W czwartek Sąd Najwyższy oddalił - jako "oczywiście bezzasadne" - kasacje obrońców T., którzy wnosili o uchylenie wyroków sądów dwóch instancji i o zwrot sprawy do lubelskiego sądu okręgowego.

Do tragedii doszło w 2010 r. w Białymstoku, w mieszkaniu 31-letniej aplikantki adwokackiej, z którą romans miał 35-letni Maciej T., znany tamtejszy adwokat i współwłaściciel kancelarii prawnej. T. zadzwonił na policję, informując, że w mieszkaniu jest prawdopodobnie martwa kobieta. Została ona uduszona; miała też na ciele inne obrażenia. Według mediów T. był pod wpływem alkoholu. Został wówczas aresztowany.

Media podawały, że T. mówił, iż śmierć Marty była nieszczęśliwym wypadkiem w czasie seksu: ścisnął ją zbyt mocno za szyję. Prokuraturze Okręgowej z Suwałk, która oskarżyła T. o zabójstwo, nie udało się ustalić motywu tego czynu; podawano, że był on "niejasny".

W 2013 r. po niejawnym procesie Sąd Okręgowy w Lublinie (dokąd przeniesiono sprawę z Białegostoku) skazał T. na 25 lat więzienia. Sąd uznał że doszło do umyślnego zabójstwa w tzw. zamiarze bezpośrednim (gdy sprawca nie tylko godzi się na czyjąś śmierć, ale wręcz chce osiągnąć taki cel - PAP). Zaraz po wyroku T. został aresztowany. Wcześniej sąd zwolnił go z aresztu w 2011 r., kilka tygodni po rozpoczęciu procesu.

Od wyroku SO odwołali się obrona, prokurator oraz oskarżyciele posiłkowi, czyli rodzice ofiary. W marcu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał wyrok SO. SA uznał, że wyrok był prawidłowy i nie naruszył prawa procesowego, co zarzucała mu obrona. SA nie uwzględnił też apelacji prokuratury i oskarżycieli posiłkowych, którzy chcieli dla oskarżonego dożywocia.

SA przeprowadził dodatkowe postępowanie dowodowe; przesłuchał biegłych i świadków. "Wyjaśnienia oskarżonego, że działał on nieumyślnie, pozostają w rażącej wprost sprzeczności ze stwierdzonymi obrażeniami u pokrzywdzonej. Ten sposób działania, jaki opisywał oskarżony, nie mógłby doprowadzić do tak rozległych obrażeń" - mówił sędzia SA Jacek Michalski. "Te obrażenia w jaskrawy sposób przeczyły tezie oskarżonego o nieumyślności działania" - dodał sędzia. Obrona twierdziła, że obrażenia powstały podczas specyficznych form zbliżenia, podejmowanych za obopólną zgodą.

W kasacjach do SN obrońcy T. wnieśli o uchylenie obu wyroków i zwrot sprawy do SO. Podnosili zarzuty rażącego naruszenia prawa procesowego przez sądy. Prokuratura i rodzice ofiary wnosili o oddalenie kasacji. Posiedzenie SN było niejawne.

Dowiedz się więcej z książki
Kodeks karny. Komentarz
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Uzasadniając jawnie postanowienie trzech sędziów SN, sędzia Jerzy Skorupka mówił, że w tej sprawie wymogom sprawiedliwości stało się zadość, a SA prawidłowo uzasadnił oddalenie apelacji obrony. Sędzia punkt po punkcie zbijał argumenty kasacji obrony, które - jak mówił - zawierały "spekulacje myślowe i intelektualne".

I tak SN uznał, że oba sądy słusznie nie wystąpiły (jak chciała obrona) o kompleksową łączną opinię psychologów i psychiatrów co do stanu psychicznego T. w związku z jego zaburzeniami preferencji seksualnych. Sędzia mówił, że w sytuacji, gdy nie stwierdzono wątpliwości co do istnienia takich zaburzeń, wystarczyły odrębne opinie psychologów oraz seksuologa.

Według SN słusznie nie powołano też nowej opinii psychologa, bo nie było sprzeczności między opiniami psychologów a seksuologa co do T. Wprawdzie seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz nie wykluczył, że rozwinęły się u niego "cechy sadyzmu seksualnego", ale była to tylko hipoteza, a nie stanowcze twierdzenie - uzasadniał sędzia Skorupka.

Ujawnił on, że Lew-Starowicz nie wykluczył też, by doszło do "inspirowania i indukowania zaburzeń przez pokrzywdzoną", ale charakter tego stwierdzenia był - jak to określił sędzia - "abstrakcyjny". Sędzia Skorupka podkreślał również, że kwestionowanie przyczyn śmierci jest w kasacji niedopuszczalne. Według SN, składu SA z tej sprawy nie można też uznać za "nienależycie obsadzony".

Obrońcy mówili PAP, że jest za wcześniej przesądzać, czy będzie skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Jak powiedział jeden z nich, T. nie został jeszcze skreślony z listy adwokatów; ma to się stać po oddaleniu kasacji.(PAP)