Wysłuchanie publiczne to debata na temat określonej ustawy z udziałem osób bezpośrednio nią zainteresowanych. Odbywa się przed rozpoczęciem szczegółowego rozpatrywania projektu na posiedzeniu komisji sejmowej. Wysłuchanie jest jawne: zainteresowane osoby po uprzednim zgłoszeniu mają swobodny wstęp, obecne mogą być media, udostępniane są protokoły z wysłuchania.
Do wtorku zgłoszenia do marszałka Sejmu przesłała m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju FOR, Fundacja "Panoptykon", Stowarzyszenie "Marsz Niepodległości" i Stowarzyszenie na rzecz LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, osób transpłciowych).
Wysłuchanie publiczne nt. prezydenckiego projektu rozpocznie się w południe w sali kolumnowej Sejmu. Jeśli chodzi o frekwencję to spodziewaliśmy się dużej liczby zgłoszeń, ale kolejne mogą jeszcze napłynąć - poinformowano PAP w sekretariacie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
W połowie lutego projektem zajmowali się posłowie z komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości i praw człowieka. O wysłuchanie publiczne wnioskowali przewodniczący tych komisji Marek Biernacki (PO) i Ryszard Kalisz(SLD).
Propozycję poparł Jarosław Zieliński z PiS. "Po to jest instytucja wysłuchania publicznego, by z niej korzystać w ważnych sprawach, a to jest ważna sprawa" - mówił wówczas Zieliński.
W rozmowie z PAP Kalisz powiedział, że prezydencki projekt wzbudził zainteresowanie wielu organizacji, które chciały uczestniczyć w pracach komisji i podkomisji. "Jako że jest to konstytucyjne prawo do zgromadzeń, uznaliśmy, że powinniśmy zastosować instytucję wysłuchania publicznego, kiedy wszyscy będą mogli się zgłosić i wypowiedzieć swoje zdanie" - powiedział poseł SLD.
Z kolei Biernacki zaznaczył, że do komisji wpłynęło bardzo dużo uwag. "Doszliśmy do wniosku, że należy to uwzględnić. W pracach podkomisji byłoby trudno (...). Chcemy dać szansę wszystkim się wypowiedzieć" - powiedział Biernacki.
Projekt zmian ustawy Prawo o zgromadzeniach został przedstawiony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w listopadzie. Ma związek z zamieszkami, do których doszło na ulicach Warszawy podczas obchodów Święta Niepodległości. Prezydent zapowiedział wtedy, że zleci prace nad znalezieniem rozwiązań, które - bez zmiany konstytucji - nowelizowałyby Prawo o zgromadzeniach. Wyraził też żal i ból z powodu "hańbiących zachowań" podczas obchodów 11 listopada.
Prezydencki projekt zakazuje uczestnictwa w zgromadzeniach osobom zamaskowanym. Wyjątkiem od tej propozycji miałyby być sytuacje, gdy organizator w zawiadomieniu do urzędu gminy zawarłby informację o planowanym udziale zamaskowanych osób. Za przebieg zgromadzenia odpowiadać ma jego przewodniczący, który musi być łatwo rozpoznawalny wśród pozostałych uczestników demonstracji. Zgodnie z propozycją, uczestnicy manifestacji, jak również osoby postronne, zakłócające jej przebieg, muszą stosować się do poleceń przewodniczącego.
Propozycja daje też organom gminy możliwość zakazania organizacji dwóch lub więcej zgromadzeń w tym samym miejscu lub czasie, jeżeli doprowadzić to może do naruszenia porządku publicznego. Projekt precyzuje, że jeśli nie jest możliwe oddzielenie zgromadzeń zgłoszonych w tym samym miejscu i czasie, gmina "niezwłocznie wzywa organizatora zgromadzenia zgłoszonego później do dokonania zmiany czasu lub miejsca" tej manifestacji.
Ponadto, zgodnie z projektem w zgromadzeniach nie będą mogły uczestniczyć osoby posiadające przy sobie broń, materiały wybuchowe, wyroby pirotechniczne i "materiały pożarowo niebezpieczne".
Projekt noweli zmienia też przepisy karne i wprowadza kary grzywny: do 7 tys. zł dla przewodniczącego zgromadzenia, jeśli nie wykonuje on swych obowiązków i nie przeciwdziała naruszeniom porządku publicznego oraz do 10 tys. zł dla uczestnika zgromadzenia, który nie podporządkowuje się poleceniom przewodniczącego tego zgromadzenia. (PAP)