W piątek 10 października 2014 krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych profesor Andrzej Horban ocenił, że nie jesteśmy przygotowani na leczenie chorych z ebolą. Wskazywał na zbyt małą liczbę specjalistycznych kombinezonów ochronnych dla personelu medycznego.

Profesor Włodzimierz Gut z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) podkreślił, że być może powodem takiej wypowiedzi profesora Horbana była próba pozyskania w ten sposób dodatkowych środków finansowych na wyposażenie.

Jak podkreślił Gut, w pojedynczych przypadkach pacjentów z podejrzeniem zarażenia wirusem eboli, na przykład w Cieszynie postąpiono prawidłowo, a to świadczy o odpowiednim przygotowaniu służb medycznych.

Czytaj na ten temat: Cieszyn: szpital pochwalony za procedury stosowane w przypadku zagrożenia>>>

- W Polsce były przypadki podejrzeń i nie popełniono błędów, a więc nawet gdyby to były przypadki zarażenia ebolę, nic by się nie stało - dodał. Podkreślił, że "nie było potrzeby odsyłania tych przypadków na przykład do Londynu, czy innego ośrodka za granicą, na przykład  z powodu braku możliwość opieki nad takim pacjentem przez okres diagnostyki".

Profesor Gut zaznaczył, że postępowanie z pacjentem z ebolą lub podejrzeniem tej choroby, "to nie jest zabawa, to są ścisłe procedury, każdorazowa zmiana ubrania, ale też ogromne koszty opieki nad takim pacjentem".
- Kwoty, które są przeznaczane w ciągu jednego dnia na takiego pacjenta, są nieprawdopodobne w stosunku do opieki nad normalnym pacjentem. Dlatego są wybrane szpitale do opieki specjalistycznej - mówił ekspert.

- Nikt nie zawiezie pacjenta nawet z podejrzeniem eboli do szpitala, który nie ma warunków do przyjęcia takiego pacjenta - zapewnił. Wyjaśnił, że jeżeli wszystkie szpitale miałyby przyjmować takich pacjentów, wówczas ryzyko popełnienia błędu byłoby znacznie wyższe.
- Z każdą dodatkową osobą personelu medycznego zajmującego się osobą chorą rośnie ryzyko popełnienia błędu, a błąd jest cechą ludzką i w normalnych warunkach pracownik może popełnić błąd. Stąd funkcjonują procedury, które mają chronić przed popełnieniem błędu - wskazał.

Ekspert pytany o wyposażenie placówek medycznych w specjalistyczne kombinezony ochronne wyjaśnił, że zabezpieczenie, a w tym odpowiednia liczba kombinezonów musi być dostosowana do poziomu zagrożenia.
- Jakie są szanse, że do Polski na raz przyjedzie 10 chorych na ebolę? - pytał retorycznie. Jak mówił, "przeciętnie może trafić się jedna osoba, a taka zostanie przewieziona do specjalistycznego ośrodka, który ma odpowiednie wyposażenie".

Profesor Gut przypomniał, że profesor Horban w środę 8 października 2014 na konferencji prasowej w NIZP-PZH nie alarmował o nieprzygotowaniu Polski na przypadki eboli.

W środę dyrektor NIZP-PZH profesor Mirosław Wysocki zapewnił, że stopień zagrożenia wirusem ebola w Polsce jest bardzo niewielki, a Polska jest przygotowana na ewentualne przywleczenie wirusa.

Czytaj na ten temat:

Stopień zagrożenia ebolą w Polsce bardzo niewielki>>>


Prof. Horban mówił wówczas, że zapadła decyzja o zakupie specjalnych kombinezonów mających zapewnić lepszą ochronę pracownikom, którzy bezpośrednio kontaktowaliby się z zarażonymi wirusem ebola.
- Po przypadku zarażenia się pielęgniarki w Hiszpanii analizowaliśmy obowiązujące w Polsce procedury i podjęliśmy decyzję o zakupie nowych kombinezonów - poinformował na konferencji. Jak mówił, te kombinezony są dostępne na rynku, a pierwsze już zostały zakupione.
- Muszą być, aby personel czuł się bezpiecznie - dodał Horban.

Czytaj: Pracownicy medyczni dostaną kombinezony przeciw eboli >>>

Według najnowszych danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na gorączkę krwotoczną, której epidemia trwa od kilku miesięcy, zmarło na całym świecie prawie 3,5 tysiąca osób, w tym 678 w Sierra Leone. 7,5 tysiąca zostało zainfekowanych. (pap)