Dr hab. Agata Szkiełkowska z Centrum, konsultant wojewódzki w dziedzinie audiologii i foniatrii, powiedziała, że ośrodek oferuje kompleksową opiekę lekarską dla osób wykorzystujących głos, jako narzędzie pracy, głównie dla śpiewaków, aktorów, nauczycieli, mówców, wykładowców, polityków i dziennikarzy.

- Jedną z przyczyn doprowadzających do trudności w posługiwaniu się głosem, z czego nie zdajemy sobie sprawy, jest przyjmowanie niewłaściwej pozycji podczas mówienia, ponieważ wpływa ona na emisję głosu - powiedziała dr Szkiełkowska. Postawa powinna być jedynie w miarę wyprostowana oraz swobodna.

Jako przykład podała dziennikarzy telewizyjnych, którzy mają skłonność do garbienia się, co pogarsza oddech. Niekorzystne jest zbyt duże wysuwanie głowy do przodu, cofanie jej lub przekrzywianie podczas mówienia, bo to źle wpływa na pracę mięśni krtani. Zdarza się, że pracownicy urzędów, poczty czy banków podczas rozmowy z klientem odruchowo unoszą głowę i są nadmiernie wyprostowani, co również zwiększa napięcie mięśni krtani doprowadzające do tzw. zaburzeń czynnościowych głosu.

- W takich przypadkach nie stwierdza się zmian organicznych w krtani, na przykład guzków głosowych, polipów czy obrzęków, zaburzona jest natomiast sama czynność, bo nieprawidłowo pracują mięśnie krtani – wyjaśnia specjalistka. Przykładem jest tzw. dysfonia hypofunkcjonalna, czyli zaburzenia głosu spowodowane obniżonym napięciem mięśni krtani. Występuje również dysfonia hyperfunkcjonalna wywołana z kolei zbyt dużym napięciem mięśni krtani.

Najcięższą postacią czynnościowych zaburzeń głosu jest afonia czynnościowa, czyli bezgłos.
- Objawia się ona całkowitą utratą głosu, do której również może prowadzić nieprawidłowa pracy mięśni krtani – podkreśla dr Szkiełkowska. Zdarza się również afonia psychogenna wywołana silnym stresem lub traumatycznym wydarzeniem.

Niektóre zaburzenia czynnościowe głosu, szczególnie dysfonia hyperfunkcjonalna, mogą z czasem doprowadzić do zmian organicznych. Częste i długotrwałe napięcie mięśni krtani powoduje, że są one nadmiernie obciążone, czego skutkiem są mikrourazy, obrzęki oraz guzki głosowe. Zmiany te można leczyć przy użyciu zabiegów chirurgicznych oraz zwykle długotrwałej rehabilitacji głosu.

Nadużywanie głosu jest najczęstszą przyczyną przewlekłych chrypek, szczególnie u dzieci; głównym ich powodem są guzki głosowe. Według danych Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie przytaczanych z okazji Światowego Dnia Głosu, guzki głosowe stanowią przyczynę od 38 procent do 78 procent chrypek u dzieci.

Dr Szkiełkowska wyjaśnia, że guzki głosowe są obrzękami fałdów głosowych spowodowanych urazem tych fałd, do czego zwykle doprowadza głośne mówienie oraz krzyk. Dlatego częściej zdarzają się one u osób głośno mówiących i nadpobudliwych, ale powstają również u śpiewaków oraz muzyków grających na instrumentach dętych, jak obój, trąbką czy flet.

- Najlepszą metodą jest wyrobienie sobie odpowiednich nawyków podczas mówienia, posługiwanie się głosem bez nadmiernego nadwyrężania go. Przede wszystkim nie należy się nawzajem przekrzykiwać, co zdarza się zarówno dzieciom, jak i nauczycielom podczas przerw lekcyjnych – podkreśla specjalistka.

Dr Szkiełkowska doradza, żeby nauczyć się mówić przeponą, najważniejszym mięśniem oddechowym. Oddech jest wtedy głębszy, podczas mówienia łatwo jest dostosować odpowiednie napięcie mięśni krtani, a wypowiedź może być dłuższa. Głos powinien być tworzony swobodnie, bez wysiłku i z miękkim nastawieniem.
Chodzi o to, żeby fałdy głosowe zwierały w chwili, gdy dociera do nich powietrze z płuc. Jeśli zwierają się silnie i zbyt wcześnie, głos jest twardy i robi wrażenie tworzonego z wysiłkiem. Gdy fałdy głosowe są osłabione i zwierają się zbyt późno, głos jest słaby i szumiący. (pap)