodarki węglowodanowej. Z drugiej, większość leków stosowanych w celu lepszej kontroli poziomu glukozy we krwi prowadzi do przyrostu masy ciała, a im intensywniejsza terapia, tym przyrost masy ciała jest większy.

- Z badań wynika, że chorzy na cukrzycę boją się najbardziej niedocukrzeń (groźne dla życia obniżenie poziomu cukru) i przyrostu masy ciała – powiedział prof. Gumprecht.

Z obawy przed niedocukrzeniem (hipoglikemią) i tyciem nie stosują leków zgodnie z zaleceniami lekarza, albo zabezpieczają się przed zbyt dużym spadkiem poziomu glukozy jedząc zbyt kaloryczne przekąski, tłumaczył diabetolog. To z kolei sprawia, że mają problem z wyrównaniem poziom glukozy i są bardziej zagrożeni powikłaniami cukrzycy, zwłaszcza sercowo-naczyniowymi, jak zawał serca czy udar mózgu.

- Im wyższa masa ciała chorego na cukrzycę tym większe ryzyko zawału mięśnia sercowego czy zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych – podkreślił prof. Gumprecht. Według niego, aż trzy czwarte hospitalizacji chorych na cukrzycę jest spowodowane powikłaniami sercowo-naczyniowymi, jest to również przyczyna trzech czwartych zgonów tych pacjentów.

Poza tym, chorzy na cukrzycę, którzy są otyli, częściej niż chorzy ważący prawidłowo cierpią na depresję i lęki, mają zaburzenia erekcji, wyższe ryzyko złamań kości, czy chorób przyzębia (tkanek otaczających i wspierających zęby, w tym dziąseł), są też częściej hospitalizowani z różnych przyczyn i częściej odwiedzają lekarza, wymieniał diabetolog.

Jak przypomniał, z amerykańskich badań, które opublikowano w marcu 2014 roku na łamach pisma „Diabetes Research and Clinical Practice”, wynika, że stosowanie leków przeciwcukrzycowych, które nie powodują tycia, pozwala uzyskać dobrą kontrolę poziomu glukozy u większego odsetka pacjentów, niż podawanie leków, które przyczyniają się do przybierania na wadze.

- To wskazuje na przewagę tej grupy leków – powiedział prof. Gumprecht. Dodał, że przekłada się to na całe funkcjonowanie pacjenta, zmniejszy ryzyko powikłań i wydłuży przeżycie.

Prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego prof. Leszek Czupryniak zwrócił uwagę, że obecnie na świecie standardem stało się już stosowanie u chorych na cukrzycę typu 2 leków inkretynowych. Obniżają one poziom glukozy nie zwiększając prawie wcale ryzyka hipoglikemii, a jednocześnie nie powodują tycia, a niektóre z nich sprzyjają wręcz utracie masy ciała.

W Polsce leki te nie są jednak w praktyce dostępne dla pacjentów z cukrzycą ze względu na brak refundacji, przypomniał diabetolog.

Prof. Czupryniak zwrócił uwagę, że od 2004 roku pojawiło się kilkanaście leków inkretynowych. O tym, jak ważne było ich opracowanie świadczyć może fakt, że podczas ostatniego kongresu American Diabetes Association (Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego) specjalną nagrodę im. Fredericka Bantinga, odkrywcy insuliny, otrzymał dr Daniel J. Drucker, którego badania przyczyniły się do powstania leków inkretynowych na cukrzycę. (pap)