Uzasadniając wtorkowy wyrok, kończący ponad trzyletni proces w jednej z najgłośniejszych spraw gospodarczych na Opolszczyźnie, sędzia Jarosław Mazurek z Sądu Okręgowego w Opolu powiedział, że oskarżeni nie działali na szkodę Huty „Andrzej” w Zawadzkiem, a akt oskarżenia się nie potwierdził. Postawione oskarżonym zarzuty uznał za „bezpodstawne i chybione”, a niektóre z nich nazwał „zwykłymi domniemaniami niepopartymi dowodami”.
Dlatego pięciu z siedmiu zasiadających na ławie oskarżonych od 2009 roku, kiedy to zaczął się proces, sąd we wtorek uniewinnił. Dwóm pozostałym natomiast zasądził kary grzywny w wysokości 5 i 2,5 tys. zł za to, że spłacając tylko jednego wierzyciela, działali na szkodę pozostałych.
Przywołał też w uzasadnieniu jednego z biegłych, który podczas procesu przyznał, że wydając opinię pomylił się o 19 mln zł przy wycenie strat, jakich mieli dopuścić się oskarżeni. Sąd stwierdził też, że ten biegły nie powinien być powoływany przez prokuraturę, ponieważ był powiązany z niektórymi wierzycielami Huty „Andrzej”. „Na podstawie takich dowodów nie można nikogo oskarżać” - podsumował sędzia.
Według prokuratury nieprawidłowości w Hucie „Andrzej” miały się zacząć w roku 2000, kiedy tracący płynność finansową zakład z Zawadzkiego zaczął szukać wyjścia z trudnej sytuacji. Wtedy to spółka GCB Centrostal Bydgoszcz zgodziła się odkupić za 77 mln zł akcje „Andrzeja” i dokapitalizować w ten sposób hutę. Z pieniędzy tych huta miała spłacać kolejnych wierzycieli, m.in. urząd skarbowy, ZUS, banki i samorządy. Jednak według prokuratury Centrostal z Bydgoszczy przekazał tylko jedną czwartą z obiecanych 77 mln zł. Zdaniem oskarżyciela, prezesi i wiceprezesi huty z Zawadzkiego mieli brać udział w niekorzystnych dla huty transakcjach. Prokuratura zarzuciła siedmiu oskarżonym m.in. to, że działając na szkodę Huty „Andrzej” dawali bydgoskiemu Centrostalowi zbyt wysokie upusty i poniżej wartości sprzedali Centrostalowi spółkę Koltram. Zdaniem oskarżyciela faworyzowali też tylko jednego wierzyciela - Centrostal - działając na szkodę pozostałych. Rezultat był taki, że w marcu 2003 r. Hutę "Andrzej" postawiono w stan upadłości, a pracę straciło 800 osób.
Wydając wyrok we wtorek opolski Sąd Okręgowy podważył ustalenia prokuratury. Uznał, że oskarżeni działali w interesie Huty „Andrzej”, a nie na jej szkodę. Zdaniem Mazurka można, się jedynie zastanawiać, na ile działania oskarżonych były nieudolne.
Prokuratura Okręgowa w Opolu zapowiedziała apelację. „Nie zgadzamy się w wyrokiem. Naszym zdaniem sąd mimo trzech lat procesu niezbyt wnikliwie przeanalizował sprawę” - powiedziała PAP rzeczniczka opolskiej prokuratury Lidia Sieradzka. (PAP)