Przepisy ograniczają możliwość tworzenia nadliczbowych zarodków - zapłodnionych będzie mogło być nie więcej niż sześć komórek jajowych (wcześniejsza wersja projektu mówiła o ośmiu). Większą liczbę komórek jajowych będzie można zapłodnić, gdy kobieta ukończy 35 lat lub gdy będą ku temu wskazania - współistniejąca z niepłodnością choroba i wcześniejsze dwukrotne nieskuteczne leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

- Ustawa nie dotyczy tylko metody in vitro; są w niej zawarte wszelkie formy walki z bezpłodnością, która stała się chorobą cywilizacyjną - powiedziała wtorek premier Ewa Kopacz.

Według opinii grupy ekspertów ustawa porządkuje wiele spraw i wprowadza brakujące regulacje.

Czytaj: Ustawa o in vitro: zachowawcza, ale wiele spraw porządkuje >>>

Natomiast Stowarzyszenie Nasz Bocian zwróciło uwagen a braki dotyczące jawnego dawstwa gamet.

Czytaj: Stowarzyszenie Nasz Bocian: ustawa o in vitro ma braki >>>

Projekt został przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia. Pod koniec lutego 2015 roku jego przyjęcie Radzie Ministrów rekomendował Komitet Stały RM.

Dziś w Polsce nie ma żadnych uregulowań prawnych dotyczących procedury in vitro.
- Dlatego też uważam, że niezależnie od poglądów, zarówno na lewicy, jak i na prawicy, dziś panuje takie przekonanie, że stan obecny, w którym nie ma uregulowań prawnych, jest wątpliwy moralnie, a medycznie potencjalnie niebezpieczny – powiedziała premier Kopacz na konferencji po posiedzeniu rządu.

Czytaj także: Ustawa o in vitro wprowadza niesłuszne zakazy >>>

- Z całą starannością przygotowywaliśmy się, używając do tego najwyższych standardów moralnych, aby te zapisy stanowiły jak najszerzej rozumiany konsensus w tej sprawie. Będziemy szukać, razem z panem ministrem zdrowia, szerokiego poparcia dla zapisów tej ustawy - powiedziała Kopacz. - Ludzkie dramaty, a takim jest bezpłodność, nie mają ani lewicowego, ani prawicowego charakteru - powiedziała.



 

Dodała, że premier rządu, niezależnie od tego, kto nim jest, powinien rozwiązywać problemy, a nie od nich uciekać.
- Niezależnie od tego, jak bardzo różnimy się od naszych oponentów politycznych w tej konkretnej sprawie, uważam, że jest to problem dotyczący 1,5 mln par w Polsce, a więc problem, którym bezwzględnie rząd i premier powinien się zająć - powiedziała Kopacz.

Czytaj: Arłukowicz: ustawa o in vitro to uczciwy kompromis >>>

Jak oceniła premier, propozycja przygotowana przez resort zdrowia rozwiązuje problem bezpłodnych par, ale jest też "olbrzymim postępem" w obszarze ochrony zarodków. (pap)