W 2014 roku wskutek błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi.

- Obwiniony lekarz złożył co do tych zarzutów wyjaśnienia, które moim zdaniem niczego nowego nie wniosły do sprawy - powiedział rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie prof. Jacek Różański. - W związku z powyższym dziś oficjalnie zamykam postępowanie i w ciągu 14 dni skieruję sprawę do okręgowego sądu lekarskiego z wnioskiem o ukaranie - dodał.

- Mogę tylko powiedzieć, że była to osoba bezpośrednio odpowiedzialna za nadzór nad laboratorium - odpowiedział Różański, pytany przez dziennikarzy o szczegóły dotyczące lekarza.

Według Różańskiego, przewinienie lekarza dotyczyło błędu organizacyjnego.
- Prawdopodobnie będziemy wnosić o zakaz pełnienia funkcji kierowniczych, ewentualnie karę finansową na szczytny cel, choćby rehabilitację chorych dzieci - dodał rzecznik.

Inne: Kliniki in vitro wprowadzają systemy bezpieczeństwa >>>

W przypadku uznania przez sąd lekarski winy lekarza mogą mu grozić kary od upomnienia, przez naganę, zawieszenie wykonywania zawodu, do zakazu wykonywania zawodu.

Jak dodał Różański, przewinienia lekarza "dotyczą głównie organizacji pracy laboratorium".

Jeszcze w kwietniu 2015 roku rzecznik doszedł  do wniosku, że procedury stosowane w klinice wspomaganego rozrodu były zbyt ogólne, nie było wyraźnych przepisów dotyczących znakowania probówek z komórkami jajowymi. Także nie było systemu kontroli nad pracą laborantów. Tymczasem w placówkach tego typu na świecie standardem jest wzajemna kontrola laborantów.

Sprawą zajmuje się także prokuratura. Jak powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz, prokurator uzyskał decyzję sądu o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej lekarzy, którzy zajmowali się zapłodnieniem pozaustrojowym, a także leczących później dziecko. To w sumie 39 osób. Postanowienie to nie jest prawomocne, dopiero po jego uprawomocnieniu się prokurator przystąpi do przesłuchania tych osób - dodała Wojciechowicz.

W sprawie nie powołano jeszcze biegłego do wydania opinii, decyzja ta zapadnie dopiero po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego. Część pracowników i kierownictwa kliniki została już przesłuchana przez prokuratora.(pap)