Blogerce grozi 50 tys. złotych kary za złamanie zakazu reklamy aptek
Sposób postępowania organów inspekcji farmaceutycznej w odniesieniu do reklamy aptek doprowadzono do absurdu. Gdy przed wejściem do apteki pojawił się napis „rozmawiamy po litewsku”, organ nabrał wątpliwości, czy takie działanie nie nosi znamion reklamy. Gdy blogerka na swoim kanale rozpakowała zamówioną w aptece internetowej przesyłkę i zrecenzowała produkty, Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny wszczął postępowanie przeciwko spółce prowadzącej aptekę, a blogerce grozi 50 tys. złotych kary - pisze Maciej Konarowski, adwokat.



























