Powołany przed rokiem pierwszy w III RP prokurator generalny Andrzej Seremet przed miesiącem złożył sprawozdanie premierowi Donaldowi Tuskowi. Zobowiązuje go do tego ustawa o prokuraturze, mocą której z dniem 31 marca zeszłego roku rozdzielono funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
W czwartek na zorganizowanym przez Krajową Radę Prokuratury sympozjum Kwiatkowski powiedział, że złożone sprawozdanie zaopiniował pozytywnie.
Ewentualna negatywna opinia i odrzucenie przez premiera sprawozdania oznaczałoby wszczęcie parlamentarnej procedury odwołania szefa prokuratury przed upływem jego kadencji.
W pierwszym dorocznym sprawozdaniu Seremet ocenił, że rozdział funkcji wpłynął pozytywnie na niezależność prokuratury, ale upomniał się o niezależność budżetu i przeznaczenie większych środków na prokuraturę. Jak zauważył, w tej sprawie jest całkowicie zależny od szefów resortów: sprawiedliwości i finansów, co spowodowało, że w 2010 r. prokuratura musiała oszczędzać niemal na wszystkim.
Według Seremeta, skrócił się czas prowadzenia śledztw, a sądy rzadziej niż poprzednio zwracają prokuraturze sprawy do uzupełnienia.
Zarazem prokurator generalny ocenił, że ma zbyt mało instrumentów nadzoru służbowego, mimo że jako naczelny organ prokuratury odpowiada za prawidłowe jej funkcjonowanie. Seremet jest sceptyczny wobec koncepcji kadencyjności szefów podległych mu jednostek prokuratury, z czego wynika brak możliwości ich odwołania w sytuacji, która by go do tego zmuszała.
Szef prokuratury napisał w sprawozdaniu, że widzi konieczność zmian w przepisach, co mogłoby przyczynić się do usprawnienia działań prokuratury. Na przeszkodzie stoi jednak to, że nie dysponuje inicjatywą ustawodawczą. (PAP)