Zapewnienie ubogim obywatelom prawa do sądu to wymóg europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Unii Europejskiej i standardów polskiej konstytucji. Od dłuższego czasu unijne instytucje wytykają Polsce, że nie oferuje swym najuboższym obywatelom darmowego dostępu do prawnika.

Polska realizuje tu plan minimum - oskarżeni w poważnych sprawach karnych mogą liczyć na ustanowienie przez sąd obrońcy z urzędu. Pełnomocnik z urzędu przysługuje też osobom niezamożnym lub nieporadnym w sprawach cywilnych. Koszty zastępstwa procesowego ponosi państwo. Nieuregulowana pozostaje natomiast kwestia pozaprocesowej pomocy prawnej dla osób ubogich. Chodzi o porady prawne w sprawach, które nie muszą nawet trafić do sądu; o pisanie opinii prawnych lub pism do urzędów.

W poprzednich latach było kilka prób uregulowania tych kwestii w ustawie o nieodpłatnej pomocy prawnej, zwanej "prawem ubogich". Próbowano w latach 90. i później. Najbliżej był rząd Marka Belki, gdzie ówczesny minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas przygotował projekt utworzenia w miastach wojewódzkich biur pomocy prawnej. Projekt poległ, bo zarzucono mu, że był zbyt kosztowny w realizacji. Do pomysłu powróciły kolejne rządy. Blisko przyjęcia projektu było, gdy ministrem sprawiedliwości był Krzysztof Kwiatkowski. Wtedy na przeszkodzie stanął kryzys finansowy.

Obecny szef resortu sprawiedliwości Marek Biernacki powiedział PAP, że jeszcze w tym roku ma być gotowy nowy projekt ustawy o "prawie ubogich". Szczegółów minister na razie nie zdradza. "Powinno się udać zaprezentować je w listopadzie lub grudniu" - dodał.

"Mamy szanse znaleźć się z tą ustawą w unijnej perspektywie budżetowej na lata 2014-2020. Rozmawiałem o tym z minister Elżbietą Bieńkowską i mam jej zgodę" - mówił Biernacki.