W piątek prezydent Andrzej Duda podjął decyzję o zawetowaniu ustawy o uzgodnieniu płci. W jego opinii ustawa jest pełna luk i nieścisłości; ponadto dopuszcza zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci biologicznej oraz adopcję przez takie pary dzieci.

Czytaj: Prezydent zawetował ustawę o uzgodnieniu płci>>>

Pudzianowska nie kryła zaskoczenia decyzją prezydenta. W jej opinii przyjęta w lipcu przez Sejm ustawa nie wywołuje żadnych kontrowersji. Jak zauważyła, dotyczy problemu dość wąskiej grupy ludzi, którzy mają zaburzenia tożsamości płciowej.

"To konkretny problem medyczny, który jest oceniany przez pryzmat wiedzy medycznej, lekarzy, seksuologów, psychiatrów, psychologów w Polsce. I ta ustawa miała tylko tyle na celu, żeby umożliwić tym osobom zgodnie z przepisami (...) ustawy, dokonanie prawnego uzgodnienia płci" - mówiła.


Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Prawo o aktach stanu cywilnego. Przepisy>>>

Pudzianowska przypomniała, że od lat 60. XX wieku w Polsce dokonuje się medycznej korekty płci. Towarzyszy temu orzecznictwo i dokonuje się prawnie uzgodnienia płci, lecz z powodu braku ustawy wszystko opiera się na precedensach Sądu Najwyższego.

Jej zdaniem ustawa o uzgodnieniu płci dotyczy prawa podstawowego - prawa człowieka, jakim jest prawo do własnej tożsamości, które podlega ochronie na mocy Konwencji Praw Człowieka. "Dla ludzi, których to dotyczy, stanowi kwestię fundamentalną móc odnieść się do przepisów prawnych, które w sposób klarowny te kwestie regulują" - powiedziała.

"Zawetowanie tej ustawy nie sprawi, że nie będzie dochodziło do uzgodnienia płci, tylko po prostu sprawi, że nadal będzie ta procedura ułomna, niedoskonała, jak ma miejsce dotychczas, że w postępowaniu procesowym trzeba pozywać rodziców" - podkreśliła. (PAP)

Czytaj: Z-ca RPO: szkoda, że prezydent nie zdecydował się podpisać ustawy o uzgodnieniu płci>>>