Pełnomocnik Ursuli K. mec. Andrzej Jemielita wnosił o przyznanie odszkodowania w wysokości 832 tys. zł, ale sąd przyznał rekompensatę w takiej wysokości, na jaką biegły rzeczoznawca majątkowy wycenił siedlisko i 20 ha ziemi rolnej.

Jak powiedział sędzia Przemysław Jagosz, uzasadniając przyznanie odszkodowania z Skarbu Państwa, "najistotniejsze w tej sprawie było to, że 5 kwietnia 1977 r. ówczesne organy państwa podjęły decyzję, mocą której wyzuto powódkę z przysługującego jej prawa własności do gospodarstwa w Kaplitynach".

"Tę decyzję podjęto z naruszeniem ówcześnie obowiązującego prawa i wówczas to Skarb Państwa przejął nieruchomość na mocy decyzji administracyjnej" - podkreślił sędzia. Dodał, że "stwierdzenie, iż decyzja o przejęciu gospodarstwa była bezprawna, które powódka uzyskała po latach, otworzyło jej drogę do żądania rekompensaty za utracone mienie".

"Skoro państwo polskie z naruszeniem prawa, które samo stanowiło, zabrało czyjąś własność, niezależnie czy byłby to obywatel polski, francuski, niemiecki czy angielski, jest obowiązane tak jak inna osoba dopuszczająca się naruszenia prawa w kwestii własności do oddania tej własności albo naprawy wynikłej z tego szkody" - wyjaśnił sędzia.

Sprawa dotyczy siedliska położonego k. Barczewa. Jego dawna właścicielka Ursula K. wyjechała na stałe do RFN na fali przesiedleń w latach 70. Teraz gospodarstwo ma innego właściciela, który jest wpisany do księgi wieczystej i chroni go rękojmia. Dawna mieszkanka nie może się ubiegać o zwrot nieruchomości, więc wystąpiła z żądaniem od wojewody warmińsko-mazurskiego, jako przedstawiciela Skarbu Państwa, o odszkodowania za pozostawione mienie.

Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa wnosiła o oddalenie w całości powództwa.

W sądzie na ogłoszeniu wyroku nie było stron; na poprzedniej rozprawie był natomiast syn dawnej właścicielki, który po latach wrócił z Niemiec i obecnie mieszka w Polsce.

Mec. Jemielita powiedział PAP, że dopiero po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia sądu zdecyduje, czy odwołać się od wyroku i kwestionować wysokość odszkodowania. Podkreślił, że jego klientka będzie domagać się jeszcze zwrotu 4-hektarowego lasu od Lasów Państwowych.

To jedna z kilku spraw, jakie przed sądami na Warmii i Mazurach toczą się w sprawie zwrotu mienia albo odszkodowań za pozostawione po wyjeździe do RFN nieruchomości. Najgłośniejszą była sprawa Mazurki Agnes Trawny, która kilka lat temu ubiegała się o zwrot gospodarstwa w Nartach koło Szczytna. Sądy - Rejonowy w Szczytnie i Okręgowy w Olsztynie - odmówiły jej zwrotu mienia, natomiast Sąd Najwyższy przyznał jej rację i nakazał zwrot gospodarstwa.

Niedawno przed Sądem Okręgowym w Olsztynie dawny mieszkaniec Spręcowa pod Olsztynem uzyskał odszkodowanie w wysokości 220 tys. zł - za pozostawione po opuszczeniu Polski gospodarstwo. Także przed Sądem Okręgowym w Olsztynie toczy się sprawa Jana Józefa Bolewskiego, który chce odzyskać ziemię nad jeziorem Krzywym w Olsztynie. Przed laty w tym miejscu gospodarstwo mieli jego rodzice, teraz nieruchomość - położona w atrakcyjnym miejscu, bo nad największym jeziorem w Olsztynie - należy do gminy Olsztyn.