Prezes NIK podkreślił, że to jeden z wniosków, wynikających z zakończonej przez Izbę kontroli bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wyniki kontroli i rekomendacje zostaną ogłoszone w lutym.

Kwiatkowski tłumaczył, że w krajach europejskich, w których wprowadzono zasadę bezwzględnego pierwszeństwa pieszego przed pojazdem nie tylko po wejściu na przejście dla pieszych, ale także w sytuacji gdy pieszy zbliża się do przejścia, liczba wypadków – zwłaszcza ze skutkiem śmiertelnym – znacznie spadła.

„Chcielibyśmy, by wnioski z kontroli, które przedstawimy w lutym, były podstawą nie tylko do dyskusji w obliczu tych tragedii, które są za nami i tej jednej wyjątkowej w Kamieniu Pomorskim, ale żeby to był materiał do przedstawiania wniosków i opinii, a także konkretnych decyzji, które podniosą bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego” - podkreślił Kwiatkowski.

NIK kontrolowała działania policji, Inspekcji Transportu Drogowego, samorządów, sprawdzała system fotoradarów, prawidłowość usytuowania znaków drogowych i jakość dróg.

Kwiatkowski poinformował także, że z kontroli wynika, że część miejsc na drogach została nieprawidłowo oznakowana - znaki są nieważne, albo jest ich za dużo w jednym miejscu, co powoduje dekoncentrację kierowców.

NIK oceniała spójność systemu dotyczącego bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego w Polsce. Chodzi tu o wzajemną współpracę instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kierowców, pasażerów i pieszych, stopień przygotowania służb do wykonywania swoich obowiązków, sprzęt jaki wykorzystują i stopień realizacji dokumentów rządowych, związanych z poprawą bezpieczeństwa na drogach.

Kwiatkowski zwrócił też uwagę, że mimo iż z roku na rok maleje liczba wypadków, ofiar śmiertelnych i pijanych kierowców na krajowych drogach, to Polska jest "wciąż na wyjątkowo niechlubnych, bo czołowych miejscach" wszystkich statystyk dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego.

„To są rzeczy, które absolutnie musimy zmienić” - podkreślił prezes NIK.

Jego zdaniem trzeba dyskutować o karach dla kierowców, którzy ponownie zostali złapani na jeździe pod wpływem alkoholu, bo „dotychczasowy model orzecznictwa, w którym dominującą karą jest kara z zawieszeniem jej wykonywania, okazał się nieskuteczny”.

„Szukałbym tu bardziej aktywnych rozwiązań. W kilku krajach Europy wprowadzono na przykład dodatkową karę w postaci obowiązku zainstalowania alkomatu w samochodzie – który uniemożliwia prowadzanie, jeśli kierujący jest pod wpływem alkoholu” - mówił Kwiatkowski.

W jego opinii można też zastanowić się nad wprowadzeniem krótkotrwałych aresztów, orzekanych natychmiast po popełnieniu przestępstwa. Dodał, że konieczna jest też edukacja i brak akceptacji społecznej dla prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.

Prezes NIK przyjechał do Kielc w związku z mianowaniem na dyrektora kieleckiej delegatury Izby Grzegorza Walendzika. (PAP)

Czytaj także:

Politycy chcą surowiej karać pijanych kierowców
Trochę mniej wypadków na drogach w 2013 roku