Poglądy specjalistów na temat zdrowego odżywiania nie zmieniły się. Nadal uważają oni, że tyjemy, ponieważ jemy zbyt dużo, a za mało się ruszamy. Najnowsze badania sugerują jednak, że nasza skłonność do otyłości i nadwagi zależy nie tylko od diety i genów, ale również od tzw. czynników środowiskowych, które wpływają na przemianę materii w organizmie.

Profesor Jarosz twierdzi, że wiele zależy od matki.
- Jeżeli w czasie ciąży kobieta ma zbyt dużą masę ciała, to również jej dziecko będzie miało większą tendencję do zaburzeń metabolicznych i nadmiernej tuszy – podkreśla. Już w okresie rozwoju płodowego mogą powstać trwałe zmiany morfologiczne i fizjologiczne, które po narodzinach sprzyjają otyłości i nadwadze oraz innym chorobom, takim jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze krwi i miażdżyca.

Ważne jest odpowiednie długie karmienie piersią.
- Gdy trwa ono krócej niż 12 miesięcy, dziecko jest bardziej narażone na otyłość. Istotne jest również wysypianie się niemowlęcia. Jeśli śpi krócej niż 12 godzinę na dobę, ryzyko, że będzie otyłe zwiększa się dwukrotnie – twierdzi profesor Jarosz.

Dr Noel T. Mueller z Uniwersytetu Columbia twierdzi, że otyłe dzieci o 46 procent częściej mają kobiety, które urodziły przy użyciu cesarskie cięcia. Nie ma jednak pewności czy przyczyną tego jest sam zabieg. Co druga matka otyłego dziecka, która urodziła po takim zabiegu, w czasie ciąży miała nadmierną masę ciała.

Czytaj: Mamy już pandemię, a nie tylko epidemię otyłości >>>

Profesor Jarosz zwraca jednak uwagę, że cesarskie cięcie może zmieniać florę bakteryjną dziecka. Zbadano, że u maluchów, które w ten sposób przyszły na świat, nie występują bakterie z rodzaju Bifidobacterium, których naturalnym środowiskiem jest przewód pokarmowy, a także błona śluzowa jamy ustnej oraz drogi rodne.

Drobnoustroje te występują u noworodków urodzonych w sposób naturalny, zwłaszcza te bytujące w jelitach niemowlęcia, takie jak B. langum oraz B. catenulatum. Bakterie Bifidobacterium stanowią aż 90 procent flory bakteryjnej maluchów karmionych piersią i znacznie mniej jest ich u dzieci karmionych sztucznie.

Coraz bardziej zwraca się uwagę na wpływ, jaki wywiera flora bakteryjna na zdrowie i utrzymanie odpowiedniej masy ciała u osób dorosłych.
- Gdy jej skład jest niewłaściwy, może to sprzyjać odkładaniu się tkanki tłuszczowej oraz zaburzać uczucie sytości - twierdzi profesor Jarosz.



 

Według specjalisty, do otyłości u dorosłych przyczyniają się również zakłócenia snu, szczególnie tzw. bezdech senny. Mogą one zwiększać apetyt i sprzyjać odkładaniu się tkanki tłuszczowej.
- Wykazaliśmy, że gdy sen jest zbyt krótki, to w organizmie więcej jest tkanki tłuszczowej – podkreśla profesor Jarosz.

Nawet u kobiet w ciąży zaburzenia snu w trzecim trymestrze mogą sprzyjać powstawaniu zmian w organizmie płodu, które po narodzinach zwiększają skłonność do nadwagi i otyłości, a także zaburzeń metabolicznych i cukrzycy. Dr David Gozal z kliniki pediatrii Uniwersytetu w Chicago wykazał to na myszach, ale twierdzi, że podobnie może być u ludzi.

Z jego badań wynika, że zaburzenia snu w czasie ciąży hamują ekspresję genu kodującego adiponektynę, hormonu wpływającego na wiele procesów metabolicznych, szczególnie tych związanych z przemianą glukozy i kwasów tłuszczowych. Dlatego im więcej jest go w organizmie, tym lepiej, bo chroni on przed otyłością, cukrzycą i miażdżycą.

Niekorzystne jest zbyt długie ślęczenie przed komputerem, zwłaszcza wieczorem.
- Gdy siedzimy przed monitorem dłużej niż 3 godziny, większe jest ryzyko nadwagi i otyłości, ponieważ sprzyja to powstawaniu zaburzeń metabolicznych i zwiększa apetyt – podkreśla profesor Jarosz.

Ludzie, którzy zbyt długo pracują przed komputerem zwykle uprawiają mniej ćwiczeń fizycznych; a mniejsza aktywność, to większe ryzyko tycia. (pap)